poniedziałek, 12 lutego 2018

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ziemi co raz przydeptywany przez ludzi, którzy spieszą się do swoich obowiązków i dzieci, które cieszyły się że wreszcie mogą ulepić bałwana czy porzucać się śnieżkami. Z ich twarzy nie schodził uśmiech. Byli tacy beztroscy, bezproblemowi. Ich życie było jedną wielką zabawą. Także atmosfera nadchodzących świąt była spokojna, miła. Większość ludzi cieszyła się na samą myśl o spotkaniu rodziny a nawet przyjaciół przyjeżdżających raz do roku właśnie na taką okazję jak Święta. Jednak dwójce ludzi stojącej przy grobie najlepszej przyjaciółki nie było wesoło. Z oczu dziewczyny strumykami płynęły łzy. Nie mogła zapomnieć o katastrofie jaka ją, ich, spotkała. Przytuliła się mocniej do czarnowłosego chłopaka stojącego obok niej i zaczęła głośno płakać. Chłopak, stojąc ze smutną miną przytulał ją. Po chwili dziewczyna oderwała się od niego i spojrzała mu głęboko w oczy. Ruszyła ustami nie wydając z siebie żadnego głosu. Czarnooki widząc zapłakaną twarz dziewczyny i czerwone, opuchnięte oczy zabrał ją spod grobu i ruszyli w kierunku znanym tylko sobie.
Naruto leżał na łóżku i słuchał muzyki. W ręku trzymał plik zdjęć, które oglądał codziennie od półtora miesiąca. Chłopak na początku nie chciał uwierzyć w to co się stało. Jednak pozostaje nadzieja. Ona daje mu siłę codziennie wstawać i żyć. Nie brał pod uwagę innej możliwości niż wybudzenie się ze śpiączki jego ukochanej dziewczyny. Miał wobec nich tyle planów. Wierzył, że Hinata się wybudzi i będzie wszystko prawie tak jakby nigdy nie wydarzyła się ta historia. Miał nadzieje na lepsze życie. Z dala od tego miasta, tych strasznych chwil przeżytych niedawno. Jednak wiedział, że teraz musi być przy przyjaciołach, którzy go wspierają, a on wspiera ich. Teraz muszą sobie nawzajem pomagać a może kiedyś czas zaleczy rany i nie będzie to bolało tak jak teraz. Na razie nie potrafią normalnie wychodzić razem do kina czy śmiać się. Naruto nie pamięta kiedy ostatnio na jego ustach wystąpił szczery uśmiech, którym zazwyczaj obdarowywał wszystkich dookoła. Zniknął wraz z dniem, w którym Hinata zapadła w śpiączkę, Sakurę ledwo odratowali a Ino i Shikamaru zginęli. Nikt nie chciał wierzyć, że dzieje się to naprawdę. Naruto obwiniał się, że nie zareagował wcześniej. Powiadomili by policję i jakoś by ich złapali zanim stało się to co się stało. Albo mogli chociaż zrobić coś żeby ta wycieczka się nie odbyła. Chłopak wyjął słuchawki z uszu i wstał. Wyszedł z pokoju i skierował się w stronę kuchni. Wstawił wodę na herbatę. Po 3 minutach czajnik zaczął gwizdać a po 2 chłopak siedział z kubkiem parującej herbaty. Niedaleko później zadzwonił dzwonek do drzwi i do domu wpadł zdyszany Neji.
- Hinata się wybudziła – krzyknął. Widać było, że biegł od samego domu. Naruto nie zastanawiając się ani chwili założył buty, kurtkę i w pośpiechu zamknął drzwi na klucz. Po 10 minutach wbiegli do szpitala i popędzili w stronę sali w której leżała dziewczyna. Oprócz nich stał jeszcze tato granatowowłosej. W oczach miał łzy jednak uśmiech na jego twarzy zapowiadał dobre wieści. Oboje podeszli do mężczyzny.
- Jak ona się czuje? - spytał niepewnie Neji.
- Jest dobrze. Wyzdrowieje. Rana przy sercu prawie się już zagoiła więc teraz tylko czekać aż wyjdzie ze szpitala. Możecie do niej wejść ale nie na długo. O widzę że już reszta waszych przyjaciół dotarła – wskazał głową na grupkę osób zmierzających w ich stronę. Po chwili wszyscy weszli do sali. Na ustach Hinaty wystąpił delikatny uśmiech.
- Jak się czujesz skarbie? - podszedł do niej Naruto. Do oczu cisnęły mu się łzy. Hinata była blada, schudła i ciężko było jej się ruszać. Blondyn nie mógł patrzeć na jej cierpienie ale nie wiele mógł teraz zrobić. Cieszył się, że jego ukochana żyje.
- Bywało lepiej – dziewczyna próbowała wstać jednak nie podniosła się nawet o milimetr a na jej twarzy wystąpił grymas spowodowany bólem przy sercu.
- Nie wstawaj, nie przemęczaj się. Musisz odpoczywać – powiedziała Sakura. Granatowowłosa spojrzała na nią. Sakura nie wyglądała najlepiej. Twarz opuchnięta, czerwone oczy. Spojrzała po reszcie swoich znajomych. Kogoś jej brakowało.
- Ej a gdzie jest... - nie skończyła mówić kiedy w słowo wszedł jej Sasuke.
- Dobra Hina. Jutro przyjdziemy. Musisz odpoczywać. Teraz musisz regenerować siły – reszta popatrzyła na chłopaka i zorientowała się o co chodzi.
- Tak. Sasuke ma racje. Im szybciej wyzdrowiejesz tym lepiej – TenTen uśmiechnęła się przez łzy do dziewczyny a następnie wszyscy zaczęli wychodzić. Sasuke zdążył szepnąć co Naruto, żeby to on powiedział jej o tym bo tak będzie dla niej najlepiej.
- Skarbie – zaczął blondyn.
- Nie czekaj. Gdzie jest Ino i Shikamaru. Co się dzieje? Powiedz mi – chłopak popatrzył smutno na dziewczynę a ta zrozumiała już o co chodzi. Zakryła twarz dłońmi, nie przejmując się bólem i zaczęła płakać. Naruto usiadł na jej łóżku i przytulił ją do siebie. Po chwili dziewczyna podniosła twarz i popatrzyła na chłopaka.
- Dlaczego to musiało się tak skończyć. Naruto, powiedz dlaczego. Nie jesteśmy złymi ludźmi.
- Skarbie, przestań się tym zadręczać. Musisz się martwić teraz o siebie. To co się stało to się nie odstanie. Do końca życia będę wypominał sobie że nie potrafiłem nic zrobić. Wszyscy będziemy o nich pamiętać.
- Dziękuję Naruto – chłopak pocałował delikatnie dziewczynę w usta – Kocham Cię Naruto.
- Ja Ciebie też kocham. I chciałbym spędzić z Tobą resztę życia. Nie chce Cię ani opuścić ani stracić – Naruto przytulił delikatnie dziewczynę do siebie a następnie Hinata spokojnie zasnęła.

Po 3 tygodniach granatowowłosa wyszła ze szpitala. Czuła się dobrze jednak rana koło serca czasami dawała jej się we znaki. Z jednej strony była szczęśliwa że przeżyła i że Naruto nic się nie stało. Jednak nie mogła zapomnieć o śmierci przyjaciół. Brakowało jej ich jednak nic nie mogła zrobić. Dobijało ją to. Hinata stanęła przed domem razem z Nejim, który przyszedł po nią do szpitala. Otworzyła drzwi i weszła do środka. Nie zauważyła żeby przez ten czas coś się zmieniło. Weszła do siebie do pokoju. Było w nim posprzątane a rzeczy porozrzucane po pokoju przed wycieczką były pochowane. Pewnie Hanabi posprzątała przed Świętami. Żałowała, że nie mogła być z rodziną wtedy. Usiadła na łóżku i wzięła głęboki wdech. Wiedziała, że teraz nic nie będzie już takie samo.

7 lat później.
- Sakuraaaa! Gdzie są moje kwiaty – krzyczała TenTen. Ubrana była w śliczną niebieską sukienkę sięgającą jej do połowy ud a włosy były upięte w koka.
- Mam. Czego krzyczysz? - do pokoju w którym aktualnie przebywała TenTen weszła różowowłosa dziewczyna w różowej sukience do kostek.
- Zostało pół godziny. Gdzie Hinata? Nie wypada spóźnić się na swój ślub – brązowowłosa skrzyżowała ręce na piersiach.
- W łazience. Ostatnio często wymiotuje. Zapachem wybierała potrawy – Sakura zaśmiała się na wspomnienie przygotowań do ślubu.
- Myślisz że… - TenTen popatrzyła zaskoczona na przyjaciółkę.
- Mam nadzieje. Kazałam jej zrobić test. O, właśnie idzie – Sakura odwróciła się w stronę drzwi. Stała tam Hinata. Była prawie tak samo biała na twarzy jak jej suknia ślubna a w kącikach oczu były łzy.
- Jestem… w ciąży – powiedziała i uśmiechnęła się blado.
- To wspaniale. Wiedziałam – powiedziała Sakura i delikatnie przytuliła granatowowłosą. Za chwilę wszystkie trzy skakały ze szczęścia.
- Ino byłaby z Ciebie dumna – powiedziała Sakura i przytuliła przyjaciółki. Wszystkie się uśmiechnęły i spojrzały do góry.
Hinata powoli podchodziła do ołtarza i patrzyła ze szczerym uśmiechem na osobę stojącą przy księdzu. Ciepły wiatr delikatnie muskał jej twarz. Podeszła i zanim ksiądz zaczął mówić, Hinata delikatnie nachyliła się do Naruto i szepnęła:

- Jestem w ciąży – chłopak popatrzył na nią. Był w szoku. Jednak nie minęła sekunda a w jego oczach zaświeciły się łzy a na twarzy wystąpił uśmiech. Niedługo później mówili sobie słowa przysięgi patrząc szczerze w oczu i uśmiechając się. Nigdy niczego nie byli tak pewni jak tego. Kochali się. Wiedzieli, że ich miłość przetrwa wszystko. Na sam koniec z uśmiechem pocałowali się a dookoła słychać było krzyki i oklaski. Od teraz mieli spędzić ze sobą resztę życia.

KONIEC

1 komentarz:

  1. Witam,
    podoba mi się to opowiadanie, powoli je czytam, ale na pewno przeczytam całe jak i skomentuję każdy rozdział...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...