Jest
popołudnie. Przez uliczki przemierzają ludzie. Wśród
nich idzie młody chłopiec. Na jego twarzy brak jakichkolwiek uczuć.
Co raz uśmiecha się do przechodniów fałszywym uśmiechem
Widać, że kogoś szuka. Chłopiec wyciągnął telefon i odczytał
SMS-a. Udał się w stronę parku. Usiadł na jednej z ławek. Po
paru minutach podeszła do niego młoda dziewczyna o brązowych
włosach. Obejrzała się do okoła i usiadła obok niego.
Przez chwile siedzieli w ciszy. Pierwsza
odezwała się dziewczyna.
- Kiedy
mam być gotowa?
- Za
trzy dni dołączę do waszej klasy.
- Hiroshi
powiedział mi, że masz opowiedzieć mi szczegóły.
- Masz
z powrotem wkupić się w ich łaski.
- Niby
jak?
- Teraz
w szpitalu leży jedna z nich. Masz okazję.
- Spróbuje.
Dzisiaj do niej pójdę.
- Mam
nadzieje, że potrafisz to zrobić.
- Nie
martw się.
- Ja po
prostu nie chce zawieźć Hiroshiego. Wracam już
Bądź gotowa - chłopak odszedł. Dziewczyna chwilę jeszcze
posiedziała. Nie wiedziała co o tym myśleć. Dzisiaj w szkole
widziała jak Sakura płacze. Nie wiedziała, że aż tak ją to
przejęło. Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech
Przynajmniej będzie mogła się zemścić na Hinacie za
odebranie jej Naruto. Ostrzegała ją. Nienawidzi jej z całego
serca. Mina wstała i ruszyła do kwiaciarni. Kupiła kwiaty i poszła
do szpitala. Wchodząc do niego jej wyraz twarzy
automatycznie się zmienił. Na jej twarzy jak i w oczach
był smutek. Ruszyła do rejestracji.
- Przepraszam,
na jakiej sali leży Ino Yamanaka?
- 204.
- Dziękuję
- wiedziała, że zastanie tam nie tylko nieprzytomną Ino ale
także resztę jej przyjaciół. Nie mogła się doczekać
tej gry. Była strasznie podekscytowana. Zachowywała się jak
osoba z załamaniem psychicznym. Mimo, że na jej twarzy nie
było uśmiechu w duszy cały czas się śmiała.
Całą sobą czuła podekscytowanie i napięcie rosnące z
każdym krokiem. Im bliżej była sali tym bardziej czuła przyjemny
ból w brzuchu. Weszła do sali. Wszyscy popatrzyli
na nią zdziwieni. Nikt nie spodziewał się jej
tam. Dziewczyna weszła, postawiła kwiaty w wazonie obok łóżka
Ino i już chciała wychodzić gdy nagle
Hinata złapała ja za rękę.
- Co
Ty tutaj robisz?
- Chciałam odwiedzić Ino.
Przecież nie mam serca z kamienia. Też potrafię coś czuć.
- Ale
Ty jej nawet nie lubisz.
- Po
prostu jej współczuje. I to nie tak, że jej nie lubię
Bardzo ja lubię i tak naprawdę jej zazdroszczę.
I nie tylko jej.
- Co
chcesz przez to powiedzieć? - tym razem odezwała się Sakura
- Chce
was przeprosić za wszytko co wam zrobiłam.
- I myślisz,
że to wystarczy?
- Wiem,
że zwykłe przepraszam nie naprawi szkód anie błędów jakie
popełniłam. Ale po prostu chciałam się przypodobać
Karin.
- Ale
dlaczego naszym kosztem - odezwał się Sasuke
- Ponieważ Karin
was nie lubi. Oprócz Ciebie Sasuke. Ona Cie wielbi. Ale nie
o tym teraz. Jest mi głupio, że musieliście przeze
mnie tyle wycierpieć, a zwłaszcza Ty
Hinata. Kiedyś się przyjaźniłyśmy i to nie
prawda, że z mojej strony była to fałszywa przyjaźń.
Przepraszam. Przepraszam was wszystkich Wiem, że nie
lubicie mnie i nie chcecie mieć ze mną nic do
czynienia ale ja naprawdę żałuję - po tych słowach
Mina opuściła pokój. Po wyjściu na jej ustach
był uśmiech Poczuła się dziwnie, że
musiała gadać takie rzeczy i to jeszcze im. Nie lubi się
do kogoś przymilać, a szczególnie do nich. Przecież są wrogami.
Ale musiała. Wszystko dla zemsty... W sali 204 panowała cisza.
Wszyscy byli zdziwieni monologiem Miny. Nikt nie
spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Nie wiedzieli
co powiedzieć Nagle usłyszeli przyspieszony dźwięk z
aparatury do której była podłączona ich przyjaciółka. TenTen
szybko pobiegła po pielęgniarkę. Serce Ino zaczęło przyspieszać
aby następnie całkowicie stanąć.
***
Przed
oczami mam ciemność Nie wiem gdzie jestem. Nagle
czuje jakiś przyjemny dotyk na moim ciele. Czyżbym już
umarła. Widzę światło. Jest tak jasne, że muszę przymknąć
oczy. Czyli jednak to prawda, że ludzie podczas śmierci widzą
światło. Ale ja tego nie chce. Chce wrócić na ziemię.
Do mojego taty. Tylko ja mu zostałam. Chce mi się płakać.
Nie chce zostawiać wszystkich. Moi przyjaciele
martwią się pewnie. Czuje jakby coś ciągnęło
mnie do światła. Jestem już blisko gdy nagle czuję lekki
dotyk i szarpnięcie do tyłu. Światło zniknęło.
Oglądam się do tyłu. Widzę ją, osobę która
jest dla mnie bliska, choć tak daleka. Z moich ust wydobywa się
jedno słowo.
- Mamo?
- Tak
córeczko to ja. Jestem z ciebie dumna. Wyrosłaś na piękną
kobietę - kobieta wypowiada te słowa. To nie może być prawda.
Czyli jednak odeszłam. Już nigdy ich nie zobaczę.
- Nie
kochanie. To nie jest Twój czas. Musisz wrócić. Twój tato i
przyjaciele na Ciebie czekają - rzuciłam się w
jej ramiona.
- Mamo.
Tak się ciesze. Bardzo za Tobą tęsknimy.
- Ja
za wami też. Nie martw się. Jeszcze się zobaczymy.
A teraz idź. Nie każ im dłużej czekać.
- Dziękuję.
- Ja
Tobie tez. I nie martw się Wszystko będzie dobrze.
Uwierz w siebie. Masz bardzo piękny talent. Żyj każdą chwila.
Nie smuć się w złych momentach swojego życia. Nie
jesteś sama. Zawsze przy Tobie jestem. Co by się nie
działo, ja Cie zawsze będę wspierać i będę Cię kochać Do
zobaczenia - zniknęła. Z moich oczu nie leciały łzy. Byłam
szczęśliwa, że mogłam ja zobaczyć. Zaczęłam spadać w dół.
Przed moimi oczami znowu zapadła ciemność. Moje ciało powoli
staje się sparaliżowane i czuje się jakbym traciła
przytomność. Przyjaciele. Wracam do was.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz