Hinata
wyszła dzisiaj wcześniej do szkoły. Nie było jeszcze bardzo
jasno. Szła powolnym krokiem. Nie spieszyła się, była dopiero
godzina 6:50. Wyszła wcześniej aby pójść do biblioteki i
poszukać w spokoju pewnej książki. Na ulicy były tylko pojedyncze
osoby. Hinata przeszła obok domu Miny. Przez chwile zastanawiała
się czy nie zapukać i nie zapytać czy idzie razem z nią, ale
zrezygnowała. Zatopiona w swoich myślach nie zauważyła samochodu
jadącego z naprzeciwka, który nagle wjechał na chodnik i chciał
potrącić granatowowłosą. Dziewczyna zobaczyła go w ostatnim
momencie i sama nie dałaby rady uciec przed nim. Nagle poczuła
mocne uderzenie w brzuch i odleciała na drugi koniec chodnika. Ale
to nie samochód potrącił dziewczynę. Na niej leżała Mina. Miała
przestraszona minę. Samochód odjechał z piskiem opon.
- Jeszcze
chwila a byłabyś rozjechana - nagle podbiegł do nich
Naruto.
- Hinata,
nic Ci nie jest? - powiedział zatroskany. W jego oczach był
strach.
- Wszystko
w porządku. Całe szczęście, że Mina mnie odepchnęła - Hinata
uśmiechnęła się - dziękuję Ci. Bardzo dziękuję.
- W
porządku. Teraz muszę lecieć już do domu. Wyskoczyłam tylko do
sklepu. Na razie.
- Na
razie - powiedzieli oboje. Naruto przytulił Hinatę.
- Całe
szczęście, że nic Ci nie jest.
- Przepraszam
Naruto ale muszę lecieć do szkoły. I to szybko. A co Ty tak
wcześnie?
- Jakoś
tak nie miałem ochoty w domu siedzieć. To leć szybko. Ja idę
sobie spacerkiem - uśmiechnął się szeroko i pocałował
dziewczynę. Na jej policzkach wyskoczyły dwa czerwoniutkie
rumieńce. Dziewczyna oderwała się od chłopaka i szybkim krokiem
ruszyła do szkoły. Naruto postanowił także iść. Szedł
spokojnym krokiem i zastanawiał się nad zachowaniem Miny. Uratowała
ją. Może faktycznie się zmieniła. Gdyby nie ona Hinata wylądowała
by w szpitalu albo w najgorszym przypadku nie żyłaby. Mimo, że
Naruto miał jeszcze do niej uprzedzenie zmalało ono po tej
sytuacji. Postanowił być dla niej milszy i spróbować traktować
ją jak normalną koleżankę. W końcu kiedyś się przyjaźnili. A
były to na prawdę wspaniałe czasy. Naruto interesowała jeszcze
jedna rzecz. Dlaczego Mina znalazła się w tamtym miejscu? Mówiła,
że idzie już do domu bo wyszła tylko do sklepu. Ale w pobliżu nie
było żadnego otwartego jeszcze sklepu i nie miała żadnej
reklamówki. To było bardzo podejrzane. Ale nie będzie jej
oskarżał. Jak powie to Hinacie to zacznie się na niego drzeć.
Postanowił porozmawiać z Sasuke i nakłonić go do śledzenia
dziewczyny.
***
Zadzwonił
dzwonek. Była to ostatnia lekcja w dzisiejszym dniu i najgorsza nie
była. Zaczynała się godzina wychowawcza. Po pięciu minutach do
klasy wszedł Kakashi. Przywitał się z uczniami i zaczął czytać
listę. Naruto postanowił teraz porozmawiać z Sasuke i powiedzieć
mu o swoich podejrzeniach. Nauczyciel po przeczytaniu listy stanął
przed całą klasą.
-Mam
dla was dobrą wiadomość. Chcę zorganizować biwak dla naszej
klasy. Na ten weekend. Koszt to tylko 50 zł ( myślałam napisać w
jenach ale bardziej mi tak pasuje. Nie wiem czemu :D dop.aut.) Jest
ktoś chętny - cała klasa podniosła ręce - to fajnie. Wyjazd jest
w ten piątek po lekcjach. Pieniądze proszę na jutro. Jakieś
pytania?
- Czy
daleko ten biwak?
- Parę
kilometrów stąd. Jest taki mały lasek. Nie zgubicie się w nim -
po tej odpowiedzi nikt już o nic nie pytał. Zaczęła się normalna
godzina wychowawcza. Naruto postanowił porozmawiać z Sasuke po
lekcjach. Pójdą do niego i obgadają całą sytuację na spokojnie.
Musi mu uwierzyć. Przecież jest jego dobrym przyjacielem. Znają
się już bardzo długo. Jak z Hinatą i Miną. Tylko że jedna z
nich okazała się być tą "złą". Blondyn popatrzył na
Hinatę. Nie była jakoś bardzo przejęta tym, że mało co nie
zginęła. Nikomu nawet o tym nie powiedziała. Siedziała z
dziewczynami i zwyczajnie sobie plotkowała. Nawet Mina z nimi była.
Co raz panna Akuchi patrzyła na Karin a ta tylko odwracała głowę
z naburmuszona miną. Wtedy na twarzy dziewczyny pojawiał się
niesamowity uśmiech. Jakby była szczęśliwa. Zresztą, a kto by
nie był nie kolegując się z takim kimś. Myśli Naruto zostały
przerwane przez dzwonek na przerwę. Wszyscy udali się do szatni.
Naruto odezwał się do Sasuke.
- Ej.
Chcę z Tobą porozmawiać. To ważne. Idziemy do mnie - powiedział
z poważną miną na co Sasuke tylko przytaknął. Czarnooki
wiedział, że gdy Naruto mówiąc coś robi poważna minę chodzi o
coś ważnego. Oboje ubrali się i wyszli z szatni. Idąc w kierunku
domu blondyna, Naruto nie odezwał się nic na temat Miny. Rozmawiał
z nim o różnych rzeczach ale tematu dziewczyny nie ruszał. Doszli
spokojnie do domu i weszli do pokoju Naruto. Chłopak zrobił herbatę
i usiadł naprzeciwko przyjaciela.
- To
o czym chciałeś ze mną porozmawiać? - zaczął Sasuke.
- O
Minie. - Sasuke zmarszczył brwi.
- O
czym konkretnie?
- Dzisiaj
rano wydarzyła się dziwna sytuacja. Hinata szła bardzo wcześnie
do szkoły. Musiała do biblioteki pójść czy coś. I wyobraź
sobie, że mało co nie potrącił jej samochód...
- O
matko. Nic jej nie jest - powiedział przejęty czarnooki i szybko
wstał z fotela.
- Spokojnie.
Żyje. Jak widziałeś była w szkole.
- A
no tak. Ale dlaczego według Ciebie to dziwna sytuacja. Takie rzeczy
zdarzają się dość często.
- A
to było dziwne, że samochód wjechał na chodnik.
- Ktoś
celowo chciał potrącić Hinate?
- Otóż
to. Ale zgadnij kto ją uratował przed tym - Sasuke popatrzył
pytająco na przyjaciela - Mina. Przechodziła tamtędy. Powiedziała,
że była w sklepie. A nie widziałem przy niej żadnych reklamówek.
I najlepsze jest to, że żaden sklep w okolicy nie był otwarty -
Sasuke patrzył zdezorientowany na Naruto.
- Czyli
masz podejrzenia, że Mina była w to wszystko zamieszana?
- Tak.
Wydaje mi się, że ona coś kombinuje tylko jeszcze nie wiem co. I
chciałem Cię prosić o pomoc.
- Jaką?
- Będziemy
ją śledzić - powiedział. Czarnooki wybuchł niepohamowanym
śmiechem - z czego się śmiejesz?
- Z
Ciebie. Za dużo kryminałów się naoglądałeś chyba. Ale dobra
pomogę Ci. Sam mam pewne podejrzenia co do tego i pewnego nowego
chłopaka.
- Masz
na myśli Saia?
- Pojawił
się w szkole jak Mina zaczęła być w naszej paczce. Wydaje mi się
to podejrzane. Mimo, że nie rozmawiają ze sobą to coś mi nie
gra.
- Nie
spojrzałem na to z tej strony.
- No
raczej. To by było dla Ciebie za trudne.
- Ej.
Ale mniejsza o to. To co robimy w tej sprawie.
- Nie
możemy nikogo wtajemniczyć w to. Chyba zauważyłeś że każdy
jest nimi zaślepiony. Rozmawiałem z Sakura na ten temat to
powiedziała że nie potrafię zaufać ludziom i jeszcze na dodatek
się ze mną pokłóciła. Wole takie sytuacje omijać. Obgadamy plan
jutro w szkole. Ja już spadam. Na razie - Sasuke wyszedł z domu
blondyna.
***
Mina
siedziała w swoim pokoju i z uśmiechem patrzyła w lustro. Była z
siebie dumna, że w końcu przekonała Naruto do siebie. Teraz
spokojnie może realizować plan Hiroshiego. Saiowi tez dobrze idzie.
Został chłopakiem tej blondyny. Ale i tak Mina odwaliła kawał
wielkiej roboty. W końcu to ona poniżała się przed nimi. Teraz
tylko czekać aż przyjdzie ten moment. Opowiedziała dzisiaj
"szefowi" wszystko co się zdarzyło aby mógł ustalić
coś. Była prze szczęśliwa, że spotkała go. Nigdy nie pytała
ale nie wie dlaczego Hiroshi tak ich nienawidzi. Dziewczyna ostatni
raz przejechała szczotką po włosach i ułożyła się wygodnie do
snu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz