Na dworze było strasznie zimno. Na
drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka
jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ziemi co raz
przydeptywany przez ludzi, którzy spieszą się do swoich obowiązków
i dzieci, które cieszyły się że wreszcie mogą ulepić bałwana
czy porzucać się śnieżkami. Z ich twarzy nie schodził uśmiech.
Byli tacy beztroscy, bezproblemowi. Ich życie było jedną wielką
zabawą. Także atmosfera nadchodzących świąt była spokojna,
miła. Większość ludzi cieszyła się na samą myśl o spotkaniu
rodziny a nawet przyjaciół przyjeżdżających raz do roku właśnie
na taką okazję jak Święta. Jednak dwójce ludzi stojącej przy
grobie najlepszej przyjaciółki nie było wesoło. Z oczu dziewczyny
strumykami płynęły łzy. Nie mogła zapomnieć o katastrofie jaka
ją, ich, spotkała. Przytuliła się mocniej do czarnowłosego
chłopaka stojącego obok niej i zaczęła głośno płakać.
Chłopak, stojąc ze smutną miną przytulał ją. Po chwili
dziewczyna oderwała się od niego i spojrzała mu głęboko w oczy.
Ruszyła ustami nie wydając z siebie żadnego głosu. Czarnooki
widząc zapłakaną twarz dziewczyny i czerwone, opuchnięte oczy
zabrał ją spod grobu i ruszyli w kierunku znanym tylko sobie.
Naruto leżał na łóżku i słuchał
muzyki. W ręku trzymał plik zdjęć, które oglądał codziennie od
półtora miesiąca. Chłopak na początku nie chciał uwierzyć w to
co się stało. Jednak pozostaje nadzieja. Ona daje mu siłę
codziennie wstawać i żyć. Nie brał pod uwagę innej możliwości
niż wybudzenie się ze śpiączki jego ukochanej dziewczyny. Miał
wobec nich tyle planów. Wierzył, że Hinata się wybudzi i będzie
wszystko prawie tak jakby nigdy nie wydarzyła się ta historia. Miał
nadzieje na lepsze życie. Z dala od tego miasta, tych strasznych
chwil przeżytych niedawno. Jednak wiedział, że teraz musi być
przy przyjaciołach, którzy go wspierają, a on wspiera ich. Teraz
muszą sobie nawzajem pomagać a może kiedyś czas zaleczy rany i
nie będzie to bolało tak jak teraz. Na razie nie potrafią
normalnie wychodzić razem do kina czy śmiać się. Naruto nie
pamięta kiedy ostatnio na jego ustach wystąpił szczery uśmiech,
którym zazwyczaj obdarowywał wszystkich dookoła. Zniknął wraz z
dniem, w którym Hinata zapadła w śpiączkę, Sakurę ledwo
odratowali a Ino i Shikamaru zginęli. Nikt nie chciał wierzyć, że
dzieje się to naprawdę. Naruto obwiniał się, że nie zareagował
wcześniej. Powiadomili by policję i jakoś by ich złapali zanim
stało się to co się stało. Albo mogli chociaż zrobić coś żeby
ta wycieczka się nie odbyła. Chłopak wyjął słuchawki z uszu i
wstał. Wyszedł z pokoju i skierował się w stronę kuchni. Wstawił
wodę na herbatę. Po 3 minutach czajnik zaczął gwizdać a po 2
chłopak siedział z kubkiem parującej herbaty. Niedaleko później
zadzwonił dzwonek do drzwi i do domu wpadł zdyszany Neji.
- Hinata się wybudziła – krzyknął.
Widać było, że biegł od samego domu. Naruto nie zastanawiając
się ani chwili założył buty, kurtkę i w pośpiechu zamknął
drzwi na klucz. Po 10 minutach wbiegli do szpitala i popędzili w
stronę sali w której leżała dziewczyna. Oprócz nich stał
jeszcze tato granatowowłosej. W oczach miał łzy jednak uśmiech na
jego twarzy zapowiadał dobre wieści. Oboje podeszli do mężczyzny.
- Jak ona się czuje? - spytał
niepewnie Neji.
- Jest dobrze. Wyzdrowieje. Rana przy
sercu prawie się już zagoiła więc teraz tylko czekać aż wyjdzie
ze szpitala. Możecie do niej wejść ale nie na długo. O widzę że
już reszta waszych przyjaciół dotarła – wskazał głową na
grupkę osób zmierzających w ich stronę. Po chwili wszyscy weszli
do sali. Na ustach Hinaty wystąpił delikatny uśmiech.
- Jak się czujesz skarbie? - podszedł
do niej Naruto. Do oczu cisnęły mu się łzy. Hinata była blada,
schudła i ciężko było jej się ruszać. Blondyn nie mógł
patrzeć na jej cierpienie ale nie wiele mógł teraz zrobić.
Cieszył się, że jego ukochana żyje.
- Bywało lepiej – dziewczyna
próbowała wstać jednak nie podniosła się nawet o milimetr a na
jej twarzy wystąpił grymas spowodowany bólem przy sercu.
- Nie wstawaj, nie przemęczaj się.
Musisz odpoczywać – powiedziała Sakura. Granatowowłosa spojrzała
na nią. Sakura nie wyglądała najlepiej. Twarz opuchnięta,
czerwone oczy. Spojrzała po reszcie swoich znajomych. Kogoś jej
brakowało.
- Ej a gdzie jest... - nie skończyła
mówić kiedy w słowo wszedł jej Sasuke.
- Dobra Hina. Jutro przyjdziemy. Musisz
odpoczywać. Teraz musisz regenerować siły – reszta popatrzyła
na chłopaka i zorientowała się o co chodzi.
- Tak. Sasuke ma racje. Im szybciej
wyzdrowiejesz tym lepiej – TenTen uśmiechnęła się przez łzy do
dziewczyny a następnie wszyscy zaczęli wychodzić. Sasuke zdążył
szepnąć co Naruto, żeby to on powiedział jej o tym bo tak będzie
dla niej najlepiej.
- Skarbie – zaczął blondyn.
- Nie czekaj. Gdzie jest Ino i
Shikamaru. Co się dzieje? Powiedz mi – chłopak popatrzył smutno
na dziewczynę a ta zrozumiała już o co chodzi. Zakryła twarz
dłońmi, nie przejmując się bólem i zaczęła płakać. Naruto
usiadł na jej łóżku i przytulił ją do siebie. Po chwili
dziewczyna podniosła twarz i popatrzyła na chłopaka.
- Dlaczego to musiało się tak
skończyć. Naruto, powiedz dlaczego. Nie jesteśmy złymi ludźmi.
- Skarbie, przestań się tym zadręczać.
Musisz się martwić teraz o siebie. To co się stało to się nie
odstanie. Do końca życia będę wypominał sobie że nie potrafiłem
nic zrobić. Wszyscy będziemy o nich pamiętać.
- Dziękuję Naruto – chłopak
pocałował delikatnie dziewczynę w usta – Kocham Cię Naruto.
- Ja Ciebie też kocham. I chciałbym
spędzić z Tobą resztę życia. Nie chce Cię ani opuścić ani
stracić – Naruto przytulił delikatnie dziewczynę do siebie a
następnie Hinata spokojnie zasnęła.
Po 3 tygodniach granatowowłosa wyszła
ze szpitala. Czuła się dobrze jednak rana koło serca czasami
dawała jej się we znaki. Z jednej strony była szczęśliwa że
przeżyła i że Naruto nic się nie stało. Jednak nie mogła
zapomnieć o śmierci przyjaciół. Brakowało jej ich jednak nic nie
mogła zrobić. Dobijało ją to. Hinata stanęła przed domem razem
z Nejim, który przyszedł po nią do szpitala. Otworzyła drzwi i
weszła do środka. Nie zauważyła żeby przez ten czas coś się
zmieniło. Weszła do siebie do pokoju. Było w nim posprzątane a
rzeczy porozrzucane po pokoju przed wycieczką były pochowane.
Pewnie Hanabi posprzątała przed Świętami. Żałowała, że nie
mogła być z rodziną wtedy. Usiadła na łóżku i wzięła głęboki
wdech. Wiedziała, że teraz nic nie będzie już takie samo.
7 lat później.
- Sakuraaaa! Gdzie są moje kwiaty –
krzyczała TenTen. Ubrana była w śliczną niebieską sukienkę
sięgającą jej do połowy ud a włosy były upięte w koka.
- Mam. Czego krzyczysz? - do pokoju w
którym aktualnie przebywała TenTen weszła różowowłosa
dziewczyna w różowej sukience do kostek.
- Zostało pół godziny. Gdzie Hinata?
Nie wypada spóźnić się na swój ślub – brązowowłosa
skrzyżowała ręce na piersiach.
- W łazience. Ostatnio często
wymiotuje. Zapachem wybierała potrawy – Sakura zaśmiała się na
wspomnienie przygotowań do ślubu.
- Myślisz że… - TenTen popatrzyła
zaskoczona na przyjaciółkę.
- Mam nadzieje. Kazałam jej zrobić
test. O, właśnie idzie – Sakura odwróciła się w stronę drzwi.
Stała tam Hinata. Była prawie tak samo biała na twarzy jak jej
suknia ślubna a w kącikach oczu były łzy.
- Jestem… w ciąży – powiedziała i
uśmiechnęła się blado.
- To wspaniale. Wiedziałam –
powiedziała Sakura i delikatnie przytuliła granatowowłosą. Za
chwilę wszystkie trzy skakały ze szczęścia.
- Ino byłaby z Ciebie dumna –
powiedziała Sakura i przytuliła przyjaciółki. Wszystkie się
uśmiechnęły i spojrzały do góry.
Hinata powoli podchodziła do ołtarza
i patrzyła ze szczerym uśmiechem na osobę stojącą przy księdzu.
Ciepły wiatr delikatnie muskał jej twarz. Podeszła i zanim ksiądz
zaczął mówić, Hinata delikatnie nachyliła się do Naruto i
szepnęła:
- Jestem w ciąży – chłopak
popatrzył na nią. Był w szoku. Jednak nie minęła sekunda a w
jego oczach zaświeciły się łzy a na twarzy wystąpił uśmiech.
Niedługo później mówili sobie słowa przysięgi patrząc szczerze
w oczu i uśmiechając się. Nigdy niczego nie byli tak pewni jak
tego. Kochali się. Wiedzieli, że ich miłość przetrwa wszystko.
Na sam koniec z uśmiechem pocałowali się a dookoła słychać było
krzyki i oklaski. Od teraz mieli spędzić ze sobą resztę życia.
KONIEC