poniedziałek, 12 lutego 2018

4. Mina Akuchi

Naruto zamyślony wracał właśnie do domu z miasta. W tym samym momencie ktoś na niego wpadł.
- Hej. Uważaj jak chodzisz - krzyknęła brązowo włosa podnosząc się z chodnika.
- Sorry. Nie zauważyłem Cię.
- Następnym razem się... Naruto??
- Hę?
- Nie pamiętasz mnie? - spytała oburzona - To ja, Mina.
- Mina Akuchi? To naprawdę Ty? Wyglądasz...inaczej. Zmieniłaś się - miał rację. Pamiętał ją jako niską, z kucykiem, w spodniach i lekko za dużej bluzie dziewczynę. A teraz? Wysoka, włosy rozpuszczone, mocny make-up, krótka spódniczka i wyzywająca bluzka.
- Ty tak samo. Wyrosłeś. I pewnie spoważniałeś - zaśmiała się.
- Ee. Z tym to bardzo bym się nie spieszył - oboje wybuchnęli śmiechem.
- Gdzie idziesz?
- Do domu zakupy zanieść.
- Mogę się przejść z Tobą. Tyle się nie widzieliśmy. Musimy nadrobić trochę. Opowiem Ci jak tu się zmieniło.
- Dobra. Jestem za. Ale na ramen pójdziemy - stwierdził ze śmiechem.
- A jednak tak bardzo się nie zmieniłeś.

Godzinę później.
Hinata szła do Sakury. Miała iść z nią do miasta bo zielonooka miała kupić dla mamy prezent na urodziny. Cały czas myślała o wczorajszym powrocie do domu.

"Robiło się już ciemno. Naruto odprowadzał Hinatę do domu. Przez kilka chwil panowała między nimi cisza. W końcu pierwsza odezwała się dziewczyna.
- Wiesz Naruto. Cieszę się, że przyjechałeś.
- Ja też. Mam nadzieję, że już nigdzie na tak długo nie wyjadę.
- Też tak myślę.
- A widziałaś może ostatnio Minę?
- Widziałam. Ale nie przyjaźnię się już z nią.
- Czego??
- Wszystko dlatego, że zaczęła kumplować się z Karin i jej przyjaciółkami. Nie spotykałyśmy się już tak jak kiedyś. Później wyśmiewała się ze mnie razem z nimi i stałyśmy się wrogami.
- Dużo się widzę zmieniło - powiedział przejęty tą sytuacją Naruto.
- No już jesteśmy - odparła Hinata.
- A zaczepiały Cię później?
- Cały czas. Nie rozumiem tego. Przecież ja im nic nie zrobiłam.
- A zrobiły Ci coś oprócz tego? - zapytał lekko poddenerwowany blondyn.
- Raz... - Hinata zatrzymała się na tym słowie
- Powiedz - Hinata podniosła bluzkę . Widać było dużą bliznę po głębokiej ranie.
- Raz jak wracałam do domu z treningu to spotkałam je. Podeszły do mnie i zaczęły popychać. Mina mocno walnęła mnie w plecy. Upadłam na wystający drut, który wbił mi się w bok.
- Coo?? Ale nic poważnego Ci się nie stało?
- Nie - zaśmiała się.
- To dobrze.
- No ta ja już idę. Do zobaczenia
- Hina. Czekaj. Pamiętaj. Skoro teraz już wróciłem nie pozwolę Cie już skrzywdzić.
- Dziękuję"

Hmm. Czyżby się tym przejął? Co ja gadam. Mina ma rację. Jestem brzydka i nikomu za mnie nie zależy. Jestem dla Niego tylko przyjaciółką.
Podeszła do drzwi i zapukała. Otworzyła jej Sakury mama i powiedziała, żeby weszła do środka i poczekała na nią w kuchni. Po chwili przyszła różowo włosa.
-Hej. Możemy już iść - powiedziała uradowana Sakura.
- Chodźmy. A co Ty taka szczęśliwa?
- Sasuke zaprosił mnie do siebie. Mam przyjść do Niego o 17.
- Nareszcie. Nawet nie wiesz jak się cieszę.

Dziewczyny wyszły z domu i zaczęły kierować się w stronę centrum handlowego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...