poniedziałek, 12 lutego 2018

16. Odkryty talent

Ino szła szkolnym korytarzem do szatni. Była zamyślona. Zastanawiała się nad tym, co powiedział jej tato dzisiaj rano. Dlaczego miałaby to kontynuować? Po śmierci matki nigdy tego nie robiła. Nawet nie wie czy by potrafiła. Nie mogłaby cieszyć się śpiewem wiedząc, że nie powinna. Jej mama raczej by tego nie chciała. Może kiedyś spróbuje. Na razie nie jest gotowa. Z takimi myślami doszła do domu. Weszła do kuchni i przywitała się z tatem. Zjadła powoli obiad i po zjedzeniu poszła do swojego pokoju. Rzuciła torbę na łóżko i po chwili zastanowienia ruszyła na strych. Popatrzyła po pomieszczeniu, aż znalazła duży sprzęt przykryty prześcieradłem. Zdjęła go i zaczęła kaszleć. Następnie usiadła i jednym palcem przejechała po wszystkich klawiszach. Wzięła kartkę na której była napisana piosenka. Zaczęła grać i śpiewać. Po jej policzkach spłynęły łzy. Uciekła stamtąd. Nie chciała dłużej tam być. Wbiegła do swojego pokoju i usiadła z podkulonymi nogami na łóżko. Myślała nad tym co zrobiła. Może jednak powinna śpiewać? Ale nie potrafiła się przełamać. Położyła się na łóżko.

***

Pięcioro chłopców idzie przez najbogatsza ulicę w całej Konosze. Ich krzyki słychać pewnie w sąsiednim mieście. Sasuke próbował uciszyć towarzyszy.
- Weźcie się opanujcie i nie drzyjcie tych mord. Ludzie na nas patrzą.
- Ogarnij. Chyba ciszy nocnej nie ma - odezwał się ucieszony Kiba.
- No i co? I tak patrzą. To spokojna ulica.
- Zamulasz. Chodźmy lepiej po tego Naruciaka - i szli tak przekrzykując się nawzajem. Po drodze do domu kolegi spotkali samego Naruto.
- Siema. Właśnie po Ciebie szliśmy - powiedział Kankuro.
- Słyszałem. Czego się tak drzecie? - spytał Naruto.
- To nie my - powiedział uhahany Kiba.
- Nie wcale - Naruto się uśmiechną. Brakowało mu tego.
- Dobra. To teraz idziemy do sklepu - odezwał się Sasuke.
- Po co? - spytał zdziwiony Naruto.
- No a po co? - chłopaki popatrzyli na blondyna dziwnym wzrokiem.
- Ahaa. To ja mam inny pomysł. Możemy iść do mnie. Jiraya gdzieś pojechał i zostawił...
- Nie musisz kończyć. Lecimy do Naruciaka - krzyknął Kiba. Wszyscy zaczęli się śmiać. Ruszyli ponownie w kierunku domu Namikazego, ale teraz z innymi zamiarami. Naruto dawno się tak nie bawił. W ogóle nie myślał o granatowowłosej. Przynajmniej przez chwilę. Weszli do domu blondyna i od razu poszli do salonu. Naruto przyniósł dwie butelki sake i czarki do których co chwile wlewali trunek. W całej okolicy słychać było krzyki pijanych nastolatków i ich śmiech. Po długiej zabawie do drzwi ktoś zadzwonił. Był to brat Sasuke.
- Co wy wyprawiacie? - spytał zaskoczony.
- A nie widać? - odpowiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Sasuke i upadł na dywan. Niestety nie wstał już, ponieważ w locie zasnął. Itachi spojrzał po salonie.
- Tylko Ty nie odpadłeś?
- Najwidoczniej - odparł pijany chłopak.
- Eh. Trzeba ich rozwieść.
- A może lepiej jak zostaną? Mogą mieć przechlapane.
- Jutro szkoła ale dobra. Tylko jak to zrobimy. Musimy powiadomić ich rodziców.
- No fakt. Wyślemy SMS-y - powiedział szczęśliwy.
- Ale Ty masz głupie pomysły... Czekaj, to jednak dobry pomysł. Widzisz, po pijaku myślisz. Dobra, to Ty wysyłaj, a ja jadę do domu powiedzieć rodzicom, że Sasuke śpi u Ciebie.
- Okey. Nara.
- Nara - Naruto podszedł do każdego z chłopaków i wysłał wiadomości do ich opiekunów. Najgorzej było z Kankuro i Gaarą. Temari cały czas wypytywała co sie stało. Ale w końcu chyba jej sie znudziło to odpuściła. Naruto już miał iść pod prysznic, ale zatrzymał go dzwonek do drzwi.
- Kogo o tej porze niesie? - otworzył drzwi. przed nim stała Ten-Ten.
- Naruto. Musimy pogadać.

***

Godzinę wcześniej.
Ten-Ten siedziała w domu i już miała szykować się do spania gdy nagle zadzwonił jej telefon.
- Halo?
- Przyjdź do mnie. Proszę - w telefonie zabrzmiał głos granatowowłosej.
- Hinata? Co się stało?
- Proszę. Przyjdź.
- Dobrze. Zaraz będę - Ten rozłączyła się i szybko zbiegła na dół.
- Tato. Zawieź mnie do Hinaty.
- O tej porze?
- Tak. Ważna sprawa - po paru minutach dziewczyna była pod domem Hinaty. Cicho zapukała. Drzwi otworzyła nastolatka.
- Boże. Hinata. Co się stało? - dziewczyna wyglądała na chorą. Włosy poczochrane. Blada. Cała drżała.
- Wejdź. Chciałabym z Tobą porozmawiać - weszły na górę i ruszyły do pokoju Hinaty. Usiadły.
- Ten-Ten. Ja już nie mogę.
- Hinata, spokojnie. Powiedz wszytko po kolei.
- Bo ja już nie mogę tak żyć. W ogóle nie jem, mało sypiam. Nie potrafię przestać myśleć o Naruto.
- To powiedz mu o wszystkim.
- Nie mogę. Nie chce, żeby mu sie coś stało złego. Ale już dłużej tak nie wytrzymam. Myślałam o...
- Nawet się nie waż. Ja idę. I wiesz do kogo. Nawet mnie nie zatrzymuj.
- Ten nie możesz. Proszę.
- Zobacz co się z Tobą dzieje. Marniejesz. Coraz częściej tracisz przytomność, schudłaś, pobladłaś. Jeżeli tak dalej będzie to może Ci się coś stać. Kochasz go i nie powinnaś tego ukrywać. Rozumiesz? Przez to chorujesz. I nie ma na to leku. Chyba, że ponownie będziesz z Naruto i będziesz po pro prostu szczęśliwa.
- Ale Ten...
- Nie Hinata. Ty mu nie chcesz powiedzieć. Jeszcze myślisz o takich rzeczach. Do zobaczenia w szkole. I nie przejmuj się niczym. Nic sie nie stanie, ani Tobie, ani Naruto - Ten-Ten pospiesznie wyszła z domu Hinaty i ruszyła w stronę miejsca zamieszkania blondyna.

***

U Naruto
- Ten? Co Ty tu robisz? Wejdź - dziewczynie od razu rzucili się w oczy śpiący chłopcy. Zobaczyła wśród niech Nejiego.
- Zabije go. Ale ja nie o tym. To będzie trochę dłuższa rozmowa.
- Dobrze. Chodźmy do kuchni - weszli i od razu dziewczyna zaczęła opowiadać chłopakowi o sytuacji z Hinatą, Miną i Karin. Opowiedziała także o granatowowłosej. O przyczynach utraty przytomności przez Hinatę i myślach samobójczych.
- Co? Hinata chce sie zabić?
- Myślała nad tym. Naruto, proszę. Zrób coś. Nie chce jej stracić.
- Idę do niej.
- Nie teraz i nie o tej porze. Zresztą, zobacz w jakim stanie jesteś. Ale proszę. Musisz coś zrobić.
- Spokojnie. Kocham ja. Nikt jej nic nie zrobi.
- Dziękuje - Ten-Ten wstała i ruszyła w stronę salonu. Krzyknęła do ucha Nejiego. Chłopak przestraszony upadł na podłogę. Smętnie przetarł oczy, ale gdy zobaczył swoja dziewczynę szybko wstał. Niestety, z powodu szybkiego wstania i promili, które miał jeszcze we krwi upadł ponownie. Ten-Ten tylko popatrzyła na niego i powiedziała zdenerwowanym głosem
- Porozmawiamy jutro - i wyszła z domu. Neji z Naruto wymienili sie przestraszonymi spojrzeniami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

34. Będziemy o was pamiętać

Na dworze było strasznie zimno. Na drzewa leciały pojedyncze płatki śniegu świadczące o tym jaka jest teraz pora roku. Biały puch leżał na ...