poniedziałek, 12 lutego 2018

23. Przebudzenie

- I jak? - do Miny podszedł niski chłopak o czarnych włosach i tego samego koloru oczach
- Co jak?
- Udało Ci się z nimi porozmawiać?
- Tak. Niedługo znowu będę się z nimi przyjaźnić. Mówiłam, że dam radę - powiedziała dziewczyna i lekko się uśmiechnęła - To nie było dla mnie żadne wyzwanie. A teraz przepraszam, muszę iść. Spieszę się do szkoły - Mina odeszła. Na pożegnanie jeszcze machnęła ręką. Idzie wolnym krokiem. Zastanawia się nad wymyśleniem następnego kłamstwa. Mam jeszcze trochę czasu - mówiła w myślach - Poczekam, aż wybudzi się Ino. Wtedy będzie lepiej. Tylko muszę wymyślić coś bardzo wiarygodnego. Przecież, nie podejdę do nich i nie powiem: Hej. Chcę się pogodzić. Znowu będziemy się przyjaźnić. To by było bezmyślne. Poczekam do jakiegoś specjalnego momentu. Żeby znowu mi zaczęli wierzyć i myśleli, że jestem po ich stronie - Dziewczyna doszła do szkoły i przekroczyła jej próg.

***

Na korytarzu stoi Hinata razem z Naruto i Sasuke. Zastanawiają się nad słowami Miny. Cała trójka myśli nad ponowną przyjaźnią z ta dziewczyna. Nie wiedzą czy mogą jej ufać. Rozmawiają na temat sytuacji w szpitalu. Był to dla nich szok. Nie spodziewali się tego po niej. A szczególnie Hinata.
- I co z tym robimy - cisze przerwał blondyn.
- Nie mam pojęcia. Nie mamy pewności, że czegoś nie kombinuje - odpowiedział Sasuke
- Może powinniśmy jej dać szansę - odezwał się Kiba, który przyszedł do nich razem z reszta
- Ja nie wiem czy to jest dobry pomysł. Jakoś nie przemawia do mnie jej nagła zmiana - odezwała się Sakura. Zadzwonił dzwonek.
- Do mnie tez. Sakura ma racje. Nie mogła się od tak sobie zmienić. Porozmawiamy na lekcji - powiedział Sasuke i wszyscy udali się do klasy. Aktualnie była godzina wychowawcza. Kakashi-sensei spóźniał się jak zwykle, więc cała grupka mogła spokojnie porozmawiać na ten temat. Doszli do wniosku, że nie ufają jej i nie pozwolą na to aby Mina znowu namieszała. Po 20 minutach zdyszany nauczyciel wpadł do klasy. Popatrzył na uczniów. Wyprostował się, przetarł delikatnie ręką włosy, poprawił maskę i podszedł do biurka. Otworzył dziennik i sprawdził listę. Usiadł na krześle i o dziwo nie otworzył swojej książki. Zaczął mówić.
- W związku z konkursie, .Odbędzie się w następnym tygodniu w piątek. O godzinie 9 wszyscy uczestnicy maja przyjść na hale. O 10 zaczną się występy. Jakieś pytania?
- To będzie przed całą szkołą? - spytał jakiś uczeń siedzący w pierwszej ławce
- Tak. Każdy musi na tym być i się nie wywinie.
- Ale dlaczego tak wcześnie? - krzyknęła Sakura
- A coś pani nie pasuje, pani Haruno?
- Nie po prostu chciałam się bardziej przygotować - powiedziała z rezygnacja i usiadła z powrotem
- Miałaś dużo czasu Sakuro. Czy są jakieś inne pytania? - nikt się nie zgłosił. Kakashi zaczął czegoś szukać w swojej teczce. Wyjął swoją ulubiona książkę i wygodnie usadził się na krześle. Po paru sekundach w klasie było słychać gwar. Wróciła normalna godzina wychowawcza.

***

Lekcje już dawno minęły. Nie obeszło się bez wylądowania Uzumakiego na dywaniku dyrektorki. Włożył śmierdzącą bombę do torby Orochimaru-senseia. Nauczyciel tak się zdenerwował, że wypuścił ich na samym początku lekcji. Ale Naruto dostał niezły opieprz i oczywiście musi odsiadywać kare. Pani dyrektor kazała mu codziennie przez tydzień siedzieć w sali z której już dawno nikt nie korzystał i sprzątać tam. Nie uśmiechało mu się to. Właśnie teraz wraca od niej. Kieruje się do szpitala. Wszyscy już tam są. Szybko podbiegł do drzwi i już wolnym krokiem ruszył do sali w której leży Ino. Wszedł i usiadł w ciszy obok Hinaty. Przytulił ją do siebie. Następnie nastała cisza. Każdy ze smutna miną patrzył na Ino. Z wilka niecierpliwością czekali aż się obudzi. Dziewczyna ruszyła ręką. Wiedzieli, że niedługo ponownie będą mogli z nią porozmawiać.

***

Nie wiem ile czasu już mam przed oczami ciemność. Czuje się tak jakbym już była obudzona. A jednak nie. Nic nie widzę. I wydaje mi się, jakby ten stan trwał wieki. Chciałabym zobaczyć się z przyjaciółmi. Ale mam wrażenie jakbym cały czas miała zamknięte oczy mimo, że nie są. Czuje to. Teraz widzę małe jasne światełko. Nie wiem czy ono się do mnie zbliża czy to ja nieświadomie się poruszam. Światło staje się coraz większe. Zaczynam coś słyszeć. Wracam. Wreszcie wracam. Delikatnie przymykam oczy. To światło jest strasznie jasne. Poczułam się teraz tak jakby ktoś uderzył mnie w głowę. Nie wiem gdzie jestem, jak się nazywam, ani co się przed chwila działo. W mojej głowie jest pustka. Otworzyłam teraz szerzej oczy. Zobaczyłam czyjeś sylwetki. Było ich dużo. Moje oczy po paru sekundach przyzwyczaiły się do światła. Zobaczyłam czyjeś twarze. Nie znane mi. Kim oni są? Dlaczego stoją przy moim łózko? Gdzie ja jestem? Znowu poczuła ból w głowie. Tym razem był ostrzejszy. Do mojego mózgu zaczęły napływać informacje związane z tymi osobami. Teraz wiem gdzie jestem. Poznaje to miejsce. Ale kompletnie nie wiem dlaczego tu jestem. Zaczęła mnie teraz bolec klatka piersiowa, a do moich płuc przestało dochodzić powietrze. Dusze się. Niech mi ktoś pomoże. Zaczęłam wydobywać nieznaczne dźwięki. Czuje się jakbym znowu miała stracić przytomność.
- Dziewczyny zejdźcie z niej - niespodziewanie krzyknął Garaa. Ten-Ten i Sakura wstały i ze łzami w oczach popatrzyły na mnie.
- Wreszcie się obudziłaś - powiedziała Sakura - Co się stało? Gdzie byłaś? - Zaczęłam zagłębiać się w umyśle. Niestety nic nie pamiętam od momentu wchodziłam do parku. Jakby w mojej głowie była wilka dziura pożerająca niektóre wspomnienia. Rozbolała mnie głowa. Znowu.
- Jesteście tu. Dziękuję wam - powiedziałam ze łzami w oczach. Wiem teraz, że oni są moimi prawdziwymi przyjaciółmi.
- Musieliśmy być. Jesteś dla nas bardzo ważna - podeszła do mnie Hinata - ale powiedz dokładnie co się stało?
- Nie pamiętam. Wiem tylko, że wchodziłam do parku. A dalej nic. Niestety - powiedziałam lekko załamana. Do pokoju weszła pielęgniarka i uśmiechnęła się jak zobaczyła że mam otwarte oczy. Wyprosiła wszystkich, a mi kazała iść spać. Posłuchałam się jej i własnie zasypiam. Mam nadzieje, że już niedługo wrócę do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...