poniedziałek, 12 lutego 2018

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ziemi co raz przydeptywany przez ludzi, którzy spieszą się do swoich obowiązków i dzieci, które cieszyły się że wreszcie mogą ulepić bałwana czy porzucać się śnieżkami. Z ich twarzy nie schodził uśmiech. Byli tacy beztroscy, bezproblemowi. Ich życie było jedną wielką zabawą. Także atmosfera nadchodzących świąt była spokojna, miła. Większość ludzi cieszyła się na samą myśl o spotkaniu rodziny a nawet przyjaciół przyjeżdżających raz do roku właśnie na taką okazję jak Święta. Jednak dwójce ludzi stojącej przy grobie najlepszej przyjaciółki nie było wesoło. Z oczu dziewczyny strumykami płynęły łzy. Nie mogła zapomnieć o katastrofie jaka ją, ich, spotkała. Przytuliła się mocniej do czarnowłosego chłopaka stojącego obok niej i zaczęła głośno płakać. Chłopak, stojąc ze smutną miną przytulał ją. Po chwili dziewczyna oderwała się od niego i spojrzała mu głęboko w oczy. Ruszyła ustami nie wydając z siebie żadnego głosu. Czarnooki widząc zapłakaną twarz dziewczyny i czerwone, opuchnięte oczy zabrał ją spod grobu i ruszyli w kierunku znanym tylko sobie.
Naruto leżał na łóżku i słuchał muzyki. W ręku trzymał plik zdjęć, które oglądał codziennie od półtora miesiąca. Chłopak na początku nie chciał uwierzyć w to co się stało. Jednak pozostaje nadzieja. Ona daje mu siłę codziennie wstawać i żyć. Nie brał pod uwagę innej możliwości niż wybudzenie się ze śpiączki jego ukochanej dziewczyny. Miał wobec nich tyle planów. Wierzył, że Hinata się wybudzi i będzie wszystko prawie tak jakby nigdy nie wydarzyła się ta historia. Miał nadzieje na lepsze życie. Z dala od tego miasta, tych strasznych chwil przeżytych niedawno. Jednak wiedział, że teraz musi być przy przyjaciołach, którzy go wspierają, a on wspiera ich. Teraz muszą sobie nawzajem pomagać a może kiedyś czas zaleczy rany i nie będzie to bolało tak jak teraz. Na razie nie potrafią normalnie wychodzić razem do kina czy śmiać się. Naruto nie pamięta kiedy ostatnio na jego ustach wystąpił szczery uśmiech, którym zazwyczaj obdarowywał wszystkich dookoła. Zniknął wraz z dniem, w którym Hinata zapadła w śpiączkę, Sakurę ledwo odratowali a Ino i Shikamaru zginęli. Nikt nie chciał wierzyć, że dzieje się to naprawdę. Naruto obwiniał się, że nie zareagował wcześniej. Powiadomili by policję i jakoś by ich złapali zanim stało się to co się stało. Albo mogli chociaż zrobić coś żeby ta wycieczka się nie odbyła. Chłopak wyjął słuchawki z uszu i wstał. Wyszedł z pokoju i skierował się w stronę kuchni. Wstawił wodę na herbatę. Po 3 minutach czajnik zaczął gwizdać a po 2 chłopak siedział z kubkiem parującej herbaty. Niedaleko później zadzwonił dzwonek do drzwi i do domu wpadł zdyszany Neji.
- Hinata się wybudziła – krzyknął. Widać było, że biegł od samego domu. Naruto nie zastanawiając się ani chwili założył buty, kurtkę i w pośpiechu zamknął drzwi na klucz. Po 10 minutach wbiegli do szpitala i popędzili w stronę sali w której leżała dziewczyna. Oprócz nich stał jeszcze tato granatowowłosej. W oczach miał łzy jednak uśmiech na jego twarzy zapowiadał dobre wieści. Oboje podeszli do mężczyzny.
- Jak ona się czuje? - spytał niepewnie Neji.
- Jest dobrze. Wyzdrowieje. Rana przy sercu prawie się już zagoiła więc teraz tylko czekać aż wyjdzie ze szpitala. Możecie do niej wejść ale nie na długo. O widzę że już reszta waszych przyjaciół dotarła – wskazał głową na grupkę osób zmierzających w ich stronę. Po chwili wszyscy weszli do sali. Na ustach Hinaty wystąpił delikatny uśmiech.
- Jak się czujesz skarbie? - podszedł do niej Naruto. Do oczu cisnęły mu się łzy. Hinata była blada, schudła i ciężko było jej się ruszać. Blondyn nie mógł patrzeć na jej cierpienie ale nie wiele mógł teraz zrobić. Cieszył się, że jego ukochana żyje.
- Bywało lepiej – dziewczyna próbowała wstać jednak nie podniosła się nawet o milimetr a na jej twarzy wystąpił grymas spowodowany bólem przy sercu.
- Nie wstawaj, nie przemęczaj się. Musisz odpoczywać – powiedziała Sakura. Granatowowłosa spojrzała na nią. Sakura nie wyglądała najlepiej. Twarz opuchnięta, czerwone oczy. Spojrzała po reszcie swoich znajomych. Kogoś jej brakowało.
- Ej a gdzie jest... - nie skończyła mówić kiedy w słowo wszedł jej Sasuke.
- Dobra Hina. Jutro przyjdziemy. Musisz odpoczywać. Teraz musisz regenerować siły – reszta popatrzyła na chłopaka i zorientowała się o co chodzi.
- Tak. Sasuke ma racje. Im szybciej wyzdrowiejesz tym lepiej – TenTen uśmiechnęła się przez łzy do dziewczyny a następnie wszyscy zaczęli wychodzić. Sasuke zdążył szepnąć co Naruto, żeby to on powiedział jej o tym bo tak będzie dla niej najlepiej.
- Skarbie – zaczął blondyn.
- Nie czekaj. Gdzie jest Ino i Shikamaru. Co się dzieje? Powiedz mi – chłopak popatrzył smutno na dziewczynę a ta zrozumiała już o co chodzi. Zakryła twarz dłońmi, nie przejmując się bólem i zaczęła płakać. Naruto usiadł na jej łóżku i przytulił ją do siebie. Po chwili dziewczyna podniosła twarz i popatrzyła na chłopaka.
- Dlaczego to musiało się tak skończyć. Naruto, powiedz dlaczego. Nie jesteśmy złymi ludźmi.
- Skarbie, przestań się tym zadręczać. Musisz się martwić teraz o siebie. To co się stało to się nie odstanie. Do końca życia będę wypominał sobie że nie potrafiłem nic zrobić. Wszyscy będziemy o nich pamiętać.
- Dziękuję Naruto – chłopak pocałował delikatnie dziewczynę w usta – Kocham Cię Naruto.
- Ja Ciebie też kocham. I chciałbym spędzić z Tobą resztę życia. Nie chce Cię ani opuścić ani stracić – Naruto przytulił delikatnie dziewczynę do siebie a następnie Hinata spokojnie zasnęła.

Po 3 tygodniach granatowowłosa wyszła ze szpitala. Czuła się dobrze jednak rana koło serca czasami dawała jej się we znaki. Z jednej strony była szczęśliwa że przeżyła i że Naruto nic się nie stało. Jednak nie mogła zapomnieć o śmierci przyjaciół. Brakowało jej ich jednak nic nie mogła zrobić. Dobijało ją to. Hinata stanęła przed domem razem z Nejim, który przyszedł po nią do szpitala. Otworzyła drzwi i weszła do środka. Nie zauważyła żeby przez ten czas coś się zmieniło. Weszła do siebie do pokoju. Było w nim posprzątane a rzeczy porozrzucane po pokoju przed wycieczką były pochowane. Pewnie Hanabi posprzątała przed Świętami. Żałowała, że nie mogła być z rodziną wtedy. Usiadła na łóżku i wzięła głęboki wdech. Wiedziała, że teraz nic nie będzie już takie samo.

7 lat później.
- Sakuraaaa! Gdzie są moje kwiaty – krzyczała TenTen. Ubrana była w śliczną niebieską sukienkę sięgającą jej do połowy ud a włosy były upięte w koka.
- Mam. Czego krzyczysz? - do pokoju w którym aktualnie przebywała TenTen weszła różowowłosa dziewczyna w różowej sukience do kostek.
- Zostało pół godziny. Gdzie Hinata? Nie wypada spóźnić się na swój ślub – brązowowłosa skrzyżowała ręce na piersiach.
- W łazience. Ostatnio często wymiotuje. Zapachem wybierała potrawy – Sakura zaśmiała się na wspomnienie przygotowań do ślubu.
- Myślisz że… - TenTen popatrzyła zaskoczona na przyjaciółkę.
- Mam nadzieje. Kazałam jej zrobić test. O, właśnie idzie – Sakura odwróciła się w stronę drzwi. Stała tam Hinata. Była prawie tak samo biała na twarzy jak jej suknia ślubna a w kącikach oczu były łzy.
- Jestem… w ciąży – powiedziała i uśmiechnęła się blado.
- To wspaniale. Wiedziałam – powiedziała Sakura i delikatnie przytuliła granatowowłosą. Za chwilę wszystkie trzy skakały ze szczęścia.
- Ino byłaby z Ciebie dumna – powiedziała Sakura i przytuliła przyjaciółki. Wszystkie się uśmiechnęły i spojrzały do góry.
Hinata powoli podchodziła do ołtarza i patrzyła ze szczerym uśmiechem na osobę stojącą przy księdzu. Ciepły wiatr delikatnie muskał jej twarz. Podeszła i zanim ksiądz zaczął mówić, Hinata delikatnie nachyliła się do Naruto i szepnęła:

- Jestem w ciąży – chłopak popatrzył na nią. Był w szoku. Jednak nie minęła sekunda a w jego oczach zaświeciły się łzy a na twarzy wystąpił uśmiech. Niedługo później mówili sobie słowa przysięgi patrząc szczerze w oczu i uśmiechając się. Nigdy niczego nie byli tak pewni jak tego. Kochali się. Wiedzieli, że ich miłość przetrwa wszystko. Na sam koniec z uśmiechem pocałowali się a dookoła słychać było krzyki i oklaski. Od teraz mieli spędzić ze sobą resztę życia.

KONIEC

33. Zaczęło się

Sakura siedziała przytulona do Sasuke i trzęsąc się, płakała. Cała piątka czekała na resztę. Mieli zamiar wszystko im opowiedzieć. Nie było potrzeby ukrywania tego. Bali się. Na początku plan był inny. Mieli być bezpieczni pod nadzorem Itachiego. Ale teraz? Gdy chłopak nie odbiera przerazili się nie na żarty. Przecież wiadome było, że tym samym nożem został zabity ten króliczek. Sasuke martwił się o brata. Bał się, że coś mu się stało. Panicznie próbował się do niego dodzwonić.
- Odebrał – w oczach Sasuke można było zobaczyć ulgę – Co się dzieje? Gdzie jesteś? - po paru minutach Sasuke popatrzył na przyjaciół odkładając telefon do kieszeni – Złapali ich. Dwóch mężczyzn. Itachi zadzwonił do Kakashiego i opowiedział mu o wszystkim. Musimy tu zostać jeszcze do jutra ale chyba nie mamy się o co martwić – chłopak odetchną. Był szczęśliwy, że nic im nie grozi.
- Ale dlaczego jutro? Ja chcę dzisiaj wracać – Sakura podniosła głowę do góry.
- Tak jak i reszta pewnie. Ale niestety... – Sasuke zatrzymał się w połowie zdania. Te słowa nie mogły przejść mu przez gardło – Niestety zabili naszego kierowce i popsuli autobus. Chyba od tego chcieli zacząć ale nie udało im się – Na twarzach wszystkich widać było przerażenie. Sakura wybuchła jeszcze większym płaczem. Sasuke przytulił ją mocniej do siebie. Bała się. Cholernie bała się o siebie, Sasuke, wszystkich. Wiedziała, że nic im się już nie stanie. Mordercy zostali złapani. Ale nie mogła zwalczyć strachu w sobie. Nie potrafiła.
- Sasuke. Chcę się położyć – po jej policzkach spływały łzy. Chłopak wstał i poszedł razem z dziewczyną do namiotu. Naruto, Hinata i Ino siedzieli dalej i wyczekiwali reszty grupy. Wszyscy poszli się gdzieś przejść. Nie odzywali się. Nie wiedzieli co powiedzieć w takiej sytuacji. Po pół godzinie wróciła cała klasa razem z Kakashim. Mężczyzna podszedł do nich i kucną.
- Nie martwcie się. Nic nam już nie grozi. Rozmawiałem z Itachim. Nie mówcie nikomu o tym. Powiemy jak wrócimy. Nie chcę siać paniki jak już jest po wszystkim – popatrzyli na niego. Widzieli w jego oczach łzy. Kierowca był dobrym kolegą ich nauczyciela. Hatake wstał i poszedł do swojego namiotu.

***

Wieczorem cała klasa siedziała przy ognisku. Śmiali się, rozmawiali i piekli kiełbaski. Ktoś wpadł na pomysł żeby zrobić podchody ale Kakashi się nie zgodził. Mimo że, nikt ich nie powinien zaatakować lepiej jest dmuchać na zimne. Naruto cały czas obserwował Minę i Saia. Skoro tamtych złapali to oni nie powinni nic im zrobić. Sami nie daliby rady. Sasuke za to siedział i cały czas wpatrywał się w ogień. Nie potrafił zapomnieć tego wszystkiego. Nie dawało mu coś spokoju i nie wiedział co. Inaczej wyobrażał sobie wycieczki klasowe. Miał jeszcze tyle przed sobą. Był młody, miał ukochaną dziewczynę obok. Nie spodziewał się, że w jego życiu będą się działy takie a nie inne sytuacje. Nie chciał stracić nikogo ani sam nie chciał umrzeć. Mógł przed wyjazdem poinformować wszystkich o tym co może się tu wydarzyć. Jednak wiedział, że żeby ich zamknąć musiał mieć niezbite dowody. Zeznania Ino, domysły jego i Naruto nic by nie dały. Żyliby w ciągłym stresie bo nie wiadomo kiedy by zginęli. Sasuke podniósł głowę gdy poczuł szturchnięcie. Zobaczył niebieskie oczy i krótkie blond włosy.
- Idziemy już spać. Idź do namiotu dziewczyn i śpij z Sakurą ja będę spał z Hinatą – dopiero teraz dostrzegł, że siedzi sam a ognisko jest już zgaszone. I tak samo w tym momencie zorientował się, że w oczach Naruto nie ma już tego blasku co wcześniej. Były podkrążone a kolor ich był szarawy. Wiedział, że się martwi i ma do tego prawo. Wstał i poszedł do namiotu i położył się obok Sakury. Mocno przytulił dziewczynę na co ona odwzajemniła gest. Wiedzieli, że nie zasną ale po co mieli cokolwiek mówić. Różowo włosa odwróciła się przodem do chłopaka i pocałowała go. Nie tak jak zawsze. Bardziej namiętnie, zażarcie i z całych swoich uczuć i sił jakie jej zostały. Po chwili oderwali się od siebie.
- Kocham Cię – wszeptała a jej oczy się zaszkliły. Sasuke popatrzył na nią smutnym wzrokiem.
- Miałem wrażenie jakbyś się żegnała.
- Ja też – powiedziała cicho tak aby chłopak tego nie usłyszał. Wtuliła się jeszcze mocniej. Nie chciała go stracić. Nigdy nie czuła się tak źle jak teraz.

***

W niedługim czasie wszyscy już spali, wymęczeni informacjami które napłynęły do nich parę godzin wcześniej. Na dworze było ciemno, wiatr delikatnie wiał poruszając gałązkami drzew. Czuć było przyjemne, wilgotne powietrze spowodowane porą roku jak i miejscem w którym znajdowała się grupka wycieczkowiczów. Zza krzaków wyszedł mężczyzna, zapewne ubrany na czarno. Nie można było zobaczyć twarzy. Spojrzał się do tyłu i kiwną głową na znak, że się zgadza. Cicho podszedł do namiotu i delikatnie go rozsuną. Włożył jedną rękę do środka. Po chwili można było usłyszeć głośny krzyk.
___
Hinata obudziła się gdy usłyszała szelest liści za namiotem. Złapała rękę Naruto a serce zaczęło bić jej szybciej. Chłopak przebudził się. Dziewczyna popatrzyła na niego. Spojrzała na jego usta i czekała aż coś powie. Jednak czyjś krzyk przeszkodził mu w tym. Czuła swojej nodze czyjąś rękę, która wyciąga ją z namiotu. A owy krzyk, który słyszała wydobywał się z jej ust.
-Hinata!! - Naruto krzyknął i złapał ją za ręce. Zaczął ciągnąć w swoją stronę ale nie dawał rady. Popatrzył w jej oczy. Widać było w nich przerażenie, smutek, żal. Wszystko. Dało mu to siłę. Obiecał sobie, że nigdy nie chce widzieć Hinaty w takim stanie i za wszelką cenę będzie ją chronił. Jednym szybkim i mocnym ruchem podciągnął ją do siebie. Osoba trzymająca ją za nogę puściła. Zobaczyli światło na dworze. Jednak bali się wyjrzeć. Przerażało ich to co mogą tam zobaczyć.
___
Sasuke wybiegł z namiotu trzymając za rękę Sakurę. Byli wszyscy którzy mieli zostać zabici przez Hiroshiego.
- Pewne zastanawiasz się dlaczego jesteście tylko wy? - Usłyszał głos koleżanki z klasy. Spojrzał w jej stronę. Mina stała z ironicznym uśmiechem na twarzy i wpatrywała się w nich – To było akurat moim zadaniem. Jeszcze przez dobre dwa dni się nie obudzą. Cudowne są te leki od Hiroshiego-sama nie sądzisz Sai? - popatrzyła w kierunku chłopaka, który w tym momencie trzymał przy szyi dziewczyny nóż.
- Ino!! - Sakura chciała pobiec w stronę przyjaciółki – Zostaw ją!!! – Jednak zatrzymała się gdy poczuła mocniejszy uścisk na ręce własnego chłopaka. Miał racje. Co ona by zrobiła gdy już by się znalazła obok? Z kolejnego namiotu wyszli Naruto z Hinatą.
- Nie sądziłem, że będziecie tacy sprytni i rozszyfrujecie nasz plan. Jednak głupio zrobiliście, że stąd nie uciekliście. Chyba nie sądziliście, że damy się tak łatwo złapać, gnoje – ostatnie zdanie wykrzyczał. Wszyscy spojrzeli na osobę wypowiadającą te słowa. Stał tam straszy mężczyzna z psychopatycznym spojrzeniem i szerokim uśmiechem na ustach.
- To ten – Naruto próbował wypowiedzieć te słowa ciszej jednak nie do końca mu się udało.
- Tak Naruto. Widzę, że kochany wujek opowiadał Ci co nieco o mnie. Twojemu tatusiowi nie udało się mnie niestety wpakować do więzienia za to sam wpakował się do piachu jak i twoją beznadziejną matkę – Naruto podbiegł do niego i chciał go uderzyć. Jednak odrzucił go ból w ręce i upał na ziemie. Rozległ się krzyk. Nie mogli uwierzyć w to co widzieli. Naruto wstał i trzymając się za rękę popatrzył na Hiroshiego. Czuł strach ale i jednocześnie ogarniała go wściekłość. Pamiętał jak Jiraya pokazywał zdjęcia i dokumenty z rozprawy na której miał być podany wyrok na Hiroshiego. Porwał on wtedy Kushinę i więził przez długi czas. Z namiotu wyszedł Kakashi ale nim zdążył cokolwiek zrobić został złapany przez jednego z pionków mężczyzny – To może zaczniemy tą zabawę. Mamy już pierwsza ofiarę. Poczujecie to samo co ja jak dowiedziałem się o śmierci żony i córki – do głowy Kakashiego został przystawiony pistolet. Hatake próbował się uwolnić jednak na nic zdały się jego próby. Wszyscy patrzyli na to. Sakura zerwała się z miejsca i zaczęła biec w stronę nauczyciela. Widziała w nich przerażenie. Wydawałoby się jakby czas staną w miejscu. Po chwili słychać było strzał w głowę wychowawcy a następnie dwa kolejne w stronę niczego nie spodziewającej się dziewczyny. Sakura upadła na ziemię. Sasuke ze łzami w oczach, które następnie zaczęły kapać na ziemie, upadł na kolana. Przysunął się do ukochanej. Krzyki słychać było zapewne w całym lesie – To jak już dziewczyny zabijamy to może i ty słonko co? - Hiroshi popatrzył w stronę Hinaty. Podniósł rękę i wymierzył w dziewczynę. Nie minęło parę sekund a padły strzały. Jednak nie trafiły one w dziewczynę. Pod jej nogami leżał Naruto. Trzymał się z brzuch i klatkę piersiową. Hinata zaczęła przeraźliwie płakać i krzyczeć. Nie miała już siły. Wiedziała, że blondyn nie przeżyje tego. Chciała odejść razem z nim – I mamy bohatera. Dzięki niemu pożyjesz trochę dłużej. A teraz może... może... O już wiem - Kiwną głową do jednego ze swoich ludzi. Ten wyją nóż i podszedł do Ino.
- Ta jest moja – powiedział Sai. Drugi mężczyzna popatrzył na Hiroshiego. Gdy zobaczył, że się zgadza przeniósł swój wzrok na Chojego i Shikamaru. Wyjął drugi nóż i szybkim ruchem podszedł do nich i zatopił zimną stal w ich brzuchach.
- Przestań. Po co to robisz? - Naruto krzyczał rozpaczliwie i delikatnie opierał się łokciem o ziemię. Ten tylko popatrzył na niego i strzelił. Naruto poczuł chwilowy ból i ostatnie co zobaczył to przerażenie na twarzy Hinaty.
- Zamknij mordę psie. Dobra. Koniec tej zabawy. Sai, zabijaj ją. Ja sam zajmę się Miną i resztą. Skierował broń w stronę swojej dawnej pomocniczki.
- Dlaczego – dziewczyna patrzyła na mężczyznę.
- A po co Ty mi. Miałaś zrobić to o co Cie prosiłem a teraz żegnaj. Jednak nim zdążył cokolwiek zrobić upadł na ziemię i zwijał się z bólu.
___
- Sakura proszę nie odchodź – Sasuke trzymał za rękę różowowłosą i płakał.
- Kocham Cie Sasuke. Od zawsze – dziewczyna mówiła szeptem – Jednak tu nasze drogi się rozchodzą. Najwidoczniej tak musiało być. Nie chce żebyś się za to obwiniał. Nie jesteś niczemu winny. Bądź szczęśliwy. Obiecaj mi to. Proszę – Sakura delikatnie przymykała oczy.
- Sakura co Ty mówisz, jeszcze nie umierasz – Sasuke coraz bardziej wylewał łzy na twarz dziewczyny.
- Nie oszukujmy się. Zostało mi nie wiele czasu. Obiecaj – płakała. Nie chciała odchodzić. Miała żyć. Razem z nim. Stworzyć rodzinę o jakiej zawsze marzyli. Jednak nie było dla niej miejsca w jego przyszłości. Usłyszała ciche obiecuje. Zamknęła oczy na wieczność.
- Saaakuraaa!!! - chłopak upadł na klatkę piersiową dziewczyny zatracając się we własnym smutku.
___
- Jesteś śliczna wiesz – Hinata usłyszała za sobą czyjś głos. Zobaczyła młodego mężczyznę z zakrwawionym nożem. Zobaczyła kontem oka wykrwawiającego się Kibę.
- Nie zbliżaj się – drżąc próbowała się odsunąć od niego. Jednak ciało Naruto nie pozwoliło jej na zwiększenie odległości od napastnika. Ten szybkim ruchem znalazł się przy dziewczynie.

- Z chęcią by się z tobą pobawił ale Hiroshi-sama bęzie zły. Więc w takim razie nie mam wyjścia – Wbił dziewczynie nóż w serce. Hinata upadła bezwładnie na ziemię. Jak przez mgłę widziała jak Sai podstawia pistolet pod brzuch Ino a następnie strzela. Usłyszała krzyki. Ostatkiem sił popatrzyła na policje, która podnosiła z ziemi osobę odpowiedzialną za to wszystko. Widziała też podbiegająca do niej sanitariuszkę. Później była już tylko ciemność tylko ciemność.

32. Coś dziwnego

Hinata delikatnie przetarła oczy. Popatrzyła na wejście do namiotu. Było otwarte. Rozejrzała się czy wszystkie dziewczyny spały. Nie brakowało ani jednej. Zmrużyła oczy i ruszyła w kierunku wyjścia. Wysunęła głowę z namiotu. Nikogo nie było. Świeciła się tylko malutka lampka, która stała na stole. Spojrzała w tamtym kierunku. Dopiero teraz zobaczyła poruszający się cień. Przestraszyła się ale postanowiła sprawdzić kto tam stoi. W najgorszym przypadku zacznie piszczeć to wszyscy się obudzą. Założyła buty i wstała. Delikatnie stąpała po trawie żeby się nie ujawniać. Przez ten krótki czas zastanawiała się czy nie pójść obudzić Naruto i nie powiedzieć mu o tym. Jednak zrezygnowała z tego pomysłu. Mógł uznać ją za wariatkę albo coś podobnego. Podeszła jeszcze bliżej. Nagle usłyszała szmer liści. Zatrzymała się. Słyszała bicie swojego serca. Było ono głośne i nie równe. Popatrzyła w głąb lasu i znowu usłyszała jak ktoś się porusza i zbliża się ku niej. Stanęła jak sparaliżowana. Nie mogła krzyknąć bo głos uwiązł jej w gardle. W oczach stanęły łzy. Odgłos ruszających się liści był coraz bliżej a Hinata była coraz bardziej przestraszona. Zobaczyła że wyskoki krzak zaczął się poruszać. Zamknęła oczy gdy ktoś lub coś wyszło stamtąd. Po chwili usłyszała delikatne miałczenie. Otworzyła oczy i zobaczyła małego kotka. Przez chwilę zastanawiała się skąd się on wziął ale przypomniała sobie, ze gdy jechali tu mijali dom w którym mieszkała starsza pani i właśnie tego kotka trzymała na rękach. Chciała do niego podejść i wziąć go na ręce. Gdy już stawiała krok poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu. Przerażona odwróciła się i pisnęła. Widząc kto to jest kamień spadł jej z serca.
- Przepraszam, że Cię przestraszyłem. Czego nie śpisz? - przed dziewczyną stał Naruto.
- Mogłeś jakoś dać znać, że wychodzisz a nie mnie tak za ramie łapiesz. Mało zawału nie dostałam - powiedziała dziewczyna przytulając się do chłopaka. Naruto odwzajemnił uścisk.
- Coś się stało? Czego nie byłaś w namiocie? - spytał chłopak. Hinata popatrzyła na niego. Zastanawiała się czy mówić mu o tym. Ale nie chciała żeby na prawdę uznał ją za nienormalną. "Przecież to nie żaden horror tylko normalne życie. Nikt nie zaatakuje nas z piłą czy czymś. Jesteśmy na zwykłej wycieczce, biwaku czy cokolwiek to jest. Nie ma się czego bać." Pomyślała w duchu.
- Musiałam... załatwić potrzebę - delikatnie się zaczerwieniła. Chłopak odwrócił wzrok.
- Rozumiem. No dobra. Idź połóż się spać. Rano pogadamy - blondyn uśmiechnął się na co ona kiwnęła głową. Za chwilę oboje znaleźli się w swoich namiotach. Naruto jeszcze długo nie mógł zasnąć Tamten psychopata w każdym momencie mógł zaatakować a Hinata była na zewnątrz sama. Bał się o wszystkich ale najbardziej o nią. Jest taka krucha. Nie wyobraża sobie życia bez niej. Muszą jakoś zapobiec planom tego Hiroshiego ale nie wie jak. Będą wiedzieć kiedy się zjawi tylko wtedy gdy ich zaatakuje. Nie mogą na to pozwolić. Muszą bacznie obserwować okolice. Nie chce żeby ktokolwiek zginał.

***

Po południu wszyscy rozeszli się gdzieś po lesie żeby pozwiedzać. Na wieczór mieli zrobić ognisko więc Kakashi razem z Shikamaru i Saiem poszli nazbierać trochę drewna. Naruto z Sasuke siedzieli spokojnie przy namiocie na pieńkach. Obserwowali wszystkich i wszystko. Podeszła do nich Hinata.
- Naruto, możemy chwile pogadać?  - chłopak kiwnął głową na znak zgody i wstał. Odeszli kawałek i usieli na trawie pod drzewem - Wiesz. Nie chce żebyś uznał mnie za nienormalną ale boje się - dziewczyna popatrzyła na niego smutnym wzrokiem. Była pewna że wyśmieje ją.
- Czego się boisz? - spytał chłopak podejrzliwie. Miał nadzieje, że Ino nie powiedziała o tym wszystkim dziewczynom. Nie chciał ich straszyć.
- W nocy jak mnie zobaczyłeś to nie dlatego, że musiałam... no wiesz co... - dziewczyna chciała ukryć zakłopotanie zakrywając twarz włosami. Naruto odgarnął je i popatrzył na dziewczynę. Myślał o najgorszym.
- Mów co się stało - popatrzył jej w oczy i widział w nich strach.
- Jak się obudziłam zobaczyłam, że namiot jest otwarty. Pamiętam, że zasuwałam go jak wchodziłam położyć się spać. Jak zapytałam dziewczyn czy wychodziły gdzieś w nocy to zaprzeczyły. Jak wyszłam zobaczyć czy ktoś jest na zewnątrz ale nikogo nie było. Znaczy... Tak mi się wydawało. Zobaczyłam jakiś cień a potem ten kot. Ale jak leżałam i myślałam na ten temat i nie dawno poszłam zobaczyć czy jest tam jeszcze to zobaczyłam ślady butów na ziemi. W tym samym miejscu gdzie wydawało mi się, że ktoś tam stoi. Nie wierzysz mi prawda? - Naruto patrzył na nią wielkimi oczami. Była tak blisko śmierci. Wiedział, że nie kłamie. Nie wiedziała w jakim niebezpiecznym miejscu była. Teraz muszą jej o tym powiedzieć. Nie ma innego wyjścia. Nie chciał ale musiał. Gdyby o wszystkim wiedziała nie wyszła by sama z namiotu i stała tam patrząc na cień mordercy. Chłopak przytulił dziewczynę.
- Chodź. Musimy Ci coś powiedzieć tylko nikt nie może się o tym dowiedzieć - powiedział Naruto. Podeszli do Sasuke i usiedli obok niego. Naruto wzrokiem zawołał Ino. Gdy blondynka podeszła i usiadła kolo nich Naruto zaczął opowiadać Hinacie o tym wszystkim i powiedział Sasuke i Ino o sytuacji w nocy.
- Musimy już działać. Zadzwoń do Itachiego. Zapytaj czy nikogo nie widział - powiedział Naruto. Tylko szybko. A Ty Ino spałaś w nocy cokolwiek coś bo dziwnie wyglądasz - zapytał Naruto.
- Jak miałam spać. Obok mordercy? - odpowiedziała dziewczyna a w jej oczach pojawiły się łzy.
- To śpij dzisiaj z dziewczynami. Hinata śpisz ze mną. Sasuke pójdzie do waszego namiotu razem z kimś. Żeby nie było. Będzie was pilnował. Jedną noc może sobie darować.
- Ej. Słuchajcie. Itachi nie odbiera. Nie wiem co się stało - podszedł do nich Sasuke - a jak go zabili - chłopak był załamany.
- Nie gadaj głupot. Daj ja zadzwonię - Naruto wziął telefon od kolegi. Po paru sygnałach zabrzmiał głos w słuchawce. Po kilku minutach Naruto odłożył telefon od ucha i popatrzył na znajomych - Itachi powiedział, że ktoś poprzebijał mu opony i zostawił zakrwawiony nóż obok jego drzwi. W nocy gonił kogoś ale nie złapał go. Typ był ubrany na czarno i miał coś w ręku. Itachi dzwonił na komisariat i opowiedział im o tym. Pytał czy nie widzieliśmy kogoś przy naszym obozie. Powiedziałem że Hinata widziała i była to najprawdopodobniej ta sama osoba.
- Naruto musimy coś zrobić inaczej wszyscy zginiemy - nagle usłyszeli krzyk Sakury. Sasuke zerwał się i pobiegł w miejsce gdzie słychać było krzyk. Przytulił szybko dziewczynę.
- Co się dzieje? - spytał przestraszony i zobaczył zająca całego we krwi z wydłubanymi wnętrznościami. Obok leżała zakrwawiona kartka z wydrukowanym napisem:

WY BĘDZIECIE NASTĘPNI

31. Powrót pamięci i wyjazd

Pogoda była ładna jak na jesień. Świeciło słońce, wiał lekki ciepły wiaterek. Na twarzy uczniów z klasy 2c widniał wielki uśmiech pomimo tego, że w poniedziałek, każdy z nich będzie musiał sprzątać szkołę. Ale teraz się tym nie zamartwiali. Każdy rozmawiał o tym co będzie robił i jak miło spędzą czas. Dla nich liczył się tylko ten wyjazd. Mieli nadzieje, że podróż nie będzie trwała długo. Wszyscy chcieli już tam być i bawić się tak jak na każdej klasowej wycieczce. Nie było osoby, która nie zgodziłaby się na ten wyjazd, mimo tego, że wycieczka była w weekend. Hinata razem z Sakurą siedziały na schodach między pierwszym a drugim piętrem i zawzięcie rozmawiały.
- Ja już się nie mogę doczekać. Bierzemy jakieś gry czy coś? - spytała podniecona Sakura
- Ja tak samo. Lubię jeździć z ta klasą na wycieczki a tym bardziej, że w tym roku Naruto jest z nami – dziewczyna uśmiechnęła się szeroko – a co do gier to nie wiem. Może chłopcy coś wezmą. Przynajmniej mam nadzieje.
- Ja też. Ale ognisko musimy zrobić – w tym momencie do dziewczyn podszedł Kiba z Shikamaru.
- Cześć dziewczyny. O czym tam plotkujecie – zapytał Kiba
- My nie plotkujemy. Rozmawiamy o wycieczce – powiedziała Sakura
- No właśnie. Jak śpimy w namiotach. Bo Akihito myślał o tym, żeby wziąć taki duży namiot i wszyscy razem będziemy w nim siedzieć – odezwał się Kiba
- A skąd on weźmie taki duży namiot? - Sakura złapała się za głowę
- Podobno jego tato ma taki – tym razem odezwał się Shikamaru
- A. Skoro tak to mi pasuje. A Tobie Hinata – różowo włosa zwróciła się do przyjaciółki
- Ja też nie mam nic przeciwko – powiedziała cicho Hinata
- Drodzy uczniowie – z głośników porozwieszanych w szkole zaczął wydobywać się dźwięk pani dyrektor – w związku z konkursem muzycznym, który odbył się tydzień temu, zapraszam wszystkich uczniów na tej lekcji do sali gimnastycznej w której zostaną ogłoszone wyniki. Dziękuję za uwagę – w tym czasie rozległ się dzwonek na lekcje. Czwórka uczniów ruszyła do swojej klasy.

***

Naruto z Sasuke siedzieli już w ławkach.
- Mam nadzieje, że Mina razem z Saiem nie zrobią czegoś na wycieczce – powiedział Naruto i popatrzył w stronę Saia. Każdy mu zaufał, a zwłaszcza Ino. Nikt by nie pomyślał, że chce on ją wykorzystać
- Ja tak samo. Na razie musimy porozmawiać z Ino. Jeśli oni mają jakiś związek z tym ona na pewno musi wiedzieć jaki.
- Tak tylko, że ona nie ma na to wpływu czy pamięta to czy nie. Jakby cokolwiek wiedziała to raczej by nam powiedziała. Ale tak poza tym co oni mogą nam zrobić. Taka Mina i Sai.
- Chcę Ci przypomnieć, że była ona zdolna do tego aby prawie zabić Hinatę.
- Masz rację. Mina jest nieobliczalna – Kakashi wszedł do klasy i poprosił wszystkich ze sobą. Właśnie teraz mieli iść na halę aby zobaczyć kto wygrał konkurs. Sasuke razem z Naruto postanowili w pobliżu Miny. Dziewczyna po drodze niezauważalnie weszła do łazienki. Chłopaków zdziwiło to trochę. Oboje także schowali się w łazience i wyglądali czy dziewczyna przypadkiem z niej nie wychodzi. Mina wystawiła głowę zza drzwi łazienki. Naruto z Sasuke szybko się schowali i przyłożyli głowy do drzwi. Słychać było, że dziewczyna z kimś rozmawia.
- Tak. Hiroshi-sama(...) Wszystko jest pod kontrolą(...) Nikt niczego nie podejrzewa(...) Tak(...) Na wycieczce wszyscy z ich grupki zginął(...)

***

- Proszę wszystkich o uwagę. Chciałabym ogłosić wszystkim wyniki tegorocznego konkursu muzycznego. Chcę także przypomnieć, że zwycięzca dostanie szanse na nagranie swojej debiutanckiej płyty w wytwórni muzycznej „Nuta” sponsorowanej przez naszą szkołę i producentów konkuru a także nakręcenie teledysku do dwóch z piosenek. Teledysk zostanie wyreżyserowany przez Yamato Kio – wszyscy zaczęli krzyczeć i bić brawo – a teraz. Trzecie miejsce zajął... Mikoto Yakushi z 3a ze szkoły ponadgimnazjalnej w Suna-Gakure. Drugie miejsce Arata Misochuchi z 1g z liceum w Kiri-Gakure. A pierwsze miejsce i szansę na nagranie płyty zdobywa.... - Tsunade zrobiła dramatyczną pałze. Wszyscy wyczekiwali na jej głos. Dyrektorka wyjęła kartkę z koperty i czytając ją uśmiechnęła się pod nosem – dziewczyna ze szkoły w Konoha-Gakure Ino Yamanaka – wszyscy zaczęli krzyczeć, gwizdać i klaskać. Dziewczyna ze łzami w oczach podeszła do Tsunade. Kobieta uścisnęła jej dłoń i czule się do niej uśmiechnęła. Ino nie wiedziała co powiedzieć. Była w niemałym szoku. Nie spodziewała się, że zajmie pierwsze miejsce, ba nie spodziewała się, że w ogóle będzie w pierwszej trójce. Ino z zapłakanymi oczami spojrzała w górę – byłabyś ze mnie bardzo dumna – szepnęła. Wzięła nagrodę w postaci dyplomu i jakiejś książki. Tsunade powiedziała jej na ucho, żeby po wycieczce od razu do niej przyszła bo muszą pojechać do wytwórni. Ino była bardzo szczęśliwa i nie docierało do niej to, że uśmiechnęła się do niej taka życiowa szansa. Zawsze chciała śpiewać, kochała to a teraz jeszcze będzie mogła zając się tym na poważnie. Nie potrafiła uwierzyć w swoje szczęście.

***

W jakimś ciemnym pomieszczeniu widać było siedzącego przy biurku mężczyznę. Zapalił lampkę i spojrzał na jakieś papiery leżące na meblu. Po chwili podniósł głowę a na jego twarzy widać było szyderczy uśmiech. Wstał i podszedł do zasłoniętego zasłoną okna. Odchylił ją i do pomieszczenia wpadła delikatna stróżka światła. Widać w niej było latający swobodnie po pomieszczeniu kurz. Mężczyzna w pewnym momencie odwrócił się i zaczął się głośno śmiać – Wiedziałem, że kiedyś nastąpi ten moment. Zapłacą za to. Niech ginął w męczarniach. Nie pozwolę, żeby byli nieosądzeni. Mimo tego, że policja twierdziła, że nie są oni winni ja i tak wiem jak było. Niech poczują się tak jak ja. Niech ich rodzice wiedzą jaki to ból stracić kogoś cennego.

***

Naruto z Sasuke wyszli z łazienki dopiero gdy zadzwonił dzwonek. Musieli poszukać Ino. Musieli dowiedzieć się co tak naprawdę wydarzyło się tego dnia, gdy ona zniknęła. Musi sobie koniecznie przypomnieć inaczej może być źle. Wszyscy ich przyjaciele są w niebezpieczeństwie. Nie mogą tego tak zostawić. Nie teraz gdy dowiedzieli się tak dużo i gdy tylko oni mogą pomóc. Z daleka zobaczyli Ino. Wiedzieli, że mogą popsuć jej humor zwłaszcza teraz gdy dowiedziałą się, że wygrała. Słyszeli wszystko co działo się na hali. Ale musieli to zrobić. Ona mogła być jedyną osobą, która zna wspólnika bądź szefa Miny i Saia. Powoli podeszli do niej.
- Ino, czy możemy prosić Cię na chwilę – dziewczyna popatrzyła na nich pytającym wzrokiem
- Zaraz się dowiesz – odeszli bardzo spory kawałek i stanęli tak, żeby nikt ich nie słyszał.
- Wiem, że to może być dla Ciebie trudne ale... - zaczął Naruto – czy możesz przypomnieć sobie moment w którym zostałaś porwana? - dziewczynie od razu zszedł z twarzy uśmiech a zastąpił go smutek.
- Ja... nie potrafię. Próbowałam ale nie mogę. Coś jakby blokowało mi te wspomnienia. Ale... - zacięła się – czy możemy porozmawiać po szkole. Na wycieczkę jedziemy dopiero o 20 a skoro mnie o to pytacie chyba domyśliliście się, że Mina z Saiem coś szykują – chłopcy popatrzyli na nią zaskoczeni.
- Skąd Ty wiesz o nich – spytał Sasuke
- Chcę właśnie o tym z wami porozmawiać ale i o tym porwaniu. Może spotkamy się jakoś po lekcjach?
- No jasne. Po szkole pójdźcie do domów po rzeczy na wycieczkę i wpadnijcie do mnie. U mnie zjecie – oboje kiwnęli głowami na znak, że się zgadzają.

***

Naruto siedział w salonie i czekał na dwójkę przyjaciół. Zastanawiał się co Ino wie na ten temat. Może pamięta coś. Możliwe. Jeśli naprawdę coś chcą im zrobić. Mina mówiła, że wszyscy zginął. Bardzo się bał o Hinatę. To ona najwięcej zawiniła Minie. Z tego co się dowiedział to nie lubiła jej i on nie wierzy w jej nagłą zmianę. Może faktycznie ten cały Hiroshi kazał jej pogodzić się z nami aby uśpić naszą czujność – te słowa wypowiedział na głos. Nagle w domu słychać było dzwonek do drzwi. Naruto wpuścił Ino i Sasuke do środka.
- Jedliście? - spytał Naruto.
- Tsa. Mama nie chciała wypuścić mnie z domu bez zjedzenia obiadu – powiedział Sasuke.
- A mnie tato. Pomyślał, że się odchudzam – odezwała się i Ino. Wszyscy weszli do salonu i usiedli na kanapie. Chłopcy popatrzyli się na blondynkę.
- Już wam mówię. Jeśli chodzi o to porwanie to mam koszmary dotyczące tego. Postanowiłam poszperać trochę o tym w internecie i dowiedziałam się, że jeżeli straciłam pamięć z danego momentu i śnią mi się przez to koszmary mogą one byś środkami ubocznymi pewnej tabletki, która powoduje zanik pamięci – Naruto i Sasuke popatrzyli na nią wielkimi oczami ale nic nie powiedzieli – było też napisane, że ten proces można odwrócić biorąc inna, tę oto tabletkę – Ino wyjęła z kieszeni tabletkę zapakowaną w pozłotko – ale bałam się ją sama wziąć. Ale skoro wy wiecie o Minie i Saiu to pomyślałam, że będziecie przy mnie gdy to wezmę.
- Skutki uboczne? - spytał z troską Naruto
- Tylko wymioty i zawroty głowy. Czytałam o niej w książkach medycznych
- Dobra. Ale jeśli nie chcesz to nie bierz jej – odezwał się Sasuke
- Chcę. Chcę wiedzieć co tak naprawdę się stało.
- A skąd wiesz, że Mina i Sai są w to wszystko zamieszani? - zapytali naraz Sasuke i Naruto
- W moim śnie jestem zawsze w pokoju w którym jest dużo ludzi. Jest w nim ciemni a twarze wszystkich są pozamazywane, to tak jakby stali we mgle. Ale po pewnym czasie zmieniło się to. Gdy zobaczyłam Saia i Minę, która zaczęła się z nami kolegować to ich twarze zaczęły pojawiać się. Nie wiem dlaczego ale wierze w to. Pewną cząstką siebie czuje to, że to oni byli w to zamieszani. Bo wcześniej ich nie było w tym śnie – dziewczyna podniosła rękę z tabletką do ust – to chyba jedyne wyjście. Oni mogą nam zrobić coś więcej niż tylko przestraszyć – wrzuciła tabletkę do ust i połknęła. Po chwili upadla na podłogę. Chłopcy położyli ja na kanapę i i co chwilę sprawdzali puls. Bali się że mogła umrzeć tym bardziej, że nie budziła się już prawie półgodziny. Dziewczyna obudziła się i popatrzyła na nich przestraszonym wzrokiem a następnie się rozpłakała.
- Musimy coś zrobić. Oni nas zabiją. Pamiętam wszystko. Wiem, że wtedy zamieszani byli Sai i Mina – mówiła przez łzy – on mnie wykorzystał. Pamiętacie kiedyś ten wypadek? Przy domu Sakury? Wyglądaliśmy wtedy przez ulicę. Ktoś z góry wyrzucił mały balonik z woda. Kobieta z dzieckiem w wózku odskoczyła ale na ulicę. Uderzył ich rozpędzony samochód. Zginęli na miejscu. Ich szef Hiroshi myśli że to my i chce się za to zemścić – Ino całkowicie się rozpłakała i z powrotem położyła się na kanapie. Chłopcy patrzyli na nią wielkimi oczyma.
- Ale zaraz... mnie wtedy nie było. Ja was przecież nie znałem – powiedział zdezorientowany Naruto
- No właśnie. Mówili coś na jego temat?
- Tak. Ale nie wiem o co chodziło bo nie powiedział. Tak bardzo się boję – powiedziała Ino.
- Nie martw się. Nie zrobią nam nic – Sasuke wstał i poszedł do kuchni.
- Ja chyba nie jadę. Ja wiem do czego oni są zdatni. Pamiętam wszystko
- Sasuke, ona ma racje. Musimy im o wszystkim powiedzieć. Nie możemy ich tak narażać.
- To wtedy się zorientują, że wiemy cokolwiek. Musimy zrobić tak aby ich złapali – Sasuke złapał się za głowę i zaczął intensywnie myśleć – już wiem. Gdy zajedziemy tam będziemy udawać jakbyśmy nic nie wiedzieli. Zadzwonimy na policję i po sprawie. Itachi może za nami jechać. Przecież on jest policjantem. Nic nam nie będzie grozić. Nie możemy ich tak zostawić bo jak nie zaatakują nas na wycieczce to gdzieś indziej a wtedy na pewno nie będziemy wiedzieli kiedy.
- Masz rację – Ino wstała i wzięła swoje rzeczy – nie możemy tak siedzieć i czekać kiedy na nas napadną. A teraz chodźmy bo się spóźnimy i pojadą bez nas – dziewczyna wtarła łzy i ruszyła do drzwi. Chłopcy poszli za nią.

***


Podróż trwała nie całą godzinę. Itachi, poinformowany przez Sasuke jechał cały czas za nimi. Zatrzymał samochód blisko nich. Cała klasa razem z opiekunem rozłożyli swoje namioty co nie trwało tak krótko. Zwłaszcza Lee musiał męczyć się z rozłożeniem tego, jak to on nazwał „diabelskiego przedmiotu”. Wszyscy śmiali się z chłopaka aż w końcu wychowawca zlitował się nad nim i pomógł mu. Każdy był zawiedziony ty, że Akihito nie mógł wziąć dużego namiotu. Ale nie po chwili wcale się tym nie przejmowali. Wszyscy świetnie się bawili i nawet Ino, Sasuke i Naruto próbowali nie martwić się tym o czym dowiedzieli się przed wyjazdem. Chociaż blondynce przychodziło to z niemałą trudnością. Na każdy szelest, każde dotknięcie jej w ramie reagowała delikatnym piskiem bądz drgnięciem. Nie zerwała z Saiem bo nie wiedziałaby co mu powiedzieć. Domyślił by się, że wie coś na temat ich planu. Mina także wydawała się być normalna i nic nie wskazywało na to żeby miała coś w planach.

30. Wagary

Naruto wstał bardzo wcześnie. Nie mógł spać. Cały czas rozmyślał nad Miną. Nie podobała mu się. Było w niej coś takiego, że nie potrafił jej zaufać po raz drugi. Może dlatego, że skrzywdziła osobę którą kocha? Chłopak ruszył do łazienki żeby się odświeżyć. Rozebrał się i wszedł pod prysznic. Odkręcił wodę i oparł się o kafelki. Delikatnie chłodna woda spływała po jego ciele. Odprężało go to. Choć na chwilę mógł zapomnieć o całej sytuacji z Miną. Chłopak poczuł dreszcze na swoim ciele. Wyłączył wodę i wyszedł spod prysznica. Wytarł się i z przepasanym wokół bioder ręcznikiem wyszedł z łazienki. Ubrał się i rzucił ręcznik do łazienki. Wziął telefon do ręki. Miał jedną nieodczytaną wiadomość od Sasuke. Oddzwonił do niego.
- Hallo.
- Jiraya pojechał gdzieś i wróci wieczorem. Możesz do mnie przyjść - i się rozłączył. Nie minęło 15 minut a w domu rozległ się dzwonek do drzwi. Chłopak szybko podbiegł do nich i otworzył je na całą szerokość.
- Właź. Chcesz coś do picia?
- Tsa. Możesz mi zrobić gorącej herbaty. Zmarzłem jak cholera - wszedł do salonu i usiadł na pierwszej lepszej kanapie. Naruto w tym czasie poszedł do kuchni. Wstawił wodę i przyszykował kubki na herbatę. Po zagrzaniu się wody wlał ją do kubków, posłodził i poszedł z nimi do pokoju. Usiadł na przeciwko Sasuke, wcześniej kładąc naczynia na ławę i popatrzył na niego.
- To co z tym robimy? - spytał z poważną miną Naruto. Sasuke podniósł się i zaczął się zastanawiać.
- Nie mam bladego pojęcia. Możemy ją jak na razie jedynie śledzić. Później będziemy się martwić.
- Masz rację. Ale pamiętaj że musimy zachowywać się normalnie.
- Wiem. Zrobimy tak. Niech myśli że zaufałeś jej bo uratowała Twoją dziewczynę czy coś a ja będę taki jak zawsze.
- Mi się podoba. Tylko nie zepsuj nic.
- To Ty uważaj młotku. Znając Ciebie coś wypalisz i nic z tego nie będzie - Sasuke zaśmiał się pod nosem.
- Nie jestem młotkiem gburze. A teraz pomówmy o tym jak i kiedy zaczynamy śledzenie.
- Od jutra w szkole. I tak zostaną nam dwa dni. Na wycieczkę ona jedzie?
- Nie wiem. Chyba tak. W końcu cała klasa jedzie.
- No to na wycieczce zobaczymy czy jakoś podejrzanie się zachowuje. Jutro do szkoły wyjdziemy o tej co ona. I będziemy za nią szli. Mam nadzieje, że się nie zorientuje - Sasuke wstał i podszedł do barku. Otworzył go. W jego oku można było zobaczyć błysk - to skoro już wszystko omówiliśmy - wyciągnął sake z barku - może się napijemy?
- No skoro nalegasz - oboje się zaśmieli. Naruto poszedł do kuchni po czarki a w tym samym czasie Sasuke włączył muzykę. Po chwili oboje siedzieli i się śmiali co chwile popijając trunek.

***

W tym samym czasie w szkole cała klasa Naruto i Sasuke stoi w swojej szatni.
- To co? Wszyscy nie idziemy? - spytała Ino z nutką podniecenia w głosie i uśmiechem na twarzy. Cała klasa kiwnęła głowami na co blondynka uśmiechnęła się jeszcze bardziej. Wszyscy wyszli z szatni i niepostrzeżenie wyszli ze szkoły.
- To gdzie idziemy - spytała Sakura.
- Tam gdzie nikt nas nie znajdzie - odpowiedziała jej Mina.
- A dokładniej - zapytał Yousuke ( kolega z ich klasy dop.aut.)
- Do centrum handlowego - krzyknęła dziewczyna i zaczęła kierować się w stronę zaproponowanego miejsca. Cała klasa ruszyła za nią. Ich głosy można było usłyszeć w promieniu 5 kilometrów. Cały czas się śmieli, przekrzykiwali się nawzajem i ganiali się. Weszli do centrum i każda grupka poszła w swoja stronę. Mieli się spotkać za cztery godziny przy wyjściu. Dziewczyna poszły do sklepów z ciuchami i różnymi babskimi rzeczami a chłopcy z grami i tym podobnymi gadżetami. Po czterech godzinach spotkali się znowu. Tym razem ruszyli do parku. Zaczęła się zabawa. Rzucali w siebie liśćmi, ganiali się, biegali po całym parku. Do Hinaty podbiegł Kiba.
- A gdzie jest Naruto?
- Nie wiem. Pisałam do niego ale mi nie odpisuje. Pewnie w domu zos... - nie dokończyła ponieważ wielka góra liści wylądowała na jej głowie. Szybko pobiegła za sprawcą owego czynu którym okazał się Akihiko. Szybko dogoniła chłopaka i wywróciła go na ziemię. Wzięła w ręce liście i rzuciła chłopakowi wszystko na twarz. Szybko wstała i schowała się za Kibą. Po paru godzinach takiej zabawy wszyscy zorientowali się że jest już godzina 16. Zaczęli zbierać się do domu. Nikt nie myślał o konsekwencjach jakie mogą spotkać ich za ten czyn którego się dopuścili. Dla nich była to niesamowita przygoda. Każdy cieszył się, że mają taką zgraną klasę. Wyszli z parku i każdy poszedł w swoją stronę.

***

Na następny dzień Naruto razem z Sasuke szli za Miną. Nudziło ich to trochę. Zresztą nawet nie mieli na to ochoty. Wczoraj tyle wypili, że Sasuke nie dotarł do siebie do domu. Całe szczęście, że rodzice nic nie mówili. Tylko zadzwonił do nich wieczorem i powiedział, że przenocuje u Naruto. Nie wypytywali się o nic ani nie zorientowali się, że chłopak był pijany. Wiec szli z wielkim bólem głowy kilkadziesiąt metrów od dziewczyny. Zobaczyli, że dziewczyna odebrała telefon i ruszyła w inną stronę. Oboje popatrzyli na siebie pytającym wzrokiem i ruszyli za nią z większym zainteresowaniem. Po paru minutach doszli do jakiegoś zaułku i schowali się tak aby wszystko wiedzieć i słyszeć. Zobaczyli, że dziewczyna rozmawia z... Saiem. Nie za bardzo mogli usłyszeć co do siebie mówią, ponieważ szeptali. Po chwili widać było, że rozmowa zbliża się ku końcowi.
- Dobrze, że zdobyłaś jego zaufanie. Wszystko stanie się teraz prostsze.
- Tak. A Ty pilnuj Ino żeby niczego się nie dowiedziała. I tak może przypomnieć sobie coś z wypadku Ja już idę. Na razie - i ruszyła w ich stronę. Oboje zaczęli biec aby dziewczyna ich nie zauważyła. Weszli w zakręt i zatrzymali się. To co usłyszeli potwierdziło ich przypuszczenia. Maja jakiś plan a oni muszą odkryć co to takiego. Wszyscy są w niebezpieczeństwie. A zwłaszcza Ino. Nie mogli tego pojąć, że Mina i Sai zamieszani są w wypadek Ino, że oni za tym wszystkim stoją. Bez słowa ruszyli do szkoły. Weszli do klasy i czekali na lekcję. Nagle do ich klasy wszedł nauczyciel z dyrektorką. Wszyscy wstali.
- Możecie usiąść. Teraz mam do was pytanie - odezwała się Tsunade - jakim prawem poszliście wszyscy wczoraj  na wagary? Nie jesteście od tego, żeby wyznaczać sobie na które lekcje chcecie iść a na które nie - krzyknęła na całą klasę. Każdy popatrzył na to scenę z przerażeniem tylko nie Naruto z Sasuke. Oboje byli zdezorientowani ale i żałowali że jednak nie przyszli wczoraj do szkoły. Ominą ich taki fajny dzień - będziecie się teraz na mnie tak patrzeć. Nie ominie was kara. Nawet nie macie co błagać. Postanowiłam, że zrezygnujemy z wycieczki - cała klasa zaczęła krzyczeć że to nie fair w stosunku do nich - ale jednak nie zamierzam tego robić. Chociaż współczuje waszemu wychowawcy. Wiec od dzisiaj będziecie zostawać i sprzątać bibliotekę, magazynek i klasy które nie są w używaniu a powinno się je posprzątać - w klasie można było usłyszeć protesty ale gdy wszyscy zobaczyli minę dyrektorki zamknęli się i popatrzyli na blaty ławek. Zadowolona dyrektorka wyszła z klasy i na odchodne powiedziała, żeby wszyscy po lekcjach przyszli na halę. Po jej wyjściu nauczyciel popatrzył na nich ale tylko pokręcił głową i zaczął sprawdzać listę.

29. Godzina wychowawcza

Hinata wyszła dzisiaj wcześniej do szkoły. Nie było jeszcze bardzo jasno. Szła powolnym krokiem. Nie spieszyła się, była dopiero godzina 6:50. Wyszła wcześniej aby pójść do biblioteki i poszukać w spokoju pewnej książki. Na ulicy były tylko pojedyncze osoby. Hinata przeszła obok domu Miny. Przez chwile zastanawiała się czy nie zapukać i nie zapytać czy idzie razem z nią, ale zrezygnowała. Zatopiona w swoich myślach nie zauważyła samochodu jadącego z naprzeciwka, który nagle wjechał na chodnik i chciał potrącić granatowowłosą. Dziewczyna zobaczyła go w ostatnim momencie i sama nie dałaby rady uciec przed nim. Nagle poczuła mocne uderzenie w brzuch i odleciała na drugi koniec chodnika. Ale to nie samochód potrącił dziewczynę. Na niej leżała Mina. Miała przestraszona minę. Samochód odjechał z piskiem opon.
- Jeszcze chwila a byłabyś rozjechana - nagle podbiegł do nich Naruto.
- Hinata, nic Ci nie jest? - powiedział zatroskany. W jego oczach był strach.
- Wszystko w porządku. Całe szczęście, że Mina mnie odepchnęła - Hinata uśmiechnęła się - dziękuję Ci. Bardzo dziękuję.
- W porządku. Teraz muszę lecieć już do domu. Wyskoczyłam tylko do sklepu. Na razie.
- Na razie - powiedzieli oboje. Naruto przytulił Hinatę.
- Całe szczęście, że nic Ci nie jest.
- Przepraszam Naruto ale muszę lecieć do szkoły. I to szybko. A co Ty tak wcześnie?
- Jakoś tak nie miałem ochoty w domu siedzieć. To leć szybko. Ja idę sobie spacerkiem - uśmiechnął się szeroko i pocałował dziewczynę. Na jej policzkach wyskoczyły dwa czerwoniutkie rumieńce. Dziewczyna oderwała się od chłopaka i szybkim krokiem ruszyła do szkoły. Naruto postanowił także iść. Szedł spokojnym krokiem i zastanawiał się nad zachowaniem Miny. Uratowała ją. Może faktycznie się zmieniła. Gdyby nie ona Hinata wylądowała by w szpitalu albo w najgorszym przypadku nie żyłaby. Mimo, że Naruto miał jeszcze do niej uprzedzenie zmalało ono po tej sytuacji. Postanowił być dla niej milszy i spróbować traktować ją jak normalną koleżankę. W końcu kiedyś się przyjaźnili. A były to na prawdę wspaniałe czasy. Naruto interesowała jeszcze jedna rzecz. Dlaczego Mina znalazła się w tamtym miejscu? Mówiła, że idzie już do domu bo wyszła tylko do sklepu. Ale w pobliżu nie było żadnego otwartego jeszcze sklepu i nie miała żadnej reklamówki. To było bardzo podejrzane. Ale nie będzie jej oskarżał. Jak powie to Hinacie to zacznie się na niego drzeć. Postanowił porozmawiać z Sasuke i nakłonić go do śledzenia dziewczyny.

***

Zadzwonił dzwonek. Była to ostatnia lekcja w dzisiejszym dniu i najgorsza nie była. Zaczynała się godzina wychowawcza. Po pięciu minutach do klasy wszedł Kakashi. Przywitał się z uczniami i zaczął czytać listę. Naruto postanowił teraz porozmawiać z Sasuke i powiedzieć mu o swoich podejrzeniach. Nauczyciel po przeczytaniu listy stanął przed całą klasą.
-Mam dla was dobrą wiadomość. Chcę zorganizować biwak dla naszej klasy. Na ten weekend. Koszt to tylko 50 zł ( myślałam napisać w jenach ale bardziej mi tak pasuje. Nie wiem czemu :D dop.aut.) Jest ktoś chętny - cała klasa podniosła ręce - to fajnie. Wyjazd jest w ten piątek po lekcjach. Pieniądze proszę na jutro. Jakieś pytania?
- Czy daleko ten biwak?
- Parę kilometrów stąd. Jest taki mały lasek. Nie zgubicie się w nim - po tej odpowiedzi nikt już o nic nie pytał. Zaczęła się normalna godzina wychowawcza. Naruto postanowił porozmawiać z Sasuke po lekcjach. Pójdą do niego i obgadają całą sytuację na spokojnie. Musi mu uwierzyć. Przecież jest jego dobrym przyjacielem. Znają się już bardzo długo. Jak z Hinatą i Miną. Tylko że jedna z nich okazała się być tą "złą". Blondyn popatrzył na Hinatę. Nie była jakoś bardzo przejęta tym, że mało co nie zginęła. Nikomu nawet o tym nie powiedziała. Siedziała z dziewczynami i zwyczajnie sobie plotkowała. Nawet Mina z nimi była. Co raz panna Akuchi patrzyła na Karin a ta tylko odwracała głowę z naburmuszona miną. Wtedy na twarzy dziewczyny pojawiał się niesamowity uśmiech. Jakby była szczęśliwa. Zresztą, a kto by nie był nie kolegując się z takim kimś. Myśli Naruto zostały przerwane przez dzwonek na przerwę. Wszyscy udali się do szatni. Naruto odezwał się do Sasuke.
- Ej. Chcę z Tobą porozmawiać. To ważne. Idziemy do mnie - powiedział z poważną miną na co Sasuke tylko przytaknął. Czarnooki wiedział, że gdy Naruto mówiąc coś robi poważna minę chodzi o coś ważnego. Oboje ubrali się i wyszli z szatni. Idąc w kierunku domu blondyna, Naruto nie odezwał się nic na temat Miny. Rozmawiał z nim o różnych rzeczach ale tematu dziewczyny nie ruszał. Doszli spokojnie do domu i weszli do pokoju Naruto. Chłopak zrobił herbatę i usiadł naprzeciwko przyjaciela.
- To o czym chciałeś ze mną porozmawiać?  - zaczął Sasuke.
- O Minie. - Sasuke zmarszczył brwi.
- O czym konkretnie?
- Dzisiaj rano wydarzyła się dziwna sytuacja. Hinata szła bardzo wcześnie do szkoły. Musiała do biblioteki pójść czy coś. I wyobraź sobie, że mało co nie potrącił jej samochód...
- O matko. Nic jej nie jest - powiedział przejęty czarnooki i szybko wstał z fotela.
- Spokojnie. Żyje. Jak widziałeś była w szkole.
- A no tak. Ale dlaczego według Ciebie to dziwna sytuacja. Takie rzeczy zdarzają się dość często.
- A to było dziwne, że samochód wjechał na chodnik.
- Ktoś celowo chciał potrącić Hinate?
- Otóż to. Ale zgadnij kto ją uratował przed tym - Sasuke popatrzył pytająco na przyjaciela - Mina. Przechodziła tamtędy. Powiedziała, że była w sklepie. A nie widziałem przy niej żadnych reklamówek. I najlepsze jest to, że żaden sklep w okolicy nie był otwarty - Sasuke patrzył zdezorientowany na Naruto.
- Czyli masz podejrzenia, że Mina była w to wszystko zamieszana?
- Tak. Wydaje mi się, że ona coś kombinuje tylko jeszcze nie wiem co. I chciałem Cię prosić o pomoc.
- Jaką?
- Będziemy ją śledzić - powiedział. Czarnooki wybuchł niepohamowanym śmiechem - z czego się śmiejesz?
- Z Ciebie. Za dużo kryminałów się naoglądałeś chyba. Ale dobra pomogę Ci. Sam mam pewne podejrzenia co do tego i pewnego nowego chłopaka.
- Masz na myśli Saia?
- Pojawił się w szkole jak Mina zaczęła być w naszej paczce. Wydaje mi się to podejrzane. Mimo, że nie rozmawiają ze sobą to coś mi nie gra.
- Nie spojrzałem na to z tej strony.
- No raczej. To by było dla Ciebie za trudne.
- Ej. Ale mniejsza o to. To co robimy w tej sprawie.
- Nie możemy nikogo wtajemniczyć w to. Chyba zauważyłeś że każdy jest nimi zaślepiony. Rozmawiałem z Sakura na ten temat to powiedziała że nie potrafię zaufać ludziom i jeszcze na dodatek się ze mną pokłóciła. Wole takie sytuacje omijać. Obgadamy plan jutro w szkole. Ja już spadam. Na razie - Sasuke wyszedł z domu blondyna.

***

Mina siedziała w swoim pokoju i z uśmiechem patrzyła w lustro. Była z siebie dumna, że w końcu przekonała Naruto do siebie. Teraz spokojnie może realizować plan Hiroshiego. Saiowi tez dobrze idzie. Został chłopakiem tej blondyny. Ale i tak Mina odwaliła kawał wielkiej roboty. W końcu to ona poniżała się przed nimi. Teraz tylko czekać aż przyjdzie ten moment. Opowiedziała dzisiaj "szefowi" wszystko co się zdarzyło aby mógł ustalić coś. Była prze szczęśliwa, że spotkała go. Nigdy nie pytała ale nie wie dlaczego Hiroshi tak ich nienawidzi. Dziewczyna ostatni raz przejechała szczotką po włosach i ułożyła się wygodnie do snu.

28. Umowa

Naruto wszedł razem z Sasuke do szkoły. W szatni spotkał wszystkich z ich paczki. Razem z Miną. Popatrzył na nią. Dziewczyna uśmiechnęła się na co on popatrzył ze zirytowanym wzrokiem i odwrócił się. Nie potrafił być sympatyczny dla tej dziewczyny. Miała coś w sobie przez co jej nie ufał. Może na tej twarzy widniał uśmiech skierowany do nich wszystkich ale on widział w jej oczach tą nienawiść. Wiedział czego można się po niej spodziewać ale nie jest do końca tego pewny. Może tamta sytuacja była jednorazowa. Ale i tak nie daje mu spokoju. Może znowu zechce rozłączyć go z Hinatą? Tym razem na to nie pozwoli. Rozmawiał z Hinata na ten temat. Obiecała, że jak coś się zdarzy to mu powie. Ona nie złamie danego słowa. Jest tego pewny. Do chłopaka podeszła Sakura. Delikatnie wyprowadziła go z szatni.
- Naruto - zaczęła - wiem, że dla Ciebie to trochę trudne ale nie bądź taki dla niej. Ona próbuje się z nami zaprzyjaźnić, a Ty jej to utrudniasz.
- Wiem, ale nie potrafię ponownie zacząć z nią rozmawiać po tym co zrobiła - powiedział patrząc dziewczynie w oczy.
- To następnym razem jak nie będziesz mógł już wytrzymać i będziesz chciał rzucić jakąś uwagę bądź nawet spojrzeć się nie tak na nią po prostu opuść pomieszczenie w którym przebywacie i idź się przejść - powiedziała zdenerwowana.
- To wtedy z żadnym z was nie przebywałbym. Ona mi nie pasuje. Ten wzrok. Jak dla mnie ona kłamie i tyle. Coś chce zrobić tylko nie wiem co. Ale jeśli wam tak na tym zależy spróbuje się dostosować - popatrzył na nią obojętnym wzrokiem.
- Dziękuję - i z powrotem weszli do szatni. Poczuł czyjś wzrok na sobie. Była to Mina. Uśmiechnął się do niej i po szybkim przebraniu wyszedł. Wszedł do klasy Podszedł do Kiby i ze swoim standardowym uśmiechem na ustach przybił mu żółwika. Pierwszą lekcja była biologia. Nienawidził tego przedmiotu zresztą ze wzajemnością. Sądził, że nauczyciel się na niego uwziął. Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli wchodzić do klasy. Naruto usiadł z Sasuke.
- Masz prace domową? - spytał z uśmiechem Sasuke. Wiedział, że chłopak jej nie miał.
- Powtórka z rozrywki? - powiedział załamany Naruto. Jiraya go zabije. Nauczyciel stanął na środku klasy. Wziął dziennik do reki i przeczytał listę. Po skończeniu popatrzył na uczniów.
- A teraz... sprawdzimy pracę domową - popatrzył na Uzumakiego. Lekko się uśmiechnął. To jeszcze bardziej utwierdziło Naruto w przekonaniu, że nauczyciel się uwziął. Doszedł do Naruto.
- Pokaż zeszyt.
- Nie mam pracy domowej - uśmiechnął się i podrapał w tył głowy.
- Pała... znowu. Chce porozmawiać z Twoim opiekunem.
- Chyba nie będzie miał czasu - Naruto się uśmiechną
- Nie interesuje mnie to. Ma przyjść.
- Bo niby dlaczego?
- Bo ja tak mówię - na jego czole wyskoczyła żyła.
- Ale to nie jest żaden argument. Proszę podać trzy i je uzasadnić - klasa zaczęła się śmiać.
- Nie denerwuj mnie człowieku. Ma przyjść i koniec.
- A gdzie argumenty?
- Jakie do cholery argumenty. Rozprawki nie pisze. Ma przyjść i tyle. A teraz wymiataj do pani dyrektor. Nie chcę Cie widzieć na oczy. Robisz sobie żarty z mojej lekcji jak i zemnie. Nie będę tego tolerował - nauczyciel krzyknął na całą klasę.
- Ale po co się tak unosić. Przecież, może pan uderzyć w sufit i komuś mogłoby się coś stać. Ale w sumie nie trzeba martwic się o pana. Złego diabli nie biorą - uśmiechnął się szeroko i zaczął iść w stronę drzwi. Nauczyciel zrobił się cały czerwony i rzucił w Naruto jego zeszytem. Naruto go złapał i wybiegł z klasy z wielkim uśmiechem.
- A wy z czego się śmiejecie. Tu nie ma się z czego śmiać - Sasuke popatrzył na niego i postanowił zrobić to samo co jego przyjaciel.
- Ależ jest. Sądząc pana zdenerwowanie i to, że brak panu argumentów znaczy o pana niskim IQ.
- Coś Ty powiedział?
- No tak. A czy mylę się? W takich sytuacjach należy utrzymać spokój a nie się unosić.
- Już do pani dyrektor. Nie będziesz mnie obrażał.
 -I właśnie to jest pana wymówka. Do dyrektorki i tyle. A żadnego kulturalnego dialogu nie potrafi pan nawiązać. He - uśmiechnął się na co cała klasa popatrzyła ze zdziwieniem i zaczęli się śmiać. Takiego nauczyciela nie widzieli dawno.
- Już stąd wymiataj. Żadnej kultury nie posiadacie - Sasuke wstał i wyszedł. Pod nosem się śmiał.
- Życzę udanej lekcji w przyjaznym gronie - uciekł z klasy przed lecącym zeszytem w jego stronę. Udał się do gabinetu dyrektorki. Zapukał. Usłyszał głośne wejść.
 -Dzień dobry - Naruto popatrzył na niego z lekkim uśmiechem.
 -Dzień dobry. Ty też. Nie spodziewałam się tego po Tobie, Sasuke - zaczęła. Reszta godziny lekcyjnej skończyła się na umoralnianiu i krzyczeniu na chłopców. Itachi został wezwany do szkoły a do Jirayi Tsunade pofatyguje się sama.

***

Nastał wieczór. Ino siedziała na ławce w parku i czekała na Saia. Dziwne było dla dziewczyny, że niedawno co go poznała a już się w nim zakochała. Można by rzec, że z wzajemnością. Chłopak zabierał ją do różnych miejsc, całował w policzek na pożegnanie, mówił do niej czule. Zastanawiała się czego dalej nie poprosi ją o to aby byli razem. W sumie znają się parę dni ale czuje jakby była to wieczność. Nigdy nie spotkała się z taką miłością. Zawsze myślała, że zakochała się w Sasuke ale to jednak nie to. Wtedy było to całkiem co innego. Teraz jest Sai. Nie za bardzo wie co z tym zrobić ale mimo tego nie poszła po rade do Sakury ani TenTen. Nie wie czy zrozumiałyby. Możliwe tez, że mówiłyby jej, że znają się krótko, że jest jeszcze czas, ale ona wiedziała, że jest to miłość jej życia. Takie coś się czuje. Poczuła jak ktoś obejmuje ją od tyłu. Mimowolnie się uśmiechnęła.
- Cześć Ino. Jak minął dzień - uśmiechnął się do niej.
- Bardzo dobrze. Najlepiej było na biologi - dziewczyna zaczęła się śmiać.
- Tak. Naruto z Sasuke dali mu do vivatu. Chodźmy. Mam dla Ciebie niespodziankę.
- Jaką - spytała zdziwiona dziewczyna.
 -Zobaczysz - szli powolny krokiem, żadnemu z nich się nie spieszyło. Weszli do jakiegoś pomieszczenia. W okół panuje ciemność. Ino poczuła lęk. Ostatnie przeżycia dały się we znaki. Ale za chwile poczuła lekki ucisk w pasie.
- Nie bój się. Nic Ci nie zrobię - uśmiechnął się do niej i zakrył jej oczy. Przeszli kawałek, zabrał jej ręce z twarzy. Przed nimi stoi stół ładnie przystrojony. Na nim jedzenie i te niezawodne świeczki. Do oczu Ino napłynęły łzy. Jest jej bardzo z tego powodu miło. Nikt nigdy nie zrobił czegoś takiego dla niej.
- Chciałbym Cie o coś zapytać. Wiem, że znamy się krótko ale czy nie chciałabyś... - dziewczyna nie dała mu skończyć, ponieważ zakryła jego usta swoimi. Niestety dziewczyna nie wiedziała czego może się po tym spodziewać.

***

Mina weszła do pokoju Hiroshiego.
- Jak z naszą umowa? - zaczął
- Jest OK. Jestem ich przyjaciółką. Jest tylko jeden problem.
- Jaki?
- Jest taki chłopak, nazywa się Naruto. On nie wierzy w moją tzw. dobroć.
- Rozumiem. Zrób coś z tym.
- Nie wiem czy nad radę. Do niego jakoś nie przemawiają moje słowa. Ale..
- Co?
- Czyny może i tak.
- Znaczy, że coś wymyśliłaś.
- Oczywiście. Za kogo Ty mnie masz?
- Mów - dziewczyna zaczęła opowiadać swój plan.
- To może się udać.
- Ale umowa była.
 -Oczywiście. Ty mi pomagasz a w zamian za to patrzysz się na piękną rzeź swoich wrogów.
- Do zobaczenia - dziewczyna wyszła z pomieszczenia.

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...