W powietrzu unosił się
zapach alkoholu. Po podłodze walały się butelki po sake, po
rozgniatane puszki, chipsy. Na stole mokra plama po wylanym napoju.
Wśród tych wszystkich rzeczy budził się czarnooki chłopak.
Szybko wstał z kanapy zrzucając z siebie Lee i udał się do
łazienki. Po odświeżeniu się w niej zaczął budzić swojego
kolegę.
- Schikamaru wstawaj.
- Co się dzieje? - zapytał
zaspanym głosem.
- Wstawaj i budź resztę.
Dopóki Ten-Ten nie wstała. Jak ona zejdzie na dół i zobaczy taki
burdel...
- Wiem. Nie musisz
kończyć - powiedział Schikamaru i pędem zaczął budzić resztę
osób. Po około 30 minutach salon był sprzątnięty.
- Udało się. Tak źle
nie było - powiedział Lee.
- Może dla Ciebie. Mnie
to tak głowa boli. A jeszcze jutro szkoła się zaczyna. Ja tego nie
przeżyje - odezwała się Ten-Ten stojąca na schodach
- Wreszcie
wstałaś - powiedziała Sakura - musisz wziąć jakąś tabletkę bo po
południu idziemy na zakupy.
- Kompletnie zapomniałam.
- To my już może
pójdziemy. Ogarnij się i pisz.
- Okey. To do zobaczenia.
I dziękuje za posprzątanie.
- Drobiazg. Mało tego
było - powiedział Sasuke.
- Wątpię. Pamiętam jak
w nocy szłam na górę to to nie wyglądało jak dom.
- Nie było aż tak źle.
To zobaczymy się później. Pa - wszyscy wyszli z domu i rozeszli się.
W stronę Ichiraku szło
dwóch młodych chłopaków.
- I po co my się
męczyliśmy?
- yyy? Co? - zapytał
blondyn.
- No z tym sprzątaniem. I
tak widziała ten cały bałagan - powiedział Sasuke.
- A jakby nie widziała i
byśmy nie sprzątnęli?
- Człowieku. Nie
chciałbyś wiedzieć. Raz jak zrobiła imprezę i zostawiliśmy taki
bałagan nie dość, że musieliśmy go sprzątać to jeszcze musieliśmy
odrabiać jej pracę domowe.
- Masakra. To dobrze że
jednak sprzątnęliśmy.
- Z jednej strony tak. I
wiesz już do jakiej klasy będziesz chodził?
- Jeszcze nie. Na
rozpoczęciu mam się dowiedzieć.
Dwoje chłopców dotarło
do ulubionego baru. Za to w innej części miasta 5 prześlicznych
dziewcząt szło na szalone zakupy. Raz się kłóciły o to, które
spodnie najlepiej nadawały by się do szkoły, a raz śmiały z
niektórych wystaw w sklepie. Po trzech godzinach łażenia po
centrum handlowym wyszły opakowane przeróżnymi torbami. Ich życiu
nie zagrażało nic, przynajmniej im tak się wydawało.
Biegnę przez ciemny
korytarz. Gdzie nie gdzie widzę błyski światła, a w nich jakby
zdjęcia z moich złych i dobrych wspomnień. Próbuje się
zatrzymać. Nie mogę. Moje ciało samo się porusza. Czasem jest
lekkie, a czasem ciężkie. Poczułem jakby ktoś dotknął mojego
ramienia. Odwróciłem głowę w prawą stronę i nagle ktoś
pociągnął mnie za lewą rękę. Wpadłem do jakiegoś dołu.
Wydawało mi się, że spadłem na jakiś miękki materac. Dotknąłem
go ręką. Jednak to był twardy kamień. Usłyszałem płacz małego
dziecka. Przed oczami pojawił mi się obraz. Zobaczyłem moich
rodziców. Byli uśmiechnięci. Spojrzałem na dziecko. To byłem ja.
I wtedy to dało mi do zrozumienia. Moja mama nie zmarła przy
porodzie, a ojciec pół roku wcześniej. Ale dlaczego nie jestem
teraz nimi. Przyjrzałem się bardziej wspomnieniu. Zobaczyłem jak
oddają mnie kobiecie i odjeżdżają samochodem. Na ustach mężczyzny
widać chytry uśmiech. Już wiem. Oni mnie oddali. Wyrzucili mnie
jak śmiecia. Poczułem jak się zapadam. Zobaczyłem następny
obraz. Jest na nim chłopak z rodzicami. Moimi rodzicami. Ale tym
chłopakiem nie jestem ja. To ta sama osoba o czarnych oczach i
włosach tego. Ale ma on ciemniejszą karnację i kreski koło nosa.
Przyjrzałem się kobiecie na ręce. Trzyma malutkie dziecko.
Poczułem w sercu ból. Moi rodzice mnie nie chcieli. Ale mają
dwójkę innych dzieci. Dlaczego> Spadłem znowu w dół.
Zobaczyłem zdjęcie, a na nim ta sama rodzina. Tylko chłopczyk,
który na tamtym zdjęciu wyglądał na 8 lat, teraz jest o wiele
starszy. Obok niego stoi jego brat. Na jego twarzy widać
niezadowolenie. Ale zaraz. Znam go. Wiem kim jest. Mijałem go na
mieście. Nagle spadłem. Zamknąłem oczy. Poczułem ciepło. W
powietrzu unosił się zapach jedzenia i ciepłej kawy. Otworzyłem
oczy. Znajdowałem się w sali.
- Czyli to jednak
sen - powiedziałem sam do siebie.
- Nie. To nie sen.
- Hiroshi-sama?
- Tak
- Jak to nie sen?
- Wprowadziłem Cię w
stan w śpiączki. Chciałem abyś dowiedział się czegoś o swojej
rodzinie i pomyślał o tym.
- Dziękuje. Już wiem co
zrobię.
Chłopak wstał i
wyszedł. Na ustach Hiroshiego pojawił się chytry uśmiech
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz