Na następny dzień
Sakura spacerowała po mieście. Po drodze spotkała Naruto.
- Hej yyy... Sakura. Wiesz
może gdzie jest Hinata? Byłem u niej w domu ale nikt nie otwiera,
tak samo nie odpisuje.
- Nie powinno Cię to
interesować. A może znowu chcesz złamać jej serce - odpowiedziała
oburzona dziewczyna, jednak szybko się zorientowała, że
powiedziała o kilka słów za dużo.
- Co? Jak to złamać
serce? O czym Ty mówisz?? - spytał zszokowany blondyn.
- Już nic.
- No powiedz.
- Ech... Już nie
pamiętasz jak wczoraj z tą idiotka Mina się całowałeś?
- Czekaj. Bo to nie tak.
Powiedz gdzie jest Hinata. Muszę z nią porozmawiać i jej wszystko
wytłumaczyć. Cholera. Spieprzyłem to.... !!
- Hę?? - spytała zdziwiona
Sakura.
- No bo jak się wczoraj z
Mina spotkałem to chciałem się dowiedzieć co ona mi powie na
temat tej całej sytuacji między Nią a Hinatą. I
rozmawialiśmy...chociaż nie wiem czy tą kłótnie można nazwać
jakąkolwiek rozmowa. Na końcu jak już chciałem odejść ona mnie
pocałowała. Później ja odepchnąłem. Ja naprawdę nie chciałem
zranić Hinaty.
- Mówisz prawdę??
- Tak. Najszczerszą..
Powiedz gdzie ona jest. Ja ją kocham - Sakure zamurowało. Nie
wiedziała co powiedzieć. Wyjęła telefon i wybrała numer do
przyjaciółki. Chwilę porozmawiały i się rozłączyła.
- Hinata jest w parku. Pod
największym drzewem. zobaczysz ją - Naruto uścisnął dziewczynę. Następnie pobiegł we wskazanym kierunku.
***
W tym samym czasie na
cmentarzu stał białowłosy mężczyzna. Po jego minie można
wywnioskować, że jest pogrążony w myślach. "Ile to już
lat? Chyba 17. Może to i głupie, ale brakuje mi Ciebie i Twojej
żony. Zawsze oboje potrafiliście poprawić humor i rozśmieszyć
nawet najgorszego ponuraka. Dlaczego to musiało się tak potoczyć.
Przecież jeszcze kilkanaście lat temu byliście tacy beztroscy,
uśmiechnięci. Cieszyliście się z tego, że niedługo na świat
przyjdzie wasz ukochany syn. A wystarczył tylko jeden dzień aby
wszystko się popsuło. Dziękuje Ci przyjacielu, że zaufałeś mi i
pozostawiłeś pod moją opiekę Naruto. Niedługo zobaczy się także
z Orochimaru, Tsunade i Kakashim. Możesz być dumny z niego. Wyrósł
na dobrego, sympatycznego, może trochę nie ogarniętego, ale o
złotym sercu chłopaka. Wiem, że pewnie teraz obserwujecie go z
góry i jesteście z niego dumni. Wierzę, że mimo to, że
umarliście jesteście z nim i on to czuje. Zawsze was będzie
kochał. Nie martwcie się o niego. Jest w dobrych rękach. Dziękuję
jeszcze raz. Minato, Kushino, zapamiętam was na całe życie. I
wiem, że jak już odejdę z tego świata spotkamy się tak
wysoko" - mężczyzna popatrzył jeszcze chwilę w kierunku
spoczynku jego przyjaciół, wytarł samotną łże płynącą po
policzku, uśmiechnął się i ruszył w kierunku swojego domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz