poniedziałek, 12 lutego 2018

26. Dziwna sytuacja

Jest sobotnie popołudnie. Mimo jesiennej pory słońce próbuje przedrzeć się przez chmury aby ogrzać mieszkańców Konohy. Po mieście chodzi znajoma grupka młodzieńców. Wszyscy idą na swoja ulubioną ławkę aby trochę posiedzieć, pośmiać się, zapomnieć o dniach szkolnych. Na każdej twarzy widnieje promienny uśmiech. Doszli do ławki i dziewczyny rozsiadły się na niej. Na nieszczęście chłopców, którzy musieli stać. Teraz w całym parku słychać było ich krzyki, śmiechy. Naruto podniósł Hinatę z ławki i delikatnie wrzucił w liście. Każdy wybuchł wielkim śmiechem patrząc na potargana dziewczynę, która miała we włosach różnokolorowe liście. Zarządzili małą walkę. Chłopcy na dziewczyny. Obie drużyny pozbierały po wielkiej górze liści. I nawzajem się obrzucali. Ich szczęście przerwały trzy dziewczyny. Były nimi Karin, Mina i Sora. Karin popatrzyła z politowaniem na nich.
- Nie dziwie się, że tak pusto w parku. Jak tacy ludzie tu weszli to każdy wyszedł - powiedziała do Miny. Ta tylko mruknęła coś pod nosem i zrobiła ponura minę.
- Czego tu chcecie? Zlot czarownic nie w tym mieście i nie dzisiaj. Ale możemy zrobić mały wyjątek i zwołamy ludzi na palenie was na stosie - powiedział Kiba i każdy wybuchnął śmiechem.
- Zamknij się Inuzuka jeśli nie chcesz dostać. Jesteś tak samo głupi jak i brzydki - Sora uśmiechnęła się i już chciała coś powiedzieć gdy w słowo weszła jej Hinata.
- Po co wy tu przyszłyście? Nikt was nie zapraszał. Nie wiem po co w ogóle do nas coś mówicie. Jeśli nas nie lubicie to spoko. Z wzajemnością. Jeśli przyszłyście poszukać zaczepki to tu jej nie znajdziecie. Wiec wypad stąd bo nie chce nam się na was patrzeć - po tych słowach Karin zrobiła się cała czerwona.
- Ty zdziro. Jak śmiesz w ogóle coś do nas mówić. Naruto poprzewracał Ci w głowie. Jesteś nikim i zawsze tak będzie. A poza tym to nie jest chłopak dla Ciebie. Już nie pamiętasz co Ci mówiłyśmy w szatni. Wcześniej sobie pomyślałam, że można Ci odpuści. Ale jednak nie - Karin wykrzyknęła dziewczynie te słowa i już chciała do niej podchodzić z zamiarem uderzenia dziewczyny ale między nie wkroczyła Mina.
- Karin zamknij się w końcu! - wszyscy popatrzyli na nią jak na wariatkę - robisz z siebie nie wiadomo kogo a tak naprawdę jesteś nikim. Jesteś bezuczuciową zdzirą, która próbuje każdemu uprzykrzyć życie. Robisz to tylko dlatego że nie masz swojego. Na okrągło płaczesz, że Sasuke Cie nie chce. A wiesz dlaczego? Bo jesteś zimna suka, której nikt nie lubi za to kogo z siebie robi.  Myślisz, że w szkole każdy pada na kolana przed Tobą a tak naprawdę zginają się ze śmiechu jak widzą kogo z siebie robisz. Więc się do jasnej cholery przed nikim nie wywyższaj się bo każdy jest sobie równy - po tym monologu nastała głucha cisza. Każde oczu wlepione były w Mine i Karin. Twarz Karin zrobiła się tak czerwona, że przypominała dojrzałego pomidora. Wściekła odwróciła się do Miny plecami i uciekła. Za nią pobiegła Sora. Mina popatrzyła na ten obraz i udała się do swojego domu. Gdy odwróciła się do wszystkich plecami na jej twarzy zagościł uśmiech. Wiedziała, że ma ich już w garści. Nie oprą się temu co powiedziała Kain i spokojnie wpuszczą mnie w swoje szeregi. A ona będzie mogła zemścić się na Hinacie. Odeszła od nich i ruszyła do domu. Reszta patrzyła jak Mina odchodzi. Każdy miał na twarzy wymalowane zdziwienie. To ich przerosło. Nie wiedzieli co powiedzieć. Mina stanęła w obronie Hinaty, a jeszcze niedawno nienawidziła jej. Po ostatniej akcji w szpitalu myśleli, że dziewczyna żartowała z nich a ona naprawdę chce się z nimi zaprzyjaźnić. Nie wiedzieli co zrobić.
- I co o tym myślicie - wydukał Naruto.
- To kłopotliwe - skwitował Shikamaru swoim ulubionym zdaniem.
- Nie spodziewałam się tego po niej. Ale nieźle jej przygadała - odezwała się Ino - ale co jak nagle tak wzięło? - Hinata wytłumaczyła Ino sytuację jaka zdarzyła się gdy blondynka była w śpiączce.
- Ahaa. Czyli, że ona tak na prawdę. I co my z tym zrobimy. Powinniśmy z nią porozmawiać.
- Tez mi się tak wydaje. Zwłaszcza, że przyjaźniła się kiedyś z nami - odparł Naruto - co o tym sądzisz Hinata?
- Sądzę, że tak. Może faktycznie się zmieniła - powiedziała Hinata
- Oby...
***

Po rozejściu się każdego w swoje strony Sakura szła razem z Sasuke do domu chłopaka. Jego rodzice jak i brat wyjechali na weekend. Sakura była szczęśliwa, że może spędzić z nim trochę czasu sam na sam a zwłaszcza teraz gdy stał się dla niej czulszy. Zmieniło go coś. Wczoraj, gdy dziewczyna patrzyła na niego jak śpiewa widziała w jego oczach miłość i szczerość. Kochała go a on kocha ja. Powiedział jej to wczoraj tak jak nigdy jej tego nie mówił. Niby te same słowa ale wyczuć można w nich było ciepło i troskę o nią. Teraz, gdy jest z nim i przyjaciółmi Sasuke trzyma ją za rękę, całuje. Każdych to zdziwiło ale i uszczęśliwiło. Nareszcie jej Sasuke, który chował się za maską odsłania wszystkim prawdziwego siebie. Doszli do domu Sasuke. Chłopak otworzył drzwi i wpuścił Sakurę pierwszą. Zaparzył herbatę i usiedli w salonie. Spojrzeli na siebie.
- Co sądzisz o tej sytuacji z Miną? Nigdy bym nie pomyślała, że coś takiego się wydarzy - chłopak usiadł obok dziewczyny i przytulił ją. Złożył na jej ustach namiętny pocałunek.
- Jeśli chodzi o moje zdanie to jest mi to wszystko obojętne. Ważne abym miał Ciebie przy sobie - dziewczyna uśmiechnęła się i szybko zabrała pilot. Chłopak popatrzył na zegarek i z niezadowolenia mruknął. Była godzina 20. Zaczynał się jej ulubiony serial "Ja to mam szczęście". Ułożył się wygodnie i razem z dziewczyną oglądał. Niestety Sasuke po 10 minutach oglądania już nie wytrzymywał z nudów i poszedł zrobić sobie coś do jedzenia. Zrobił wielką górę kanapek i przyniósł do salonu. Zjedli je razem. Co chwile w pomieszczeni można było usłyszeć krzyki ze strony Sakury aby nie przeszkadzano jej w oglądaniu. W końcu Sasuke dał za wygraną i położył się na kanapie. Niedługo potem przyszła Sakura i oglądali razem film. O godzinie 12 w nocy skończyli oglądać i poszli się umyć. Najpierw Sakura a później Sasuke. Po tych czynnościach ułożyli się wygodnie na łóżku. Sakura już powoli zasypiała gdy nagle poczuła na swoich ustach usta Sasuke. Chłopak całował ją delikatnie ale i namiętnie. Wsunął rękę pod jej bluzkę i zaczął delikatnie masować jej pierś. Następnie pocałunkami zszedł na policzki i szyję zostawiając czerwony ślad oznaczający, że jest tylko jego. Zdjął dziewczynie bluzkę i zaczął całować ją po brzuchu. Dziewczyna wydała z siebie uroczy jęk rozkoszy. Oboje popatrzyli się na siebie. W ich oczach malowała się pożądanie. Dwie osoby kochające się ponad życie dostąpili cudownego uniesienia jakby widzieli się dzisiaj po raz ostatni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...