poniedziałek, 12 lutego 2018

33. Zaczęło się

Sakura siedziała przytulona do Sasuke i trzęsąc się, płakała. Cała piątka czekała na resztę. Mieli zamiar wszystko im opowiedzieć. Nie było potrzeby ukrywania tego. Bali się. Na początku plan był inny. Mieli być bezpieczni pod nadzorem Itachiego. Ale teraz? Gdy chłopak nie odbiera przerazili się nie na żarty. Przecież wiadome było, że tym samym nożem został zabity ten króliczek. Sasuke martwił się o brata. Bał się, że coś mu się stało. Panicznie próbował się do niego dodzwonić.
- Odebrał – w oczach Sasuke można było zobaczyć ulgę – Co się dzieje? Gdzie jesteś? - po paru minutach Sasuke popatrzył na przyjaciół odkładając telefon do kieszeni – Złapali ich. Dwóch mężczyzn. Itachi zadzwonił do Kakashiego i opowiedział mu o wszystkim. Musimy tu zostać jeszcze do jutra ale chyba nie mamy się o co martwić – chłopak odetchną. Był szczęśliwy, że nic im nie grozi.
- Ale dlaczego jutro? Ja chcę dzisiaj wracać – Sakura podniosła głowę do góry.
- Tak jak i reszta pewnie. Ale niestety... – Sasuke zatrzymał się w połowie zdania. Te słowa nie mogły przejść mu przez gardło – Niestety zabili naszego kierowce i popsuli autobus. Chyba od tego chcieli zacząć ale nie udało im się – Na twarzach wszystkich widać było przerażenie. Sakura wybuchła jeszcze większym płaczem. Sasuke przytulił ją mocniej do siebie. Bała się. Cholernie bała się o siebie, Sasuke, wszystkich. Wiedziała, że nic im się już nie stanie. Mordercy zostali złapani. Ale nie mogła zwalczyć strachu w sobie. Nie potrafiła.
- Sasuke. Chcę się położyć – po jej policzkach spływały łzy. Chłopak wstał i poszedł razem z dziewczyną do namiotu. Naruto, Hinata i Ino siedzieli dalej i wyczekiwali reszty grupy. Wszyscy poszli się gdzieś przejść. Nie odzywali się. Nie wiedzieli co powiedzieć w takiej sytuacji. Po pół godzinie wróciła cała klasa razem z Kakashim. Mężczyzna podszedł do nich i kucną.
- Nie martwcie się. Nic nam już nie grozi. Rozmawiałem z Itachim. Nie mówcie nikomu o tym. Powiemy jak wrócimy. Nie chcę siać paniki jak już jest po wszystkim – popatrzyli na niego. Widzieli w jego oczach łzy. Kierowca był dobrym kolegą ich nauczyciela. Hatake wstał i poszedł do swojego namiotu.

***

Wieczorem cała klasa siedziała przy ognisku. Śmiali się, rozmawiali i piekli kiełbaski. Ktoś wpadł na pomysł żeby zrobić podchody ale Kakashi się nie zgodził. Mimo że, nikt ich nie powinien zaatakować lepiej jest dmuchać na zimne. Naruto cały czas obserwował Minę i Saia. Skoro tamtych złapali to oni nie powinni nic im zrobić. Sami nie daliby rady. Sasuke za to siedział i cały czas wpatrywał się w ogień. Nie potrafił zapomnieć tego wszystkiego. Nie dawało mu coś spokoju i nie wiedział co. Inaczej wyobrażał sobie wycieczki klasowe. Miał jeszcze tyle przed sobą. Był młody, miał ukochaną dziewczynę obok. Nie spodziewał się, że w jego życiu będą się działy takie a nie inne sytuacje. Nie chciał stracić nikogo ani sam nie chciał umrzeć. Mógł przed wyjazdem poinformować wszystkich o tym co może się tu wydarzyć. Jednak wiedział, że żeby ich zamknąć musiał mieć niezbite dowody. Zeznania Ino, domysły jego i Naruto nic by nie dały. Żyliby w ciągłym stresie bo nie wiadomo kiedy by zginęli. Sasuke podniósł głowę gdy poczuł szturchnięcie. Zobaczył niebieskie oczy i krótkie blond włosy.
- Idziemy już spać. Idź do namiotu dziewczyn i śpij z Sakurą ja będę spał z Hinatą – dopiero teraz dostrzegł, że siedzi sam a ognisko jest już zgaszone. I tak samo w tym momencie zorientował się, że w oczach Naruto nie ma już tego blasku co wcześniej. Były podkrążone a kolor ich był szarawy. Wiedział, że się martwi i ma do tego prawo. Wstał i poszedł do namiotu i położył się obok Sakury. Mocno przytulił dziewczynę na co ona odwzajemniła gest. Wiedzieli, że nie zasną ale po co mieli cokolwiek mówić. Różowo włosa odwróciła się przodem do chłopaka i pocałowała go. Nie tak jak zawsze. Bardziej namiętnie, zażarcie i z całych swoich uczuć i sił jakie jej zostały. Po chwili oderwali się od siebie.
- Kocham Cię – wszeptała a jej oczy się zaszkliły. Sasuke popatrzył na nią smutnym wzrokiem.
- Miałem wrażenie jakbyś się żegnała.
- Ja też – powiedziała cicho tak aby chłopak tego nie usłyszał. Wtuliła się jeszcze mocniej. Nie chciała go stracić. Nigdy nie czuła się tak źle jak teraz.

***

W niedługim czasie wszyscy już spali, wymęczeni informacjami które napłynęły do nich parę godzin wcześniej. Na dworze było ciemno, wiatr delikatnie wiał poruszając gałązkami drzew. Czuć było przyjemne, wilgotne powietrze spowodowane porą roku jak i miejscem w którym znajdowała się grupka wycieczkowiczów. Zza krzaków wyszedł mężczyzna, zapewne ubrany na czarno. Nie można było zobaczyć twarzy. Spojrzał się do tyłu i kiwną głową na znak, że się zgadza. Cicho podszedł do namiotu i delikatnie go rozsuną. Włożył jedną rękę do środka. Po chwili można było usłyszeć głośny krzyk.
___
Hinata obudziła się gdy usłyszała szelest liści za namiotem. Złapała rękę Naruto a serce zaczęło bić jej szybciej. Chłopak przebudził się. Dziewczyna popatrzyła na niego. Spojrzała na jego usta i czekała aż coś powie. Jednak czyjś krzyk przeszkodził mu w tym. Czuła swojej nodze czyjąś rękę, która wyciąga ją z namiotu. A owy krzyk, który słyszała wydobywał się z jej ust.
-Hinata!! - Naruto krzyknął i złapał ją za ręce. Zaczął ciągnąć w swoją stronę ale nie dawał rady. Popatrzył w jej oczy. Widać było w nich przerażenie, smutek, żal. Wszystko. Dało mu to siłę. Obiecał sobie, że nigdy nie chce widzieć Hinaty w takim stanie i za wszelką cenę będzie ją chronił. Jednym szybkim i mocnym ruchem podciągnął ją do siebie. Osoba trzymająca ją za nogę puściła. Zobaczyli światło na dworze. Jednak bali się wyjrzeć. Przerażało ich to co mogą tam zobaczyć.
___
Sasuke wybiegł z namiotu trzymając za rękę Sakurę. Byli wszyscy którzy mieli zostać zabici przez Hiroshiego.
- Pewne zastanawiasz się dlaczego jesteście tylko wy? - Usłyszał głos koleżanki z klasy. Spojrzał w jej stronę. Mina stała z ironicznym uśmiechem na twarzy i wpatrywała się w nich – To było akurat moim zadaniem. Jeszcze przez dobre dwa dni się nie obudzą. Cudowne są te leki od Hiroshiego-sama nie sądzisz Sai? - popatrzyła w kierunku chłopaka, który w tym momencie trzymał przy szyi dziewczyny nóż.
- Ino!! - Sakura chciała pobiec w stronę przyjaciółki – Zostaw ją!!! – Jednak zatrzymała się gdy poczuła mocniejszy uścisk na ręce własnego chłopaka. Miał racje. Co ona by zrobiła gdy już by się znalazła obok? Z kolejnego namiotu wyszli Naruto z Hinatą.
- Nie sądziłem, że będziecie tacy sprytni i rozszyfrujecie nasz plan. Jednak głupio zrobiliście, że stąd nie uciekliście. Chyba nie sądziliście, że damy się tak łatwo złapać, gnoje – ostatnie zdanie wykrzyczał. Wszyscy spojrzeli na osobę wypowiadającą te słowa. Stał tam straszy mężczyzna z psychopatycznym spojrzeniem i szerokim uśmiechem na ustach.
- To ten – Naruto próbował wypowiedzieć te słowa ciszej jednak nie do końca mu się udało.
- Tak Naruto. Widzę, że kochany wujek opowiadał Ci co nieco o mnie. Twojemu tatusiowi nie udało się mnie niestety wpakować do więzienia za to sam wpakował się do piachu jak i twoją beznadziejną matkę – Naruto podbiegł do niego i chciał go uderzyć. Jednak odrzucił go ból w ręce i upał na ziemie. Rozległ się krzyk. Nie mogli uwierzyć w to co widzieli. Naruto wstał i trzymając się za rękę popatrzył na Hiroshiego. Czuł strach ale i jednocześnie ogarniała go wściekłość. Pamiętał jak Jiraya pokazywał zdjęcia i dokumenty z rozprawy na której miał być podany wyrok na Hiroshiego. Porwał on wtedy Kushinę i więził przez długi czas. Z namiotu wyszedł Kakashi ale nim zdążył cokolwiek zrobić został złapany przez jednego z pionków mężczyzny – To może zaczniemy tą zabawę. Mamy już pierwsza ofiarę. Poczujecie to samo co ja jak dowiedziałem się o śmierci żony i córki – do głowy Kakashiego został przystawiony pistolet. Hatake próbował się uwolnić jednak na nic zdały się jego próby. Wszyscy patrzyli na to. Sakura zerwała się z miejsca i zaczęła biec w stronę nauczyciela. Widziała w nich przerażenie. Wydawałoby się jakby czas staną w miejscu. Po chwili słychać było strzał w głowę wychowawcy a następnie dwa kolejne w stronę niczego nie spodziewającej się dziewczyny. Sakura upadła na ziemię. Sasuke ze łzami w oczach, które następnie zaczęły kapać na ziemie, upadł na kolana. Przysunął się do ukochanej. Krzyki słychać było zapewne w całym lesie – To jak już dziewczyny zabijamy to może i ty słonko co? - Hiroshi popatrzył w stronę Hinaty. Podniósł rękę i wymierzył w dziewczynę. Nie minęło parę sekund a padły strzały. Jednak nie trafiły one w dziewczynę. Pod jej nogami leżał Naruto. Trzymał się z brzuch i klatkę piersiową. Hinata zaczęła przeraźliwie płakać i krzyczeć. Nie miała już siły. Wiedziała, że blondyn nie przeżyje tego. Chciała odejść razem z nim – I mamy bohatera. Dzięki niemu pożyjesz trochę dłużej. A teraz może... może... O już wiem - Kiwną głową do jednego ze swoich ludzi. Ten wyją nóż i podszedł do Ino.
- Ta jest moja – powiedział Sai. Drugi mężczyzna popatrzył na Hiroshiego. Gdy zobaczył, że się zgadza przeniósł swój wzrok na Chojego i Shikamaru. Wyjął drugi nóż i szybkim ruchem podszedł do nich i zatopił zimną stal w ich brzuchach.
- Przestań. Po co to robisz? - Naruto krzyczał rozpaczliwie i delikatnie opierał się łokciem o ziemię. Ten tylko popatrzył na niego i strzelił. Naruto poczuł chwilowy ból i ostatnie co zobaczył to przerażenie na twarzy Hinaty.
- Zamknij mordę psie. Dobra. Koniec tej zabawy. Sai, zabijaj ją. Ja sam zajmę się Miną i resztą. Skierował broń w stronę swojej dawnej pomocniczki.
- Dlaczego – dziewczyna patrzyła na mężczyznę.
- A po co Ty mi. Miałaś zrobić to o co Cie prosiłem a teraz żegnaj. Jednak nim zdążył cokolwiek zrobić upadł na ziemię i zwijał się z bólu.
___
- Sakura proszę nie odchodź – Sasuke trzymał za rękę różowowłosą i płakał.
- Kocham Cie Sasuke. Od zawsze – dziewczyna mówiła szeptem – Jednak tu nasze drogi się rozchodzą. Najwidoczniej tak musiało być. Nie chce żebyś się za to obwiniał. Nie jesteś niczemu winny. Bądź szczęśliwy. Obiecaj mi to. Proszę – Sakura delikatnie przymykała oczy.
- Sakura co Ty mówisz, jeszcze nie umierasz – Sasuke coraz bardziej wylewał łzy na twarz dziewczyny.
- Nie oszukujmy się. Zostało mi nie wiele czasu. Obiecaj – płakała. Nie chciała odchodzić. Miała żyć. Razem z nim. Stworzyć rodzinę o jakiej zawsze marzyli. Jednak nie było dla niej miejsca w jego przyszłości. Usłyszała ciche obiecuje. Zamknęła oczy na wieczność.
- Saaakuraaa!!! - chłopak upadł na klatkę piersiową dziewczyny zatracając się we własnym smutku.
___
- Jesteś śliczna wiesz – Hinata usłyszała za sobą czyjś głos. Zobaczyła młodego mężczyznę z zakrwawionym nożem. Zobaczyła kontem oka wykrwawiającego się Kibę.
- Nie zbliżaj się – drżąc próbowała się odsunąć od niego. Jednak ciało Naruto nie pozwoliło jej na zwiększenie odległości od napastnika. Ten szybkim ruchem znalazł się przy dziewczynie.

- Z chęcią by się z tobą pobawił ale Hiroshi-sama bęzie zły. Więc w takim razie nie mam wyjścia – Wbił dziewczynie nóż w serce. Hinata upadła bezwładnie na ziemię. Jak przez mgłę widziała jak Sai podstawia pistolet pod brzuch Ino a następnie strzela. Usłyszała krzyki. Ostatkiem sił popatrzyła na policje, która podnosiła z ziemi osobę odpowiedzialną za to wszystko. Widziała też podbiegająca do niej sanitariuszkę. Później była już tylko ciemność tylko ciemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...