Naruto zamyślony wracał
właśnie do domu z miasta. W tym samym momencie ktoś na niego
wpadł.
- Hej. Uważaj jak
chodzisz - krzyknęła brązowo włosa podnosząc się z chodnika.
- Sorry. Nie zauważyłem
Cię.
- Następnym razem się...
Naruto??
- Hę?
- Nie pamiętasz
mnie? - spytała oburzona - To ja, Mina.
- Mina Akuchi? To naprawdę
Ty? Wyglądasz...inaczej. Zmieniłaś się - miał rację. Pamiętał
ją jako niską, z kucykiem, w spodniach i lekko za dużej bluzie
dziewczynę. A teraz? Wysoka, włosy rozpuszczone, mocny make-up,
krótka spódniczka i wyzywająca bluzka.
- Ty tak samo. Wyrosłeś.
I pewnie spoważniałeś - zaśmiała się.
- Ee. Z tym to bardzo bym
się nie spieszył - oboje wybuchnęli śmiechem.
- Gdzie idziesz?
- Do domu zakupy zanieść.
- Mogę się przejść z
Tobą. Tyle się nie widzieliśmy. Musimy nadrobić trochę. Opowiem
Ci jak tu się zmieniło.
- Dobra. Jestem za. Ale na
ramen pójdziemy - stwierdził ze śmiechem.
- A jednak tak bardzo się
nie zmieniłeś.
Godzinę później.
Hinata szła do Sakury.
Miała iść z nią do miasta bo zielonooka miała kupić dla mamy
prezent na urodziny. Cały czas myślała o wczorajszym powrocie do
domu.
"Robiło się już
ciemno. Naruto odprowadzał Hinatę do domu. Przez kilka chwil
panowała między nimi cisza. W końcu pierwsza odezwała się
dziewczyna.
- Wiesz Naruto. Cieszę
się, że przyjechałeś.
- Ja też. Mam nadzieję,
że już nigdzie na tak długo nie wyjadę.
- Też tak myślę.
- A widziałaś może
ostatnio Minę?
- Widziałam. Ale nie
przyjaźnię się już z nią.
- Czego??
- Wszystko dlatego, że
zaczęła kumplować się z Karin i jej przyjaciółkami. Nie
spotykałyśmy się już tak jak kiedyś. Później wyśmiewała się
ze mnie razem z nimi i stałyśmy się wrogami.
- Dużo się widzę
zmieniło - powiedział przejęty tą sytuacją Naruto.
- No już
jesteśmy - odparła Hinata.
- A zaczepiały Cię
później?
- Cały czas. Nie rozumiem
tego. Przecież ja im nic nie zrobiłam.
- A zrobiły Ci coś
oprócz tego? - zapytał lekko poddenerwowany blondyn.
- Raz... - Hinata zatrzymała
się na tym słowie
- Powiedz - Hinata
podniosła bluzkę . Widać było dużą bliznę po głębokiej
ranie.
- Raz jak wracałam do
domu z treningu to spotkałam je. Podeszły do mnie i zaczęły
popychać. Mina mocno walnęła mnie w plecy. Upadłam na wystający drut, który wbił mi się w bok.
- Coo?? Ale nic poważnego
Ci się nie stało?
- Nie - zaśmiała się.
- To dobrze.
- No ta ja już idę. Do
zobaczenia
- Hina. Czekaj. Pamiętaj.
Skoro teraz już wróciłem nie pozwolę Cie już skrzywdzić.
- Dziękuję"
Hmm. Czyżby się tym
przejął? Co ja gadam. Mina ma rację. Jestem brzydka i nikomu za mnie
nie zależy. Jestem dla Niego tylko przyjaciółką.
Podeszła do drzwi i
zapukała. Otworzyła jej Sakury mama i powiedziała, żeby weszła
do środka i poczekała na nią w kuchni. Po chwili przyszła różowo
włosa.
-Hej. Możemy już
iść - powiedziała uradowana Sakura.
- Chodźmy. A co Ty taka
szczęśliwa?
- Sasuke zaprosił mnie do
siebie. Mam przyjść do Niego o 17.
- Nareszcie. Nawet nie
wiesz jak się cieszę.
Dziewczyny wyszły z domu
i zaczęły kierować się w stronę centrum handlowego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz