poniedziałek, 12 lutego 2018

21. Mamo

Jest popołudnie. Przez uliczki przemierzają ludzie. Wśród nich idzie młody chłopiec. Na jego twarzy brak jakichkolwiek uczuć. Co raz uśmiecha się do przechodniów fałszywym uśmiechem  Widać, że kogoś szuka. Chłopiec wyciągnął telefon i odczytał SMS-a. Udał się w stronę parku. Usiadł na jednej z ławek. Po paru minutach podeszła do niego młoda dziewczyna o brązowych włosach. Obejrzała się do okoła i usiadła obok niego. Przez chwile siedzieli w ciszy. Pierwsza odezwała się dziewczyna.
- Kiedy mam być gotowa?
- Za trzy dni dołączę do waszej klasy.
- Hiroshi powiedział mi, że masz opowiedzieć mi szczegóły.
- Masz z powrotem wkupić się w ich łaski.
- Niby jak?
- Teraz w szpitalu leży jedna z nich. Masz okazję.
- Spróbuje. Dzisiaj do niej pójdę.
- Mam nadzieje, że potrafisz to zrobić.
- Nie martw się.
- Ja po prostu nie chce zawieźć Hiroshiego. Wracam już  Bądź gotowa - chłopak odszedł. Dziewczyna chwilę jeszcze posiedziała. Nie wiedziała co o tym myśleć. Dzisiaj w szkole widziała jak Sakura płacze. Nie wiedziała, że aż tak ją to przejęło. Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech  Przynajmniej będzie mogła się zemścić na Hinacie za odebranie jej Naruto. Ostrzegała ją. Nienawidzi jej z całego serca. Mina wstała i ruszyła do kwiaciarni. Kupiła kwiaty i poszła do szpitala. Wchodząc do niego jej wyraz twarzy automatycznie się zmienił. Na jej twarzy jak i w oczach był smutek. Ruszyła do rejestracji.
- Przepraszam, na jakiej sali leży Ino Yamanaka?
- 204.
- Dziękuję - wiedziała, że zastanie tam nie tylko nieprzytomną Ino ale także resztę jej przyjaciół. Nie mogła się doczekać tej gry. Była strasznie podekscytowana. Zachowywała się jak osoba z załamaniem psychicznym. Mimo, że na jej twarzy nie było uśmiechu w duszy cały czas się śmiała. Całą sobą czuła podekscytowanie i napięcie rosnące z każdym krokiem. Im bliżej była sali tym bardziej czuła przyjemny ból w brzuchu. Weszła do sali. Wszyscy popatrzyli na nią zdziwieni. Nikt nie spodziewał się jej tam. Dziewczyna weszła, postawiła kwiaty w wazonie obok łóżka Ino i już chciała wychodzić gdy nagle Hinata złapała ja za rękę.
- Co Ty tutaj robisz?
- Chciałam odwiedzić Ino. Przecież nie mam serca z kamienia. Też potrafię coś czuć.
- Ale Ty jej nawet nie lubisz.
- Po prostu jej współczuje. I to nie tak, że jej nie lubię  Bardzo ja lubię i tak naprawdę jej zazdroszczę. I nie tylko jej.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - tym razem odezwała się Sakura
- Chce was przeprosić za wszytko co wam zrobiłam.
- I myślisz, że to wystarczy?
- Wiem, że zwykłe przepraszam nie naprawi szkód anie błędów jakie popełniłam. Ale po prostu chciałam się przypodobać Karin.
- Ale dlaczego naszym kosztem - odezwał się Sasuke
- Ponieważ Karin was nie lubi. Oprócz Ciebie Sasuke. Ona Cie wielbi. Ale nie o tym teraz. Jest mi głupio, że musieliście przeze mnie tyle wycierpieć, a zwłaszcza Ty Hinata. Kiedyś się przyjaźniłyśmy i to nie prawda, że z mojej strony była to fałszywa przyjaźń. Przepraszam. Przepraszam was wszystkich  Wiem, że nie lubicie mnie i nie chcecie mieć ze mną nic do czynienia ale ja naprawdę żałuję - po tych słowach Mina opuściła pokój. Po wyjściu na jej ustach był uśmiech  Poczuła się dziwnie, że musiała gadać takie rzeczy i to jeszcze im. Nie lubi się do kogoś przymilać, a szczególnie do nich. Przecież są wrogami. Ale musiała. Wszystko dla zemsty... W sali 204 panowała cisza. Wszyscy byli zdziwieni monologiem Miny. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Nie wiedzieli co powiedzieć  Nagle usłyszeli przyspieszony dźwięk z aparatury do której była podłączona ich przyjaciółka. TenTen szybko pobiegła po pielęgniarkę. Serce Ino zaczęło przyspieszać aby następnie całkowicie stanąć.

***

Przed oczami mam ciemność  Nie wiem gdzie jestem. Nagle czuje jakiś przyjemny dotyk na moim ciele. Czyżbym już umarła. Widzę światło. Jest tak jasne, że muszę przymknąć oczy. Czyli jednak to prawda, że ludzie podczas śmierci widzą światło. Ale ja tego nie chce. Chce wrócić na ziemię. Do mojego taty. Tylko ja mu zostałam. Chce mi się płakać. Nie chce zostawiać wszystkich. Moi przyjaciele martwią się pewnie. Czuje jakby coś ciągnęło mnie do światła. Jestem już blisko gdy nagle czuję lekki dotyk i szarpnięcie do tyłu. Światło zniknęło. Oglądam się do tyłu. Widzę ją, osobę która jest dla mnie bliska, choć tak daleka. Z moich ust wydobywa się jedno słowo.
- Mamo?
- Tak córeczko to ja. Jestem z ciebie dumna. Wyrosłaś na piękną kobietę - kobieta wypowiada te słowa. To nie może być prawda. Czyli jednak odeszłam. Już nigdy ich nie zobaczę.
- Nie kochanie. To nie jest Twój czas. Musisz wrócić. Twój tato i przyjaciele na Ciebie czekają - rzuciłam się w jej ramiona.
- Mamo. Tak się ciesze. Bardzo za Tobą tęsknimy.
- Ja za wami też. Nie martw się. Jeszcze się zobaczymy. A teraz idź. Nie każ im dłużej czekać.
- Dziękuję.
- Ja Tobie tez. I nie martw się  Wszystko będzie dobrze. Uwierz w siebie. Masz bardzo piękny talent. Żyj każdą chwila. Nie smuć się w złych momentach swojego życia. Nie jesteś sama. Zawsze przy Tobie jestem. Co by się nie działo, ja Cie zawsze będę wspierać i będę Cię kochać  Do zobaczenia - zniknęła. Z moich oczu nie leciały łzy. Byłam szczęśliwa, że mogłam ja zobaczyć. Zaczęłam spadać w dół. Przed moimi oczami znowu zapadła ciemność. Moje ciało powoli staje się sparaliżowane i czuje się jakbym traciła przytomność. Przyjaciele. Wracam do was.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...