poniedziałek, 12 lutego 2018

22. Rozlane łzy

- Ino proszę!! Nie umieraj!! - krzyczała nastolatka o różowych włosach. Dziewczyna przytuliła się do przyjaciółki. Odciągnął ja jakiś lekarz.
- Proszę wyjść - powiedział do niej - Reanimujemy - krzyknął do pielęgniarki stojącej obok. To właśnie działo się podczas rozmowy Ino z mama. Każdy bał się o życie przyjaciółki. Nawet Sasuke był zmartwiony tym, że Ino może za chwilę umrzeć. Na korytarzu napięcie wzrastało. Chodzenie TenTen wzdłuż korytarza dobijało każdego po kolei. Nagle Sakura wstała z krzesła i zaczęła biec. Każdy miał smutną minę patrząc na to. Wiedzieli, że Ino była bliską osobą dla Sakury. Sasuke poszedł za nią. Wiedział gdzie może ją znaleźć. Ruszył w stronę parku. W tym samym czasie w szpitalu toczy się walka o życie i śmierć. Po 20 minutach od odejścia Sakury i Sasuke wyszedł lekarz. Wszyscy popatrzyli na niego pytającym wzrokiem Lekarz uśmiechną się lekko.
- Wszystko dobrze. Jej stan się poprawił. Za parę dni powinna się obudzić. Jej serce tylko na chwile przestało bić - poszedł do swojego gabinetu. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Zwłaszcza TenTen. Naruto wyjął telefon, żeby zadzwonić do Sasuke. Musi poinformować go o stanie Ino. Niestety Sasuke nie odbierał. Zadzwonił do Sakury. Miała wyłączony telefon. Trudno - pomyślał - dowiedzą się później. Wszyscy ruszyli do domów. Zostawili Ino samą aby odpoczęła. A poza tym oni tez musieli trochę odetchnąć. Mieli dość wrażeń na dzisiaj. Całkowicie zmieniona Mina i niedoszła śmierć Ino. To było dla nich wszystkich za wiele. Teraz myśleli tylko o tym jak przywitać ich przyjaciółkę po długiej wizycie w szpitalu.

***

- Sasuke ona umiera - mówiła przez łzy różowo włosa dziewczyna.
- Przestań tak mówić. Ona będzie żyć. To silna dziewczyna - mówił chłopak, któremu łzy także stawały w oczach
- A jeżeli wystąpią jakieś komplikacje. Ona leży tam w stanie krytycznym. Nawet nie wiadomo czy dalej leży. Możliwe że po naszym wyjściu lekarz wyszedł i...
- Nawet tak nie mów - krzyknął - Nie waż się nawet tak myśleć rozumiesz? Jesteś jej przyjaciółką. Powinnaś w nią wierzyć - chłopak mocniej przytulił do siebie dziewczynę. Sakura wybuchła jeszcze większym płaczem. Co raz na zimna ziemie spadały krople łez.
- Wiem, ale ja się boję. To jest dla mnie bardzo ważna osoba. Sasuke, ja nie chcę jej stracić.
- To uwierz w nią i jej siłę. Wyjdzie z tego. Zobaczysz. Za parę dni znowu pójdziecie do szkoły, siądziecie w jednej ławce i będziecie śmiać się z byle powodu.
- Dziękuję Ci.
- Nie masz za co.
- Mam. Dziękuję za Twoje słowa. Za troskę, za to że jesteś przy mnie własnie teraz. Że podnosisz mnie na duchu mimo że to właśnie ja myślę o najgorszych możliwych rzeczach. Bez Ciebie nie dała bym rady. Dziękuję - dziewczyna przytuliła się mocniej do chłopaka. Po paru minutach wstali i ruszyli w stronę miasta. Postanowili z powrotem pójść do szpitala i sprawdzić co dzieje się z ich przyjaciółką. Sasuke wyjął telefon. Zobaczył nieodebrane połączenie od Naruto. Zadzwonił do niego. Tym razem to blond włosy nie odbierał. Sasuke schował telefon z powrotem do kieszeni. Powolnym krokiem udali się do szpitala. Weszli na korytarz i zapukali do gabinetu lekarza który reanimował Ino. Nikogo w nim nie było. Sakurze znowu łzy stanęły w oczach. Dla niej to był znak. Straciła najlepszą przyjaciółkę. Już na zawsze. Wtuliła się do chłopaka i znowu gorzko zapłakała. Sasuke zaprowadził ja na zewnątrz. Wybrał z powrotem numer do przyjaciela. Po paru sygnałach odezwał się głos Naruto. Sasuske chwile z nim pogadał i się rozłączył. Popatrzył na Sakurę a następnie w jej zapłakane oczy. Powoli zaczął się uśmiechać.
- Mam dla Ciebie wiadomość Kochanie. Tylko już nie płacz.
- Co to za wiadomość? Jak mam nie płakać. Sasuke ona...
- Żyje. Jej stan jest stabilny. Za parę dni się obudzi - Dziewczyna popatrzyła na chłopaka i z powrotem zalała się łzami
- Czego płaczesz. To dobra wiadomość.
- Wiem. To jest ze szczęścia. Tak bardzo się cieszę, że ona żyje. Dziękuję - para odeszła spod drzwi wejściowych szpitala. Sasuke odprowadził Sakurę do domu i sam także udał się do swojego. Było już późno. A jutro znowu do szkoły. Chłopak miał nadzieje, że jutro chociaż przez chwile będą luźne lekcje. Był zmęczony dzisiejszym dniem. Chciał jak najszybciej się położyć spać.

***

Pod szpitalem stoi wysoki mężczyzna i niskiego wzrostu chłopak. Popatrzyli się na okno sali w której leży młoda dziewczyna. To oni ją porwali. Czego od niej teraz chcieli. Przecież zostawili ją. Może bali się, że przypomni sobie kto ja porwał. Oboje mówili coś do siebie i co chwila patrzyli się na okno. Mężczyzna surowym tonem nakazywał coś młodemu chłopcu. Na jego twarzy malowała się obojętność. Blada cera, zlewająca się z czarnymi włosami i oczami sprawiała wrażenie jakby chłopiec już nie żył. Po 30 minutach oboje odeszli. Wsiedli do jakiegoś samochodu i szybko odjechali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...