Ino szła szkolnym
korytarzem do szatni. Była zamyślona. Zastanawiała się nad tym,
co powiedział jej tato dzisiaj rano. Dlaczego miałaby to
kontynuować? Po śmierci matki nigdy tego nie robiła. Nawet nie wie
czy by potrafiła. Nie mogłaby cieszyć się śpiewem wiedząc, że
nie powinna. Jej mama raczej by tego nie chciała. Może kiedyś
spróbuje. Na razie nie jest gotowa. Z takimi myślami doszła do
domu. Weszła do kuchni i przywitała się z tatem. Zjadła powoli
obiad i po zjedzeniu poszła do swojego pokoju. Rzuciła torbę na
łóżko i po chwili zastanowienia ruszyła na strych. Popatrzyła po
pomieszczeniu, aż znalazła duży sprzęt przykryty prześcieradłem.
Zdjęła go i zaczęła kaszleć. Następnie usiadła i jednym palcem
przejechała po wszystkich klawiszach. Wzięła kartkę na której
była napisana piosenka. Zaczęła grać i śpiewać. Po jej
policzkach spłynęły łzy. Uciekła stamtąd. Nie chciała dłużej
tam być. Wbiegła do swojego pokoju i usiadła z podkulonymi nogami
na łóżko. Myślała nad tym co zrobiła. Może jednak powinna
śpiewać? Ale nie potrafiła się przełamać. Położyła się na
łóżko.
***
Pięcioro chłopców idzie przez najbogatsza
ulicę w całej Konosze. Ich krzyki słychać pewnie w sąsiednim
mieście. Sasuke próbował uciszyć towarzyszy.
- Weźcie się
opanujcie i nie drzyjcie tych mord. Ludzie na nas patrzą.
- Ogarnij.
Chyba ciszy nocnej nie ma - odezwał się ucieszony Kiba.
- No i co?
I tak patrzą. To spokojna ulica.
- Zamulasz. Chodźmy lepiej po
tego Naruciaka - i szli tak przekrzykując się nawzajem. Po drodze
do domu kolegi spotkali samego Naruto.
- Siema. Właśnie po Ciebie
szliśmy - powiedział Kankuro.
- Słyszałem. Czego się tak
drzecie? - spytał Naruto.
- To nie my - powiedział uhahany
Kiba.
- Nie wcale - Naruto się uśmiechną. Brakowało mu
tego.
- Dobra. To teraz idziemy do sklepu - odezwał się
Sasuke.
- Po co? - spytał zdziwiony Naruto.
- No a po co? -
chłopaki popatrzyli na blondyna dziwnym wzrokiem.
- Ahaa. To ja
mam inny pomysł. Możemy iść do mnie. Jiraya gdzieś pojechał i
zostawił...
- Nie musisz kończyć. Lecimy do Naruciaka - krzyknął
Kiba. Wszyscy zaczęli się śmiać. Ruszyli ponownie w kierunku domu
Namikazego, ale teraz z innymi zamiarami. Naruto dawno się tak nie
bawił. W ogóle nie myślał o granatowowłosej. Przynajmniej przez
chwilę. Weszli do domu blondyna i od razu poszli do salonu. Naruto
przyniósł dwie butelki sake i czarki do których co chwile wlewali
trunek. W całej okolicy słychać było krzyki pijanych nastolatków
i ich śmiech. Po długiej zabawie do drzwi ktoś zadzwonił. Był to
brat Sasuke.
- Co wy wyprawiacie? - spytał zaskoczony.
- A nie
widać? - odpowiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Sasuke i upadł
na dywan. Niestety nie wstał już, ponieważ w locie zasnął.
Itachi spojrzał po salonie.
- Tylko Ty nie
odpadłeś?
- Najwidoczniej - odparł pijany chłopak.
- Eh.
Trzeba ich rozwieść.
- A może lepiej jak zostaną? Mogą mieć
przechlapane.
- Jutro szkoła ale dobra. Tylko jak to zrobimy.
Musimy powiadomić ich rodziców.
- No fakt. Wyślemy SMS-y -
powiedział szczęśliwy.
- Ale Ty masz głupie pomysły... Czekaj,
to jednak dobry pomysł. Widzisz, po pijaku myślisz. Dobra, to Ty
wysyłaj, a ja jadę do domu powiedzieć rodzicom, że Sasuke śpi u
Ciebie.
- Okey. Nara.
- Nara - Naruto podszedł do każdego z
chłopaków i wysłał wiadomości do ich opiekunów. Najgorzej było
z Kankuro i Gaarą. Temari cały czas wypytywała co sie stało. Ale
w końcu chyba jej sie znudziło to odpuściła. Naruto już miał
iść pod prysznic, ale zatrzymał go dzwonek do drzwi.
- Kogo o
tej porze niesie? - otworzył drzwi. przed nim stała
Ten-Ten.
- Naruto. Musimy pogadać.
***
Godzinę
wcześniej.
Ten-Ten siedziała w domu i już miała szykować się
do spania gdy nagle zadzwonił jej telefon.
- Halo?
- Przyjdź do
mnie. Proszę - w telefonie zabrzmiał głos
granatowowłosej.
- Hinata? Co się stało?
- Proszę.
Przyjdź.
- Dobrze. Zaraz będę - Ten rozłączyła się i szybko
zbiegła na dół.
- Tato. Zawieź mnie do Hinaty.
- O tej
porze?
- Tak. Ważna sprawa - po paru minutach dziewczyna była pod
domem Hinaty. Cicho zapukała. Drzwi otworzyła nastolatka.
- Boże.
Hinata. Co się stało? - dziewczyna wyglądała na chorą. Włosy
poczochrane. Blada. Cała drżała.
- Wejdź. Chciałabym z Tobą
porozmawiać - weszły na górę i ruszyły do pokoju Hinaty.
Usiadły.
- Ten-Ten. Ja już nie mogę.
- Hinata, spokojnie.
Powiedz wszytko po kolei.
- Bo ja już nie mogę tak żyć. W ogóle
nie jem, mało sypiam. Nie potrafię przestać myśleć o Naruto.
- To
powiedz mu o wszystkim.
- Nie mogę. Nie chce, żeby mu sie coś
stało złego. Ale już dłużej tak nie wytrzymam. Myślałam
o...
- Nawet się nie waż. Ja idę. I wiesz do kogo. Nawet mnie
nie zatrzymuj.
- Ten nie możesz. Proszę.
- Zobacz co się z
Tobą dzieje. Marniejesz. Coraz częściej tracisz przytomność,
schudłaś, pobladłaś. Jeżeli tak dalej będzie to może Ci się
coś stać. Kochasz go i nie powinnaś tego ukrywać. Rozumiesz?
Przez to chorujesz. I nie ma na to leku. Chyba, że ponownie będziesz
z Naruto i będziesz po pro prostu szczęśliwa.
- Ale Ten...
- Nie
Hinata. Ty mu nie chcesz powiedzieć. Jeszcze myślisz o takich
rzeczach. Do zobaczenia w szkole. I nie przejmuj się niczym. Nic sie
nie stanie, ani Tobie, ani Naruto - Ten-Ten pospiesznie wyszła z
domu Hinaty i ruszyła w stronę miejsca zamieszkania blondyna.
***
U
Naruto
- Ten? Co Ty tu robisz? Wejdź - dziewczynie od razu rzucili
się w oczy śpiący chłopcy. Zobaczyła wśród niech
Nejiego.
- Zabije go. Ale ja nie o tym. To będzie trochę dłuższa
rozmowa.
- Dobrze. Chodźmy do kuchni - weszli i od razu dziewczyna
zaczęła opowiadać chłopakowi o sytuacji z Hinatą, Miną i Karin.
Opowiedziała także o granatowowłosej. O przyczynach utraty
przytomności przez Hinatę i myślach samobójczych.
- Co? Hinata
chce sie zabić?
- Myślała nad tym. Naruto, proszę. Zrób coś.
Nie chce jej stracić.
- Idę do niej.
- Nie teraz i nie o tej
porze. Zresztą, zobacz w jakim stanie jesteś. Ale proszę. Musisz
coś zrobić.
- Spokojnie. Kocham ja. Nikt jej nic nie
zrobi.
- Dziękuje - Ten-Ten wstała i ruszyła w stronę salonu.
Krzyknęła do ucha Nejiego. Chłopak przestraszony upadł na
podłogę. Smętnie przetarł oczy, ale gdy zobaczył swoja
dziewczynę szybko wstał. Niestety, z powodu szybkiego wstania i
promili, które miał jeszcze we krwi upadł ponownie. Ten-Ten tylko
popatrzyła na niego i powiedziała zdenerwowanym
głosem
- Porozmawiamy jutro - i wyszła z domu. Neji z Naruto
wymienili sie przestraszonymi spojrzeniami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz