Minął
własnie miesiąc szkoły. Wszyscy uczniowie mimo tylko 30 dni szkoły
byli wymęczeni. Chcieliby jak najszybciej wakacji. Tęsknili za tymi
ciepłymi dniami, opalaniem się rozgrzanym słońcem, wolnym czasem.
Tylko jedna dziewczyna nie zaśmiecała sobie głowy takimi myślami.
Rozmowa z jej koleżanką, Hinata, nie dawała jej spokoju. Mimo, że
rozmowa przeprowadzana była parę tygodni temu, dalej nie
mogła zrozumieć wyboru przyjaciółki. Ale co ona
mogła zrobić. Ale nie potrafiła patrzeć jak
granatowo włosa cierpi. Lecz nie tylko ona. Naruto też nie
był szczęśliwy z tego powodu. A najbardziej dobijające
było to, że nie mogła nic zrobić. Dała słowo Hinacie, że
nikomu o tym nie powie. Ufała Hinacie, i wierzyła w to, że
dziewczyna sobie z tym wszystkim poradzi. Całymi
dniami rozmyślała nad tym. Niestety, żadnych efektów nie
widać. W tym momencie właśnie była matematyka. Kurenai-sensei
podeszła do Tan-Ten.
- Poczekaj
po dzwonku chwilę, dobrze?
- Tak - po
15 minutach zadzwonił dzwonek. Gdy wszyscy wyszli z klasy
dziewczyna podeszła do biurka nauczycielki.
- Chciała
pani ze mną porozmawiać.
- Tak.
Co się z Tobą dzieje? Jesteś przez ostatni czas jakaś
nieobecna.
- Nic się nie stało - powiedziała
cicho dziewczyna.
- Na
pewno?
- Tak.
- To
dobrze. Martwię się. Bo z ostatniej kartkówki i z
ważnego sprawdzianu dostałaś jedynki. Wiesz, że
jeżeli nie będziesz poprawiać ocen to na koniec pierwszego
półrocza będę zmuszona wystawić Ci jedynkę - powiedziała
zmartwiona Kurenai.
- Tak
wiem. Na pewno poprawie oceny
- To
dobrze. Przyjdź, jeśli chcesz, na poprawę tego ostatniego
sprawdzianu dzisiaj na 8 godzinę lekcyjną do tej pracowni.
- Oczywiście.
Na pewno będę. Dziękuję. Do widzenia.
- Do
widzenia.
***
Zbliżała się siódma
godzina lekcyjna. Długa przerwa obiadowa. Na dachu szkoły siedzi
blondyn z niebieskimi oczami. Co raz na beton
spadają pojedyncze krople łez. Tym chłopakiem jest
Naruto. Miesiąc temu zerwała z nim dziewczyna, którą kocha. Nie
wiedział dlaczego tak to wszystko się potoczyło.
Dziewczyna unika go, nie chce z nim rozmawiać. Bał się, że ją
stracił. Nie chciał tego. Ale nie miał pomysłu żeby to wszystko
naprawić. Mimo takiego czasu nie mógł się z tym pogodzić.
Codziennie zastanawiał się nad tym
dlaczego powiedziała mu, że go nie kocha. Wiedział, że
nie powiedziała tego sama z siebie. Po szkole często siedział na
cmentarzu i rozmawiał z rodzicami. Miał nadzieje, że chociaż
oni go wysłuchają. Nie spotykał się już tak
bardzo ze znajomymi. Czasami tylko wychodził gdzieś z
nimi. Tak to tylko w szkole się z nimi widywał. Nie
chciał, żeby zadawali mu pytania na temat rozstania z
Hinatą. Nawet nie wiedziałby co odpowiedzieć. Wcześniej jak
chciał porozmawiać na ten temat z Hinatą to albo uciekała albo
wcale nie pochodziła. W końcu dał sobie z tym spokój.
Wiedział, że nic mu nie powie. Dlatego domyślał się,
że ktoś musiał maczać w tym palce. Tylko kto i dlaczego? Jaki
miał cel? Nagle zadzwonił dzwonek. Chłopak wstał i zszedł na dół
na korytarz. Udał się do klasy. Teraz miała być lekcja biologi.
Gdy usiadł do ławki popatrzył na Hinatę. Ona tylko spojrzała na
niego smutno i odwróciła głowę. Tak bardzo chciał ją
przytulic i pocałować. Mieć przy sobie. Koniecznie musiał coś z
tym zrobić. Do Naruto dosiadł się jego przyjaciel.
- Naruto.
Masz pracę domową z biologii?
- Ee?
To jakaś była? - spytał przerażony chłopak i otworzył
zeszyt.
- No.
Trzeba było opisać funkcjonowanie roślin, które rosną w
górach.
- I
znowu jeden. Muszę częściej zaglądać do zeszytów - do
klasy właśnie wszedł nauczyciel. Popatrzył na uczniów. Usiadł
do biurka i sprawdził listę. Po skończeniu wstał
i stanął na środku klasy.
- Otwórzcie
zeszyty. Sprawdzę waszą pracę domową - każdy posłusznie otworzył
zeszyt. Zetsu-sensei podszedł do Naruto.
- Znowu
brak pracy domowej? Tak zaczynasz nowy rok szkolny. Kiedyś nie
będę miał miejsca w dzienniku na Twoje jedynki.
- Tak jakoś zapomniałem.
- Jak
zwykle ta sama wymówka. Jednak jak zawsze jedynka Cie nie
ominie
- Wiem
o tym.
- I
nic z tym nie robisz.
-Próbuje.
- To
próbuj dalej. Ale chyba coś Ci się nie udaje. Chyba zaproszę
Twojego opiekuna do szkoły.
- Podać numer? -powiedział Naruto a
cała klasa wybuchnęła śmiechem.
- Nie
trzeba, wszystko mam zapisane w dzienniku - powiedział
poirytowany nauczyciel.
- Ale
jak ja podam to będzie o wiele szybciej - nagle z jednego końca
klasy słychać było odgłos spadania czegoś
ciężkiego na podłogę.
- Pomocy.
Hinata-chan zemdlała - nagle wszyscy popatrzyli w miejsce w którym
leżała dziewczyna. Z nosa Hinaty leciała krew. Zetsu podbiegł do
dziewczyny i sprawdził puls. Był słany. Szybko wziął ją na
ręce, krzyknął do klasy, że są już zwolnieni i mogą iść do
domu, a sam pobiegł do pielęgniarki i w międzyczasie zadzwonił na
pogotowie. Sakura wyszła z klasy i ruszyła do szatni. Zastanawiała
się co stało się z Hinata. Miała nadzieje, że to nic poważnego.
Wyszła z szatni i ruszyła razem z Sasuke do drzwi
wyjściowych. Oboje wyszli ze szkoły i szli w ciszy. Żadne nie
odezwało się do siebie słowem. Analizowali zdarzenia
z biologii. Sasuke strasznie martwił się o Hinatę. W
końcu była jego najlepszą przyjaciółką. Miał nadzieje ze
to nic poważnego. Doszli do domu Sakury. Pożegnali się i
Sasuke udał się w stronę swojego domu. Ciągle zastanawiał się
dlaczego zemdlała. Przecież była zdrową dziewczyną.
Musi z nią poważnie porozmawiać. Wszedł do domu i gdy
tylko zaszedł do swojego pokoju rzucił się na łózko
i rozmyślał na temat Hinaty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz