- Ino
proszę!! Nie umieraj!! - krzyczała nastolatka o różowych włosach.
Dziewczyna przytuliła się do przyjaciółki. Odciągnął ja jakiś
lekarz.
- Proszę
wyjść - powiedział do niej - Reanimujemy - krzyknął do
pielęgniarki stojącej obok. To właśnie działo się podczas
rozmowy Ino z mama. Każdy bał się o życie przyjaciółki. Nawet
Sasuke był zmartwiony tym, że Ino może za chwilę umrzeć. Na
korytarzu napięcie wzrastało. Chodzenie TenTen wzdłuż korytarza
dobijało każdego po kolei. Nagle Sakura wstała z krzesła i
zaczęła biec. Każdy miał smutną minę patrząc na to. Wiedzieli,
że Ino była bliską osobą dla Sakury. Sasuke poszedł za nią.
Wiedział gdzie może ją znaleźć. Ruszył w stronę parku. W tym
samym czasie w szpitalu toczy się walka o życie i śmierć. Po 20
minutach od odejścia Sakury i Sasuke wyszedł lekarz. Wszyscy
popatrzyli na niego pytającym wzrokiem Lekarz uśmiechną się
lekko.
- Wszystko
dobrze. Jej stan się poprawił. Za parę dni powinna się obudzić.
Jej serce tylko na chwile przestało bić - poszedł do swojego
gabinetu. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Zwłaszcza TenTen. Naruto
wyjął telefon, żeby zadzwonić do Sasuke. Musi poinformować go o
stanie Ino. Niestety Sasuke nie odbierał. Zadzwonił do Sakury.
Miała wyłączony telefon. Trudno - pomyślał - dowiedzą się
później. Wszyscy ruszyli do domów. Zostawili Ino samą aby
odpoczęła. A poza tym oni tez musieli trochę odetchnąć. Mieli
dość wrażeń na dzisiaj. Całkowicie zmieniona Mina i niedoszła
śmierć Ino. To było dla nich wszystkich za wiele. Teraz myśleli
tylko o tym jak przywitać ich przyjaciółkę po długiej wizycie w
szpitalu.
***
- Sasuke
ona umiera - mówiła przez łzy różowo włosa dziewczyna.
- Przestań
tak mówić. Ona będzie żyć. To silna dziewczyna - mówił
chłopak, któremu łzy także stawały w oczach
- A
jeżeli wystąpią jakieś komplikacje. Ona leży tam w stanie
krytycznym. Nawet nie wiadomo czy dalej leży. Możliwe że po naszym
wyjściu lekarz wyszedł i...
- Nawet
tak nie mów - krzyknął - Nie waż się nawet tak myśleć
rozumiesz? Jesteś jej przyjaciółką. Powinnaś w nią wierzyć -
chłopak mocniej przytulił do siebie dziewczynę. Sakura wybuchła
jeszcze większym płaczem. Co raz na zimna ziemie spadały krople
łez.
- Wiem,
ale ja się boję. To jest dla mnie bardzo ważna osoba. Sasuke, ja
nie chcę jej stracić.
- To
uwierz w nią i jej siłę. Wyjdzie z tego. Zobaczysz. Za parę dni
znowu pójdziecie do szkoły, siądziecie w jednej ławce i będziecie
śmiać się z byle powodu.
- Dziękuję
Ci.
- Nie
masz za co.
- Mam.
Dziękuję za Twoje słowa. Za troskę, za to że jesteś przy mnie
własnie teraz. Że podnosisz mnie na duchu mimo że to właśnie ja
myślę o najgorszych możliwych rzeczach. Bez Ciebie nie dała bym
rady. Dziękuję - dziewczyna przytuliła się mocniej do chłopaka.
Po paru minutach wstali i ruszyli w stronę miasta. Postanowili z
powrotem pójść do szpitala i sprawdzić co dzieje się z ich
przyjaciółką. Sasuke wyjął telefon. Zobaczył nieodebrane
połączenie od Naruto. Zadzwonił do niego. Tym razem to blond włosy
nie odbierał. Sasuke schował telefon z powrotem do kieszeni.
Powolnym krokiem udali się do szpitala. Weszli na korytarz i
zapukali do gabinetu lekarza który reanimował Ino. Nikogo w nim nie
było. Sakurze znowu łzy stanęły w oczach. Dla niej to był znak.
Straciła najlepszą przyjaciółkę. Już na zawsze. Wtuliła się
do chłopaka i znowu gorzko zapłakała. Sasuke zaprowadził ja na
zewnątrz. Wybrał z powrotem numer do przyjaciela. Po paru sygnałach
odezwał się głos Naruto. Sasuske chwile z nim pogadał i się
rozłączył. Popatrzył na Sakurę a następnie w jej zapłakane
oczy. Powoli zaczął się uśmiechać.
- Mam
dla Ciebie wiadomość Kochanie. Tylko już nie płacz.
- Co
to za wiadomość? Jak mam nie płakać. Sasuke ona...
- Żyje.
Jej stan jest stabilny. Za parę dni się obudzi - Dziewczyna
popatrzyła na chłopaka i z powrotem zalała się łzami
- Czego
płaczesz. To dobra wiadomość.
- Wiem.
To jest ze szczęścia. Tak bardzo się cieszę, że ona żyje.
Dziękuję - para odeszła spod drzwi wejściowych szpitala. Sasuke
odprowadził Sakurę do domu i sam także udał się do swojego. Było
już późno. A jutro znowu do szkoły. Chłopak miał nadzieje, że
jutro chociaż przez chwile będą luźne lekcje. Był zmęczony
dzisiejszym dniem. Chciał jak najszybciej się położyć
spać.
***
Pod
szpitalem stoi wysoki mężczyzna i niskiego wzrostu chłopak.
Popatrzyli się na okno sali w której leży młoda dziewczyna. To
oni ją porwali. Czego od niej teraz chcieli. Przecież zostawili ją.
Może bali się, że przypomni sobie kto ja porwał. Oboje mówili
coś do siebie i co chwila patrzyli się na okno. Mężczyzna surowym
tonem nakazywał coś młodemu chłopcu. Na jego twarzy malowała się
obojętność. Blada cera, zlewająca się z czarnymi włosami i
oczami sprawiała wrażenie jakby chłopiec już nie żył. Po 30 minutach oboje odeszli. Wsiedli do jakiegoś samochodu i
szybko odjechali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz