- I jak? - do Miny podszedł
niski chłopak o czarnych włosach i tego samego koloru oczach
- Co
jak?
- Udało Ci się z nimi porozmawiać?
- Tak. Niedługo znowu
będę się z nimi przyjaźnić. Mówiłam, że dam radę -
powiedziała dziewczyna i lekko się uśmiechnęła - To nie było
dla mnie żadne wyzwanie. A teraz przepraszam, muszę iść. Spieszę
się do szkoły - Mina odeszła. Na pożegnanie jeszcze machnęła
ręką. Idzie wolnym krokiem. Zastanawia się nad wymyśleniem
następnego kłamstwa. Mam jeszcze trochę czasu - mówiła w myślach
- Poczekam, aż wybudzi się Ino. Wtedy będzie lepiej. Tylko muszę
wymyślić coś bardzo wiarygodnego. Przecież, nie podejdę do nich
i nie powiem: Hej. Chcę się pogodzić. Znowu będziemy się
przyjaźnić. To by było bezmyślne. Poczekam do jakiegoś
specjalnego momentu. Żeby znowu mi zaczęli wierzyć i myśleli, że
jestem po ich stronie - Dziewczyna doszła do szkoły i przekroczyła
jej próg.
***
Na korytarzu stoi Hinata razem z Naruto i
Sasuke. Zastanawiają się nad słowami Miny. Cała trójka myśli
nad ponowną przyjaźnią z ta dziewczyna. Nie wiedzą czy mogą jej
ufać. Rozmawiają na temat sytuacji w szpitalu. Był to dla nich
szok. Nie spodziewali się tego po niej. A szczególnie Hinata.
- I
co z tym robimy - cisze przerwał blondyn.
- Nie mam pojęcia. Nie
mamy pewności, że czegoś nie kombinuje - odpowiedział
Sasuke
- Może powinniśmy jej dać szansę - odezwał się Kiba,
który przyszedł do nich razem z reszta
- Ja nie wiem czy to jest
dobry pomysł. Jakoś nie przemawia do mnie jej nagła zmiana -
odezwała się Sakura. Zadzwonił dzwonek.
- Do mnie tez. Sakura ma
racje. Nie mogła się od tak sobie zmienić. Porozmawiamy na lekcji
- powiedział Sasuke i wszyscy udali się do klasy. Aktualnie była
godzina wychowawcza. Kakashi-sensei spóźniał się jak zwykle, więc
cała grupka mogła spokojnie porozmawiać na ten temat. Doszli do
wniosku, że nie ufają jej i nie pozwolą na to aby Mina znowu
namieszała. Po 20 minutach zdyszany nauczyciel wpadł do klasy.
Popatrzył na uczniów. Wyprostował się, przetarł delikatnie ręką
włosy, poprawił maskę i podszedł do biurka. Otworzył dziennik i
sprawdził listę. Usiadł na krześle i o dziwo nie otworzył swojej
książki. Zaczął mówić.
- W związku z konkursie, .Odbędzie
się w następnym tygodniu w piątek. O godzinie 9 wszyscy uczestnicy
maja przyjść na hale. O 10 zaczną się występy. Jakieś
pytania?
- To będzie przed całą szkołą? - spytał jakiś uczeń
siedzący w pierwszej ławce
- Tak. Każdy musi na tym być i się
nie wywinie.
- Ale dlaczego tak wcześnie? - krzyknęła Sakura
- A
coś pani nie pasuje, pani Haruno?
- Nie po prostu chciałam się
bardziej przygotować - powiedziała z rezygnacja i usiadła z
powrotem
- Miałaś dużo czasu Sakuro. Czy są jakieś inne
pytania? - nikt się nie zgłosił. Kakashi zaczął czegoś szukać
w swojej teczce. Wyjął swoją ulubiona książkę i wygodnie
usadził się na krześle. Po paru sekundach w klasie było słychać
gwar. Wróciła normalna godzina wychowawcza.
***
Lekcje już
dawno minęły. Nie obeszło się bez wylądowania Uzumakiego na
dywaniku dyrektorki. Włożył śmierdzącą bombę do torby
Orochimaru-senseia. Nauczyciel tak się zdenerwował, że wypuścił
ich na samym początku lekcji. Ale Naruto dostał niezły opieprz i
oczywiście musi odsiadywać kare. Pani dyrektor kazała mu
codziennie przez tydzień siedzieć w sali z której już dawno nikt
nie korzystał i sprzątać tam. Nie uśmiechało mu się to. Właśnie
teraz wraca od niej. Kieruje się do szpitala. Wszyscy już tam są.
Szybko podbiegł do drzwi i już wolnym krokiem ruszył do sali w
której leży Ino. Wszedł i usiadł w ciszy obok Hinaty. Przytulił
ją do siebie. Następnie nastała cisza. Każdy ze smutna miną
patrzył na Ino. Z wilka niecierpliwością czekali aż się obudzi.
Dziewczyna ruszyła ręką. Wiedzieli, że niedługo ponownie będą
mogli z nią porozmawiać.
***
Nie wiem ile czasu już mam
przed oczami ciemność. Czuje się tak jakbym już była obudzona. A
jednak nie. Nic nie widzę. I wydaje mi się, jakby ten stan trwał
wieki. Chciałabym zobaczyć się z przyjaciółmi. Ale mam wrażenie
jakbym cały czas miała zamknięte oczy mimo, że nie są. Czuje to.
Teraz widzę małe jasne światełko. Nie wiem czy ono się do mnie
zbliża czy to ja nieświadomie się poruszam. Światło staje się
coraz większe. Zaczynam coś słyszeć. Wracam. Wreszcie wracam.
Delikatnie przymykam oczy. To światło jest strasznie jasne.
Poczułam się teraz tak jakby ktoś uderzył mnie w głowę. Nie
wiem gdzie jestem, jak się nazywam, ani co się przed chwila działo.
W mojej głowie jest pustka. Otworzyłam teraz szerzej oczy.
Zobaczyłam czyjeś sylwetki. Było ich dużo. Moje oczy po paru
sekundach przyzwyczaiły się do światła. Zobaczyłam czyjeś
twarze. Nie znane mi. Kim oni są? Dlaczego stoją przy moim łózko?
Gdzie ja jestem? Znowu poczuła ból w głowie. Tym razem był
ostrzejszy. Do mojego mózgu zaczęły napływać informacje związane
z tymi osobami. Teraz wiem gdzie jestem. Poznaje to miejsce. Ale
kompletnie nie wiem dlaczego tu jestem. Zaczęła mnie teraz bolec
klatka piersiowa, a do moich płuc przestało dochodzić powietrze.
Dusze się. Niech mi ktoś pomoże. Zaczęłam wydobywać nieznaczne
dźwięki. Czuje się jakbym znowu miała stracić
przytomność.
- Dziewczyny zejdźcie z niej - niespodziewanie
krzyknął Garaa. Ten-Ten i Sakura wstały i ze łzami w oczach
popatrzyły na mnie.
- Wreszcie się obudziłaś - powiedziała
Sakura - Co się stało? Gdzie byłaś? - Zaczęłam zagłębiać się
w umyśle. Niestety nic nie pamiętam od momentu wchodziłam do
parku. Jakby w mojej głowie była wilka dziura pożerająca niektóre
wspomnienia. Rozbolała mnie głowa. Znowu.
- Jesteście tu.
Dziękuję wam - powiedziałam ze łzami w oczach. Wiem teraz, że oni
są moimi prawdziwymi przyjaciółmi.
- Musieliśmy być. Jesteś
dla nas bardzo ważna - podeszła do mnie Hinata - ale powiedz
dokładnie co się stało?
- Nie pamiętam. Wiem tylko, że
wchodziłam do parku. A dalej nic. Niestety - powiedziałam lekko
załamana. Do pokoju weszła pielęgniarka i uśmiechnęła się jak
zobaczyła że mam otwarte oczy. Wyprosiła wszystkich, a mi kazała
iść spać. Posłuchałam się jej i własnie zasypiam. Mam
nadzieje, że już niedługo wrócę do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz