poniedziałek, 12 lutego 2018

20. Boję się

Jest wczesny ranek. Około godziny piątej. Sakura siedzie w swoim pokoju na łóżku ze łzami w oczach. Jej myśli skierowane są tylko w stronę Ino. Bała się o nią. Dziewczynę przewieziono w stanie krytycznym do szpitala. Teraz siedzi z nią tylko jej ojciec. Ktoś nafaszerował ją jakimiś tabletkami. Sakurę zastanawia kto mógł to zrobić  Przecież takie rzeczy nie dzieją się w tym mieście. Nigdy nie sądziła, że kogoś z jej bliskich może spotkać coś takiego. Nie mogła się z tym pogodzić. Gdyby tylko do niej wczoraj poszła. Wyszłaby razem z nią spotkać się z TenTen i nic by się nie stało. Żałowała tego. Chciała jak najszybciej wtulić się w ramiona Sasuke i się wypłakać. Tego jej teraz trzeba. Zastanawiała się czy to nie jest sen. Może to wszystko nie dzieje się na prawdę  Może po prostu to zły koszmar, który nawiedził ja w nocy. Dziewczyna uszczypnęła się w ramie. Niestety, to wszystko co się zdarzyło było prawdziwe. Dalej nie może wymazać obrazu przyjaciółki przywiezionej do szpitala, całej w krwi i jej blond włosów zaplamionych czerwona cieczą. Chciała dłużej zostać w szpitalu ale nie pozwolili jej. Musiała wracać. Było to dla niej trudne. Najbardziej obawiała się tego, że Ino może z tego nie wyjść i umrze. Znała ja od małego. Jej życie by było pustką bez niej. To dzięki niej jest taka. Ona ją podnosiła na duchu kiedy każdy się z niej śmiał i wspierała ją dotąd aż nie rozkwitła. Nie chciała aby to wszystko prysło. Sakura wstała i ruszyła do łazienki. Po jej policzkach spływały łzy. Umyła się i ubrała. Zaszła na dół. Była godzina siódma. Poprosiła tatę żeby zawiózł ją do szpitala. Po piętnastu minutach wyjechali z domu.


***

W innej części miasta
- Tak Panie? Wzywałeś mnie? - spytał chłopiec o bladej twarzy i czarnych włosach
- Niedługo dołączysz do Konoha school.
- Ile mam czasu?
- Cztery dni. Przygotuj się dobrze. A teraz mam dla Ciebie zadanie.
- Słucham?
- Poinformuj Tadakiego, że ma przywieść do mnie za 10 minut tą mała. Musze z nią porozmawiać.
- Hai.
- I niech się lepiej nie spóźnia. To jest bardzo ważne.
- Hai.

***

Naruto siedział w domu. Zastanawiał się dlaczego Jiraiya tak szybko wyjechał z domu. Przecież nic nie mówił, że są jakieś problemy. Naruto zastanawiał się jakby to było gdyby jego rodzice żyli. Zna ich tylko z opowieści Jiraiyi i ze zdjęć. Tak bardzo chciałby być z nimi. Nigdy nie zaznał matczynej miłości. Mimo tego wiedział jak zachowywać się wobec kobiet. Naruto wstał i wziął jeden z albumów, które dostał od swojego opiekuna. Przeglądając je płakał. Nic nie mogło powstrzymać tych łez. Usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Szybko wytarł łzy i zszedł na dół. W salonie stała Hinata.
- Cześć Kotek. I jak z nią?
- Źle. Jest w stanie krytycznym - Hinata podbiegła do Naruto i przytuliła się do niego
- Spokojnie. Wyjdzie z tego. To silna dziewczyna.
- Naruto. A jak ona...
- Nawet tak nie mów. Powinnaś w nią wierzyć. Nie możesz myśleć o najgorszym.
- Tak wiem. Ale strasznie się boję.
- Nie myśl o tym. Ona jest dzielna i niedługo wyzdrowieje. Powinnaś myśleć o jak najlepszych rzeczach.
- Masz rację. Zamartwianiem się nie pomogę. Dziękuję.
- Nie ma za co. Nie jesteś głodna?
- Troche. Nic dzisiaj nie jadłam - po tym zdaniu dziewczyna ugryzła sie w język
- Co nie robiłaś?
- Ee... Jadłam, jadłam. A poza tym są ważniejsze rzeczy od tego
- Nie próbuj zmieniać tematu.
- Oj Misiek - dziewczyna wtuliła się w niego
- Już do kuchni. Idziesz jeść. A później może sobie coś obejrzymy.
- Jestem za. Dziękuję Ci.
- Chodź - chłopak zaciągnął dziewczynę do kuchni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...