poniedziałek, 12 lutego 2018

29. Godzina wychowawcza

Hinata wyszła dzisiaj wcześniej do szkoły. Nie było jeszcze bardzo jasno. Szła powolnym krokiem. Nie spieszyła się, była dopiero godzina 6:50. Wyszła wcześniej aby pójść do biblioteki i poszukać w spokoju pewnej książki. Na ulicy były tylko pojedyncze osoby. Hinata przeszła obok domu Miny. Przez chwile zastanawiała się czy nie zapukać i nie zapytać czy idzie razem z nią, ale zrezygnowała. Zatopiona w swoich myślach nie zauważyła samochodu jadącego z naprzeciwka, który nagle wjechał na chodnik i chciał potrącić granatowowłosą. Dziewczyna zobaczyła go w ostatnim momencie i sama nie dałaby rady uciec przed nim. Nagle poczuła mocne uderzenie w brzuch i odleciała na drugi koniec chodnika. Ale to nie samochód potrącił dziewczynę. Na niej leżała Mina. Miała przestraszona minę. Samochód odjechał z piskiem opon.
- Jeszcze chwila a byłabyś rozjechana - nagle podbiegł do nich Naruto.
- Hinata, nic Ci nie jest? - powiedział zatroskany. W jego oczach był strach.
- Wszystko w porządku. Całe szczęście, że Mina mnie odepchnęła - Hinata uśmiechnęła się - dziękuję Ci. Bardzo dziękuję.
- W porządku. Teraz muszę lecieć już do domu. Wyskoczyłam tylko do sklepu. Na razie.
- Na razie - powiedzieli oboje. Naruto przytulił Hinatę.
- Całe szczęście, że nic Ci nie jest.
- Przepraszam Naruto ale muszę lecieć do szkoły. I to szybko. A co Ty tak wcześnie?
- Jakoś tak nie miałem ochoty w domu siedzieć. To leć szybko. Ja idę sobie spacerkiem - uśmiechnął się szeroko i pocałował dziewczynę. Na jej policzkach wyskoczyły dwa czerwoniutkie rumieńce. Dziewczyna oderwała się od chłopaka i szybkim krokiem ruszyła do szkoły. Naruto postanowił także iść. Szedł spokojnym krokiem i zastanawiał się nad zachowaniem Miny. Uratowała ją. Może faktycznie się zmieniła. Gdyby nie ona Hinata wylądowała by w szpitalu albo w najgorszym przypadku nie żyłaby. Mimo, że Naruto miał jeszcze do niej uprzedzenie zmalało ono po tej sytuacji. Postanowił być dla niej milszy i spróbować traktować ją jak normalną koleżankę. W końcu kiedyś się przyjaźnili. A były to na prawdę wspaniałe czasy. Naruto interesowała jeszcze jedna rzecz. Dlaczego Mina znalazła się w tamtym miejscu? Mówiła, że idzie już do domu bo wyszła tylko do sklepu. Ale w pobliżu nie było żadnego otwartego jeszcze sklepu i nie miała żadnej reklamówki. To było bardzo podejrzane. Ale nie będzie jej oskarżał. Jak powie to Hinacie to zacznie się na niego drzeć. Postanowił porozmawiać z Sasuke i nakłonić go do śledzenia dziewczyny.

***

Zadzwonił dzwonek. Była to ostatnia lekcja w dzisiejszym dniu i najgorsza nie była. Zaczynała się godzina wychowawcza. Po pięciu minutach do klasy wszedł Kakashi. Przywitał się z uczniami i zaczął czytać listę. Naruto postanowił teraz porozmawiać z Sasuke i powiedzieć mu o swoich podejrzeniach. Nauczyciel po przeczytaniu listy stanął przed całą klasą.
-Mam dla was dobrą wiadomość. Chcę zorganizować biwak dla naszej klasy. Na ten weekend. Koszt to tylko 50 zł ( myślałam napisać w jenach ale bardziej mi tak pasuje. Nie wiem czemu :D dop.aut.) Jest ktoś chętny - cała klasa podniosła ręce - to fajnie. Wyjazd jest w ten piątek po lekcjach. Pieniądze proszę na jutro. Jakieś pytania?
- Czy daleko ten biwak?
- Parę kilometrów stąd. Jest taki mały lasek. Nie zgubicie się w nim - po tej odpowiedzi nikt już o nic nie pytał. Zaczęła się normalna godzina wychowawcza. Naruto postanowił porozmawiać z Sasuke po lekcjach. Pójdą do niego i obgadają całą sytuację na spokojnie. Musi mu uwierzyć. Przecież jest jego dobrym przyjacielem. Znają się już bardzo długo. Jak z Hinatą i Miną. Tylko że jedna z nich okazała się być tą "złą". Blondyn popatrzył na Hinatę. Nie była jakoś bardzo przejęta tym, że mało co nie zginęła. Nikomu nawet o tym nie powiedziała. Siedziała z dziewczynami i zwyczajnie sobie plotkowała. Nawet Mina z nimi była. Co raz panna Akuchi patrzyła na Karin a ta tylko odwracała głowę z naburmuszona miną. Wtedy na twarzy dziewczyny pojawiał się niesamowity uśmiech. Jakby była szczęśliwa. Zresztą, a kto by nie był nie kolegując się z takim kimś. Myśli Naruto zostały przerwane przez dzwonek na przerwę. Wszyscy udali się do szatni. Naruto odezwał się do Sasuke.
- Ej. Chcę z Tobą porozmawiać. To ważne. Idziemy do mnie - powiedział z poważną miną na co Sasuke tylko przytaknął. Czarnooki wiedział, że gdy Naruto mówiąc coś robi poważna minę chodzi o coś ważnego. Oboje ubrali się i wyszli z szatni. Idąc w kierunku domu blondyna, Naruto nie odezwał się nic na temat Miny. Rozmawiał z nim o różnych rzeczach ale tematu dziewczyny nie ruszał. Doszli spokojnie do domu i weszli do pokoju Naruto. Chłopak zrobił herbatę i usiadł naprzeciwko przyjaciela.
- To o czym chciałeś ze mną porozmawiać?  - zaczął Sasuke.
- O Minie. - Sasuke zmarszczył brwi.
- O czym konkretnie?
- Dzisiaj rano wydarzyła się dziwna sytuacja. Hinata szła bardzo wcześnie do szkoły. Musiała do biblioteki pójść czy coś. I wyobraź sobie, że mało co nie potrącił jej samochód...
- O matko. Nic jej nie jest - powiedział przejęty czarnooki i szybko wstał z fotela.
- Spokojnie. Żyje. Jak widziałeś była w szkole.
- A no tak. Ale dlaczego według Ciebie to dziwna sytuacja. Takie rzeczy zdarzają się dość często.
- A to było dziwne, że samochód wjechał na chodnik.
- Ktoś celowo chciał potrącić Hinate?
- Otóż to. Ale zgadnij kto ją uratował przed tym - Sasuke popatrzył pytająco na przyjaciela - Mina. Przechodziła tamtędy. Powiedziała, że była w sklepie. A nie widziałem przy niej żadnych reklamówek. I najlepsze jest to, że żaden sklep w okolicy nie był otwarty - Sasuke patrzył zdezorientowany na Naruto.
- Czyli masz podejrzenia, że Mina była w to wszystko zamieszana?
- Tak. Wydaje mi się, że ona coś kombinuje tylko jeszcze nie wiem co. I chciałem Cię prosić o pomoc.
- Jaką?
- Będziemy ją śledzić - powiedział. Czarnooki wybuchł niepohamowanym śmiechem - z czego się śmiejesz?
- Z Ciebie. Za dużo kryminałów się naoglądałeś chyba. Ale dobra pomogę Ci. Sam mam pewne podejrzenia co do tego i pewnego nowego chłopaka.
- Masz na myśli Saia?
- Pojawił się w szkole jak Mina zaczęła być w naszej paczce. Wydaje mi się to podejrzane. Mimo, że nie rozmawiają ze sobą to coś mi nie gra.
- Nie spojrzałem na to z tej strony.
- No raczej. To by było dla Ciebie za trudne.
- Ej. Ale mniejsza o to. To co robimy w tej sprawie.
- Nie możemy nikogo wtajemniczyć w to. Chyba zauważyłeś że każdy jest nimi zaślepiony. Rozmawiałem z Sakura na ten temat to powiedziała że nie potrafię zaufać ludziom i jeszcze na dodatek się ze mną pokłóciła. Wole takie sytuacje omijać. Obgadamy plan jutro w szkole. Ja już spadam. Na razie - Sasuke wyszedł z domu blondyna.

***

Mina siedziała w swoim pokoju i z uśmiechem patrzyła w lustro. Była z siebie dumna, że w końcu przekonała Naruto do siebie. Teraz spokojnie może realizować plan Hiroshiego. Saiowi tez dobrze idzie. Został chłopakiem tej blondyny. Ale i tak Mina odwaliła kawał wielkiej roboty. W końcu to ona poniżała się przed nimi. Teraz tylko czekać aż przyjdzie ten moment. Opowiedziała dzisiaj "szefowi" wszystko co się zdarzyło aby mógł ustalić coś. Była prze szczęśliwa, że spotkała go. Nigdy nie pytała ale nie wie dlaczego Hiroshi tak ich nienawidzi. Dziewczyna ostatni raz przejechała szczotką po włosach i ułożyła się wygodnie do snu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...