Naruto
wszedł razem z Sasuke do szkoły. W szatni spotkał wszystkich z ich
paczki. Razem z Miną. Popatrzył na nią. Dziewczyna uśmiechnęła
się na co on popatrzył ze zirytowanym wzrokiem i odwrócił się.
Nie potrafił być sympatyczny dla tej dziewczyny. Miała coś w
sobie przez co jej nie ufał. Może na tej twarzy widniał uśmiech
skierowany do nich wszystkich ale on widział w jej oczach tą
nienawiść. Wiedział czego można się po niej spodziewać ale nie
jest do końca tego pewny. Może tamta sytuacja była jednorazowa.
Ale i tak nie daje mu spokoju. Może znowu zechce rozłączyć go z
Hinatą? Tym razem na to nie pozwoli. Rozmawiał z Hinata na ten
temat. Obiecała, że jak coś się zdarzy to mu powie. Ona nie
złamie danego słowa. Jest tego pewny. Do chłopaka podeszła
Sakura. Delikatnie wyprowadziła go z szatni.
- Naruto
- zaczęła - wiem, że dla Ciebie to trochę trudne ale nie bądź
taki dla niej. Ona próbuje się z nami zaprzyjaźnić, a Ty jej to
utrudniasz.
- Wiem,
ale nie potrafię ponownie zacząć z nią rozmawiać po tym co
zrobiła - powiedział patrząc dziewczynie w oczy.
- To
następnym razem jak nie będziesz mógł już wytrzymać i będziesz
chciał rzucić jakąś uwagę bądź nawet spojrzeć się nie tak na
nią po prostu opuść pomieszczenie w którym przebywacie i idź się
przejść - powiedziała zdenerwowana.
- To
wtedy z żadnym z was nie przebywałbym. Ona mi nie pasuje. Ten
wzrok. Jak dla mnie ona kłamie i tyle. Coś chce zrobić tylko nie
wiem co. Ale jeśli wam tak na tym zależy spróbuje się dostosować
- popatrzył na nią obojętnym wzrokiem.
- Dziękuję
- i z powrotem weszli do szatni. Poczuł czyjś wzrok na sobie. Była
to Mina. Uśmiechnął się do niej i po szybkim przebraniu wyszedł.
Wszedł do klasy Podszedł do Kiby i ze swoim standardowym uśmiechem
na ustach przybił mu żółwika. Pierwszą lekcja była biologia.
Nienawidził tego przedmiotu zresztą ze wzajemnością. Sądził, że
nauczyciel się na niego uwziął. Zadzwonił dzwonek i wszyscy
zaczęli wchodzić do klasy. Naruto usiadł z Sasuke.
- Masz
prace domową? - spytał z uśmiechem Sasuke. Wiedział, że chłopak
jej nie miał.
- Powtórka
z rozrywki? - powiedział załamany Naruto. Jiraya go zabije.
Nauczyciel stanął na środku klasy. Wziął dziennik do reki i
przeczytał listę. Po skończeniu popatrzył na uczniów.
- A
teraz... sprawdzimy pracę domową - popatrzył na Uzumakiego. Lekko
się uśmiechnął. To jeszcze bardziej utwierdziło Naruto w
przekonaniu, że nauczyciel się uwziął. Doszedł do Naruto.
- Pokaż
zeszyt.
- Nie
mam pracy domowej - uśmiechnął się i podrapał w tył
głowy.
- Pała...
znowu. Chce porozmawiać z Twoim opiekunem.
- Chyba
nie będzie miał czasu - Naruto się uśmiechną
- Nie
interesuje mnie to. Ma przyjść.
- Bo
niby dlaczego?
- Bo
ja tak mówię - na jego czole wyskoczyła żyła.
- Ale
to nie jest żaden argument. Proszę podać trzy i je uzasadnić -
klasa zaczęła się śmiać.
- Nie
denerwuj mnie człowieku. Ma przyjść i koniec.
- A
gdzie argumenty?
- Jakie
do cholery argumenty. Rozprawki nie pisze. Ma przyjść i tyle. A
teraz wymiataj do pani dyrektor. Nie chcę Cie widzieć na oczy.
Robisz sobie żarty z mojej lekcji jak i zemnie. Nie będę tego
tolerował - nauczyciel krzyknął na całą klasę.
- Ale
po co się tak unosić. Przecież, może pan uderzyć w sufit i komuś
mogłoby się coś stać. Ale w sumie nie trzeba martwic się o pana.
Złego diabli nie biorą - uśmiechnął się szeroko i zaczął iść
w stronę drzwi. Nauczyciel zrobił się cały czerwony i rzucił w
Naruto jego zeszytem. Naruto go złapał i wybiegł z klasy z wielkim
uśmiechem.
- A
wy z czego się śmiejecie. Tu nie ma się z czego śmiać - Sasuke
popatrzył na niego i postanowił zrobić to samo co jego
przyjaciel.
- Ależ
jest. Sądząc pana zdenerwowanie i to, że brak panu argumentów
znaczy o pana niskim IQ.
- Coś
Ty powiedział?
- No
tak. A czy mylę się? W takich sytuacjach należy utrzymać spokój
a nie się unosić.
- Już
do pani dyrektor. Nie będziesz mnie obrażał.
-I
właśnie to jest pana wymówka. Do dyrektorki i tyle. A żadnego
kulturalnego dialogu nie potrafi pan nawiązać. He - uśmiechnął
się na co cała klasa popatrzyła ze zdziwieniem i zaczęli się
śmiać. Takiego nauczyciela nie widzieli dawno.
- Już
stąd wymiataj. Żadnej kultury nie posiadacie - Sasuke wstał i
wyszedł. Pod nosem się śmiał.
- Życzę
udanej lekcji w przyjaznym gronie - uciekł z klasy przed lecącym
zeszytem w jego stronę. Udał się do gabinetu dyrektorki. Zapukał.
Usłyszał głośne wejść.
-Dzień
dobry - Naruto popatrzył na niego z lekkim uśmiechem.
-Dzień
dobry. Ty też. Nie spodziewałam się tego po Tobie, Sasuke -
zaczęła. Reszta godziny lekcyjnej skończyła się na umoralnianiu
i krzyczeniu na chłopców. Itachi został wezwany do szkoły a do
Jirayi Tsunade pofatyguje się sama.
***
Nastał
wieczór. Ino siedziała na ławce w parku i czekała na Saia. Dziwne
było dla dziewczyny, że niedawno co go poznała a już się w nim
zakochała. Można by rzec, że z wzajemnością. Chłopak zabierał
ją do różnych miejsc, całował w policzek na pożegnanie, mówił
do niej czule. Zastanawiała się czego dalej nie poprosi ją o to
aby byli razem. W sumie znają się parę dni ale czuje jakby była
to wieczność. Nigdy nie spotkała się z taką miłością. Zawsze
myślała, że zakochała się w Sasuke ale to jednak nie to. Wtedy
było to całkiem co innego. Teraz jest Sai. Nie za bardzo wie co z
tym zrobić ale mimo tego nie poszła po rade do Sakury ani TenTen.
Nie wie czy zrozumiałyby. Możliwe tez, że mówiłyby jej, że
znają się krótko, że jest jeszcze czas, ale ona wiedziała, że
jest to miłość jej życia. Takie coś się czuje. Poczuła jak
ktoś obejmuje ją od tyłu. Mimowolnie się uśmiechnęła.
- Cześć
Ino. Jak minął dzień - uśmiechnął się do niej.
- Bardzo
dobrze. Najlepiej było na biologi - dziewczyna zaczęła się
śmiać.
- Tak.
Naruto z Sasuke dali mu do vivatu. Chodźmy. Mam dla Ciebie
niespodziankę.
- Jaką
- spytała zdziwiona dziewczyna.
-Zobaczysz
- szli powolny krokiem, żadnemu z nich się nie spieszyło. Weszli
do jakiegoś pomieszczenia. W okół panuje ciemność. Ino poczuła
lęk. Ostatnie przeżycia dały się we znaki. Ale za chwile poczuła
lekki ucisk w pasie.
- Nie
bój się. Nic Ci nie zrobię - uśmiechnął się do niej i zakrył
jej oczy. Przeszli kawałek, zabrał jej ręce z twarzy. Przed nimi
stoi stół ładnie przystrojony. Na nim jedzenie i te niezawodne
świeczki. Do oczu Ino napłynęły łzy. Jest jej bardzo z tego
powodu miło. Nikt nigdy nie zrobił czegoś takiego dla
niej.
- Chciałbym
Cie o coś zapytać. Wiem, że znamy się krótko ale czy nie
chciałabyś... - dziewczyna nie dała mu skończyć, ponieważ
zakryła jego usta swoimi. Niestety dziewczyna nie wiedziała czego
może się po tym spodziewać.
***
Mina
weszła do pokoju Hiroshiego.
- Jak
z naszą umowa? - zaczął
- Jest
OK. Jestem ich przyjaciółką. Jest tylko jeden
problem.
- Jaki?
- Jest
taki chłopak, nazywa się Naruto. On nie wierzy w moją tzw.
dobroć.
- Rozumiem.
Zrób coś z tym.
- Nie
wiem czy nad radę. Do niego jakoś nie przemawiają moje słowa.
Ale..
- Co?
- Czyny
może i tak.
- Znaczy,
że coś wymyśliłaś.
- Oczywiście.
Za kogo Ty mnie masz?
- Mów
- dziewczyna zaczęła opowiadać swój plan.
- To
może się udać.
- Ale
umowa była.
-Oczywiście.
Ty mi pomagasz a w zamian za to patrzysz się na piękną rzeź
swoich wrogów.
- Do
zobaczenia - dziewczyna wyszła z pomieszczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz