Sakura siedziała przytulona do Sasuke
i trzęsąc się, płakała. Cała piątka czekała na resztę. Mieli
zamiar wszystko im opowiedzieć. Nie było potrzeby ukrywania tego.
Bali się. Na początku plan był inny. Mieli być bezpieczni pod
nadzorem Itachiego. Ale teraz? Gdy chłopak nie odbiera przerazili
się nie na żarty. Przecież wiadome było, że tym samym nożem
został zabity ten króliczek. Sasuke martwił się o brata. Bał
się, że coś mu się stało. Panicznie próbował się do niego
dodzwonić.
- Odebrał – w oczach Sasuke można
było zobaczyć ulgę – Co się dzieje? Gdzie jesteś? - po paru
minutach Sasuke popatrzył na przyjaciół odkładając telefon do
kieszeni – Złapali ich. Dwóch mężczyzn. Itachi zadzwonił do
Kakashiego i opowiedział mu o wszystkim. Musimy tu zostać jeszcze
do jutra ale chyba nie mamy się o co martwić – chłopak odetchną.
Był szczęśliwy, że nic im nie grozi.
- Ale dlaczego jutro? Ja chcę dzisiaj
wracać – Sakura podniosła głowę do góry.
- Tak jak i reszta pewnie. Ale
niestety... – Sasuke zatrzymał się w połowie zdania. Te słowa
nie mogły przejść mu przez gardło – Niestety zabili naszego
kierowce i popsuli autobus. Chyba od tego chcieli zacząć ale nie
udało im się – Na twarzach wszystkich widać było przerażenie.
Sakura wybuchła jeszcze większym płaczem. Sasuke przytulił ją
mocniej do siebie. Bała się. Cholernie bała się o siebie, Sasuke,
wszystkich. Wiedziała, że nic im się już nie stanie. Mordercy
zostali złapani. Ale nie mogła zwalczyć strachu w sobie. Nie
potrafiła.
- Sasuke. Chcę się położyć – po
jej policzkach spływały łzy. Chłopak wstał i poszedł razem z
dziewczyną do namiotu. Naruto, Hinata i Ino siedzieli dalej i
wyczekiwali reszty grupy. Wszyscy poszli się gdzieś przejść. Nie
odzywali się. Nie wiedzieli co powiedzieć w takiej sytuacji. Po pół
godzinie wróciła cała klasa razem z Kakashim. Mężczyzna podszedł
do nich i kucną.
- Nie martwcie się. Nic nam już nie
grozi. Rozmawiałem z Itachim. Nie mówcie nikomu o tym. Powiemy jak
wrócimy. Nie chcę siać paniki jak już jest po wszystkim –
popatrzyli na niego. Widzieli w jego oczach łzy. Kierowca był
dobrym kolegą ich nauczyciela. Hatake wstał i poszedł do swojego
namiotu.
***
Wieczorem cała klasa siedziała przy
ognisku. Śmiali się, rozmawiali i piekli kiełbaski. Ktoś wpadł
na pomysł żeby zrobić podchody ale Kakashi się nie zgodził. Mimo
że, nikt ich nie powinien zaatakować lepiej jest dmuchać na zimne.
Naruto cały czas obserwował Minę i Saia. Skoro tamtych złapali to
oni nie powinni nic im zrobić. Sami nie daliby rady. Sasuke za to
siedział i cały czas wpatrywał się w ogień. Nie potrafił
zapomnieć tego wszystkiego. Nie dawało mu coś spokoju i nie
wiedział co. Inaczej wyobrażał sobie wycieczki klasowe. Miał
jeszcze tyle przed sobą. Był młody, miał ukochaną dziewczynę
obok. Nie spodziewał się, że w jego życiu będą się działy
takie a nie inne sytuacje. Nie chciał stracić nikogo ani sam nie
chciał umrzeć. Mógł przed wyjazdem poinformować wszystkich o tym
co może się tu wydarzyć. Jednak wiedział, że żeby ich zamknąć
musiał mieć niezbite dowody. Zeznania Ino, domysły jego i Naruto
nic by nie dały. Żyliby w ciągłym stresie bo nie wiadomo kiedy by
zginęli. Sasuke podniósł głowę gdy poczuł szturchnięcie.
Zobaczył niebieskie oczy i krótkie blond włosy.
- Idziemy już spać. Idź do namiotu
dziewczyn i śpij z Sakurą ja będę spał z Hinatą – dopiero
teraz dostrzegł, że siedzi sam a ognisko jest już zgaszone. I tak
samo w tym momencie zorientował się, że w oczach Naruto nie ma już
tego blasku co wcześniej. Były podkrążone a kolor ich był
szarawy. Wiedział, że się martwi i ma do tego prawo. Wstał i
poszedł do namiotu i położył się obok Sakury. Mocno przytulił
dziewczynę na co ona odwzajemniła gest. Wiedzieli, że nie zasną
ale po co mieli cokolwiek mówić. Różowo włosa odwróciła się
przodem do chłopaka i pocałowała go. Nie tak jak zawsze. Bardziej
namiętnie, zażarcie i z całych swoich uczuć i sił jakie jej
zostały. Po chwili oderwali się od siebie.
- Kocham Cię – wszeptała a jej oczy
się zaszkliły. Sasuke popatrzył na nią smutnym wzrokiem.
- Miałem wrażenie jakbyś się
żegnała.
- Ja też – powiedziała cicho tak aby
chłopak tego nie usłyszał. Wtuliła się jeszcze mocniej. Nie
chciała go stracić. Nigdy nie czuła się tak źle jak teraz.
***
W niedługim czasie wszyscy już spali,
wymęczeni informacjami które napłynęły do nich parę godzin
wcześniej. Na dworze było ciemno, wiatr delikatnie wiał poruszając
gałązkami drzew. Czuć było przyjemne, wilgotne powietrze
spowodowane porą roku jak i miejscem w którym znajdowała się
grupka wycieczkowiczów. Zza krzaków wyszedł mężczyzna, zapewne
ubrany na czarno. Nie można było zobaczyć twarzy. Spojrzał się
do tyłu i kiwną głową na znak, że się zgadza. Cicho podszedł
do namiotu i delikatnie go rozsuną. Włożył jedną rękę do
środka. Po chwili można było usłyszeć głośny krzyk.
___
Hinata obudziła się gdy usłyszała
szelest liści za namiotem. Złapała rękę Naruto a serce zaczęło
bić jej szybciej. Chłopak przebudził się. Dziewczyna popatrzyła
na niego. Spojrzała na jego usta i czekała aż coś powie. Jednak
czyjś krzyk przeszkodził mu w tym. Czuła swojej nodze czyjąś
rękę, która wyciąga ją z namiotu. A owy krzyk, który słyszała
wydobywał się z jej ust.
-Hinata!! - Naruto krzyknął i złapał
ją za ręce. Zaczął ciągnąć w swoją stronę ale nie dawał
rady. Popatrzył w jej oczy. Widać było w nich przerażenie,
smutek, żal. Wszystko. Dało mu to siłę. Obiecał sobie, że nigdy
nie chce widzieć Hinaty w takim stanie i za wszelką cenę będzie
ją chronił. Jednym szybkim i mocnym ruchem podciągnął ją do
siebie. Osoba trzymająca ją za nogę puściła. Zobaczyli światło
na dworze. Jednak bali się wyjrzeć. Przerażało ich to co mogą
tam zobaczyć.
___
Sasuke wybiegł z namiotu trzymając za
rękę Sakurę. Byli wszyscy którzy mieli zostać zabici przez
Hiroshiego.
- Pewne zastanawiasz się dlaczego
jesteście tylko wy? - Usłyszał głos koleżanki z klasy. Spojrzał
w jej stronę. Mina stała z ironicznym uśmiechem na twarzy i
wpatrywała się w nich – To było akurat moim zadaniem. Jeszcze
przez dobre dwa dni się nie obudzą. Cudowne są te leki od
Hiroshiego-sama nie sądzisz Sai? - popatrzyła w kierunku chłopaka,
który w tym momencie trzymał przy szyi dziewczyny nóż.
- Ino!! - Sakura chciała pobiec w
stronę przyjaciółki – Zostaw ją!!! – Jednak zatrzymała się
gdy poczuła mocniejszy uścisk na ręce własnego chłopaka. Miał
racje. Co ona by zrobiła gdy już by się znalazła obok? Z
kolejnego namiotu wyszli Naruto z Hinatą.
- Nie sądziłem, że będziecie tacy
sprytni i rozszyfrujecie nasz plan. Jednak głupio zrobiliście, że
stąd nie uciekliście. Chyba nie sądziliście, że damy się tak
łatwo złapać, gnoje – ostatnie zdanie wykrzyczał. Wszyscy
spojrzeli na osobę wypowiadającą te słowa. Stał tam straszy
mężczyzna z psychopatycznym spojrzeniem i szerokim uśmiechem na
ustach.
- To ten – Naruto próbował
wypowiedzieć te słowa ciszej jednak nie do końca mu się udało.
- Tak Naruto. Widzę, że kochany wujek
opowiadał Ci co nieco o mnie. Twojemu tatusiowi nie udało się mnie
niestety wpakować do więzienia za to sam wpakował się do piachu
jak i twoją beznadziejną matkę – Naruto podbiegł do niego i
chciał go uderzyć. Jednak odrzucił go ból w ręce i upał na
ziemie. Rozległ się krzyk. Nie mogli uwierzyć w to co widzieli.
Naruto wstał i trzymając się za rękę popatrzył na Hiroshiego.
Czuł strach ale i jednocześnie ogarniała go wściekłość.
Pamiętał jak Jiraya pokazywał zdjęcia i dokumenty z rozprawy na
której miał być podany wyrok na Hiroshiego. Porwał on wtedy
Kushinę i więził przez długi czas. Z namiotu wyszedł Kakashi ale
nim zdążył cokolwiek zrobić został złapany przez jednego z
pionków mężczyzny – To może zaczniemy tą zabawę. Mamy już
pierwsza ofiarę. Poczujecie to samo co ja jak dowiedziałem się o
śmierci żony i córki – do głowy Kakashiego został przystawiony
pistolet. Hatake próbował się uwolnić jednak na nic zdały się
jego próby. Wszyscy patrzyli na to. Sakura zerwała się z miejsca i
zaczęła biec w stronę nauczyciela. Widziała w nich przerażenie.
Wydawałoby się jakby czas staną w miejscu. Po chwili słychać
było strzał w głowę wychowawcy a następnie dwa kolejne w stronę
niczego nie spodziewającej się dziewczyny. Sakura upadła na
ziemię. Sasuke ze łzami w oczach, które następnie zaczęły kapać
na ziemie, upadł na kolana. Przysunął się do ukochanej. Krzyki
słychać było zapewne w całym lesie – To jak już dziewczyny
zabijamy to może i ty słonko co? - Hiroshi popatrzył w stronę
Hinaty. Podniósł rękę i wymierzył w dziewczynę. Nie minęło
parę sekund a padły strzały. Jednak nie trafiły one w dziewczynę.
Pod jej nogami leżał Naruto. Trzymał się z brzuch i klatkę
piersiową. Hinata zaczęła przeraźliwie płakać i krzyczeć. Nie
miała już siły. Wiedziała, że blondyn nie przeżyje tego.
Chciała odejść razem z nim – I mamy bohatera. Dzięki niemu
pożyjesz trochę dłużej. A teraz może... może... O już wiem -
Kiwną głową do jednego ze swoich ludzi. Ten wyją nóż i podszedł
do Ino.
- Ta jest moja – powiedział Sai.
Drugi mężczyzna popatrzył na Hiroshiego. Gdy zobaczył, że się
zgadza przeniósł swój wzrok na Chojego i Shikamaru. Wyjął drugi
nóż i szybkim ruchem podszedł do nich i zatopił zimną stal w ich
brzuchach.
- Przestań. Po co to robisz? - Naruto
krzyczał rozpaczliwie i delikatnie opierał się łokciem o ziemię.
Ten tylko popatrzył na niego i strzelił. Naruto poczuł chwilowy
ból i ostatnie co zobaczył to przerażenie na twarzy Hinaty.
- Zamknij mordę psie. Dobra. Koniec tej
zabawy. Sai, zabijaj ją. Ja sam zajmę się Miną i resztą.
Skierował broń w stronę swojej dawnej pomocniczki.
- Dlaczego – dziewczyna patrzyła na
mężczyznę.
- A po co Ty mi. Miałaś zrobić to o
co Cie prosiłem a teraz żegnaj. Jednak nim zdążył cokolwiek
zrobić upadł na ziemię i zwijał się z bólu.
___
- Sakura proszę nie odchodź – Sasuke
trzymał za rękę różowowłosą i płakał.
- Kocham Cie Sasuke. Od zawsze –
dziewczyna mówiła szeptem – Jednak tu nasze drogi się rozchodzą.
Najwidoczniej tak musiało być. Nie chce żebyś się za to
obwiniał. Nie jesteś niczemu winny. Bądź szczęśliwy. Obiecaj mi
to. Proszę – Sakura delikatnie przymykała oczy.
- Sakura co Ty mówisz, jeszcze nie
umierasz – Sasuke coraz bardziej wylewał łzy na twarz dziewczyny.
- Nie oszukujmy się. Zostało mi nie
wiele czasu. Obiecaj – płakała. Nie chciała odchodzić. Miała
żyć. Razem z nim. Stworzyć rodzinę o jakiej zawsze marzyli.
Jednak nie było dla niej miejsca w jego przyszłości. Usłyszała
ciche obiecuje. Zamknęła oczy na wieczność.
- Saaakuraaa!!! - chłopak upadł na
klatkę piersiową dziewczyny zatracając się we własnym smutku.
___
- Jesteś śliczna wiesz – Hinata
usłyszała za sobą czyjś głos. Zobaczyła młodego mężczyznę z
zakrwawionym nożem. Zobaczyła kontem oka wykrwawiającego się
Kibę.
- Nie zbliżaj się – drżąc
próbowała się odsunąć od niego. Jednak ciało Naruto nie
pozwoliło jej na zwiększenie odległości od napastnika. Ten
szybkim ruchem znalazł się przy dziewczynie.
- Z chęcią by się z tobą pobawił
ale Hiroshi-sama bęzie zły. Więc w takim razie nie mam wyjścia –
Wbił dziewczynie nóż w serce. Hinata upadła bezwładnie na
ziemię. Jak przez mgłę widziała jak Sai podstawia pistolet pod
brzuch Ino a następnie strzela. Usłyszała krzyki. Ostatkiem sił
popatrzyła na policje, która podnosiła z ziemi osobę
odpowiedzialną za to wszystko. Widziała też podbiegająca do niej
sanitariuszkę. Później była już tylko ciemność tylko ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz